Akademia kunsztu

Dodano:   /  Zmieniono: 
Rozmowa z CATHERINE ZETĄ-JONES, aktorką
Roman Rogowiecki: - W tym sezonie będzie pani znana jako partnerka Seana Connery?ego w filmie "Osaczeni". Przed rokiem partnerowała pani Antonio Banderasowi w "Masce Zorro".
Catherine Zeta-Jones: - Reżyserowi Martinowi Campbellowi przedstawił mnie Steven Spielberg, któremu spodobał się mój występ w amerykańskim filmie telewizyjnym. Pomyślnie przeszłam testy kamerowe i z łatwością wczułam się w rolę Heleny. Bardzo podobała mi się postać kobiety, która swoim myśleniem i działaniem wyprzedzała swoje czasy. Wprawdzie byłam dosyć krótko na ekranie, ale mogłam zagrać ciekawą postać - romantyczną i reagującą bardzo emocjonalnie.


Catherine Zeta-Jones urodziła się w 1969 r. w Swansea (Walia). Zadebiutowała w 1990 r. w filmie "Baśnie z 1001 nocy". W 1992 r. zagrała z Anthonym Hopkinsem w sztuce "Under Milk- wood". W latach 1995-1996 wystąpiła w kilku serialach filmowych. W "Masce Zorro" (1997 r.) pojawiła się u boku Hopkinsa i Banderasa. W tym roku w filmie "Osaczeni" partneruje Seanowi Connery?emu.

- Anthony Hopkins i Antonio Banderas wspierali panią na planie swoim doświadczeniem?
- Miałam okazję pracować wcześniej w teatrze z Anthonym Hopkinsem, więc przewidywałam, że na planie będzie się zachowywał jak wyjątkowy dżentelmen, który chętnie ułatwia młodszej koleżance pracę z kamerą. Banderas natomiast jest równie ujmujący poza kadrem, jak i wtedy, gdy gra rolę szlachetnego mściciela. Z moich doświadczeń, także z Seanem Connerym, wynika, że aktorzy najlepsi w swoim rzemiośle są również najbardziej sympatyczni jako koledzy na planie filmowym.
- Uchodzi pani za uosobienie kobiecej urody i wdzięku. Czy dotychczasowa kariera skłania panią do wyrażenia opinii, że uroda pomaga w karierze aktorskiej?
- Odpowiem tak: uroda jeszcze nigdy nie przeszkodziła mi w karierze. Nie zachowałabym się fair, gdybym powiedziała coś innego. Trzeba jednak pamiętać, iż na świecie jest bardzo wiele kobiet atrakcyjnych fizycznie, tyle że uroda nie daje gwarancji zatrudnienia w Holly- wood. W Polsce też żyje wiele pięknych kobiet, które nigdy nie trafią na ekrany.
- W dotychczasowej karierze miała pani szczęście występować w towarzystwie najlepszych. W filmie "Osaczeni" gra pani w duecie z samym Seanem Connerym.
- To wyjątkowa premia od losu, zwłaszcza że Sean to prawdziwy profesjonalista. Dobrano nas na zasadzie kontrastu: wiekowy rabuś i początkująca złodziejka, mężczyzna hołdujący tradycji i dziewczyna, która w procederze rabowania dzieł sztuki posługuje się najnowocześniejszymi metodami z wykorzystaniem elektroniki. Wprawdzie przygotowując wspólny skok, łączymy siły, ale też strasznie się kłócimy. Tylko że wraz z rozwojem akcji publiczność powinna chcieć, żebyśmy zostali razem - proszę samemu sprawdzić w kinie, czy tak się rzecz cała zakończy. Praca ze wspaniałymi aktorami pozwala na pewien "luz", na naturalne zachowanie przed kamerą. Przy nich nie trzeba ciągle tworzyć swojej roli, wystarczy reagować na ich grę. Kiedy występuje się w gronie kolegów prezentujących poziom podobny do naszego, można nie mieć pojęcia, jak wiele dają z siebie przed kamerą aktorzy, którzy są prawdziwymi gwiazdami. I jak dalece są przy tym perfekcyjni.
- Aktorki, które występowały z Seanem Connerym, mówią, że ma on niesamowity seksapil.
- Tak, Sean ma to "coś", co trudno zdefiniować, a co decyduje o jego magnetyzmie. Wiek nie ma tu nic do rzeczy. W dodatku jego siłę przyciągania wzmacniają nienaganne maniery angielskiego dżentelmena.
- W "Masce Zorro" świetnie tańczyłaś i pojedynkowałaś się z Banderasem. Co było trudniejsze do nakręcenia?
- Taniec był łatwiejszy, bo kiedyś uczyłam się tańca. Pojedynek był trudniejszy fizycznie, bo mieliśmy prawdziwe szable i w czasie walki nie wolno było popełniać błędów - to mogło nas naprawdę wiele kosztować. To zresztą była najtrudniejsza scena w całym filmie, ale wspominam ją bardzo miło.
- W "branży" mówi się, że jesteś wspaniałym uzupełnieniem silnych i władczych mężczyzn. Nie obawiasz się, że reżyserzy zechcą cię widzieć tylko w tej jednej roli? Czy rozwijasz się jako aktorka?
- Każda rola w jakiś sposób rozwija aktora. Nawet te mniej udane pozwalają lepiej opanować aktorskie rzemiosło. Praca z różnymi aktorami owocuje doświadczeniem. Człowiek ciągle się od nich uczy i choć czasami można się z nimi nie zgadzać, z reguły jednak wchłania się ich kunszt.

Więcej możesz przeczytać w 26/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

Rozmawiał: