Wirusofobia

Dodano:   /  Zmieniono: 
Każdy właściciel konta poczty elektronicznej co najmniej raz na tydzień otrzymuje list z ostrzeżeniem przed wirusami - Melissą, Czernobylem lub Emperorem
W niektórych środowiskach strach przed nimi przekształca się w panikę i ogólną obawę przed komputerami. Ostatnio światowe dzienniki telewizyjne podały wiadomość o nowym wirusie komputerowym Worm Explorer.
- Ryzyko zainfekowania systemu wirusem zależy od naszego postępowania. Metody obrony są podobne do tych, jakie stosujemy na co dzień - mówi Marek Sell, specjalista antywirusowy. Odpowiednikiem częstego mycia rąk, używania prezerwatyw i unikania niebezpiecznych kontaktów jest korzystanie z antywirusowego oprogramowania, unikanie programów pochodzących z niepewnego źródła i odpowiednie traktowanie Internetu, a zwłaszcza załączników poczty elektronicznej. - W naszym banku nie wolno używać żadnego oprogramowania pochodzącego z zewnątrz. Włożenie obcej dyskietki do komputera jest traktowane jak ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych - mówi Krzysztof Szczepański z Departamentu Informatyki PKO BP. - Każdy nasz komputer wyposażony jest w odpowiednie oprogramowanie sprawdzające każdy nowy plik ściągnięty z Internetu lub nową dyskietkę - wyjaśnia Krzysztof Kowalczyk z polskiego oddziału IBM.


Nowy groźny wirus

Worm.Explore.Zip przenoszony jest w załącznikach poczty elektronicznej i może infekować komputery klasy PC pracujące pod kontrolą systemu Windows ?95 i Windows ?98, wyposażone w program Outlook. Jeżeli użytkownik uruchomi program umieszczony w e-mailu, "bakcyl" modyfikuje system poczty, by automatycznie wysyłał zarażone listy. W przeciwieństwie do wykrytej w maju Melissy jest bardzo niebezpieczny - kasuje dokumenty zapisane w programach Word, Excel i PowerPoint.
Wirus na ogół znajduje się w załączonym (attachment) pliku o nazwie: zipped_files.exe. Treść otrzymanej wiadomości może wyglądać na pochodzącą od znanej osoby i zwykle zawiera następujący tekst:
I received your e-mail and I shall send you a reply ASAP.
Till then, take a look at the attached zipped docs.
Uruchomienie pliku powoduje wyświetlenie komunikatu. Oznacza to zainfekowanie systemu.
Niefrasobliwe traktowanie zasad higieny komputerowej spowodowało wniknięcie wirusa do komputerów w koncernie Boeing. Administratorzy musieli wyłączyć swój e-mailowy system, z którego korzysta 150 tys. pracowników. Do podobnej sytuacji doszło w firmie PriceWaterhouseCoopers.


- Zarażenie wirusem zdarza się incydentalnie i wyłącznie na lokalnym poziomie. Wprowadziliśmy w wojsku jednolity system sprawdzania komputerów i dokonywania kopii bezpieczeństwa zasobów. W zależności od ważności elementu sieci kopia tworzona jest co godzinę, co dzień lub co tydzień. W specjalnej instrukcji określono, jak i gdzie kopie powinny być przechowywane - twierdzi płk prof. Andrzej Barczak, zastępca ds. informatyki szefa Zarządu Łączności i Informatyki Sztabu Generalnego WP.
Najczęstszym sposobem zarażenia komputera jest korzystanie z poczty elektronicznej. Technika dołączania do e-mailów plików komputerowych stworzyła w cybernetycznym świecie nowe możliwości. Skoro załącznikiem do listu może być jakikolwiek plik, nie musi on być tylko tekstem, fotografią bądź grafiką. Równie dobrze może być programem, który dokona spustoszenia w naszym komputerze. Od początku roku Internet obiegło kilkanaście załączników pod wdzięczną nazwą Worm - robaczek.
Gdy je otworzymy, "robaczek" - w sposób dla nas niewidoczny - rozpocznie destrukcyjną działalność. Komputerowi specjaliści zalecają wręcz, by nie otwierać plików, jeśli nie mamy pewności co do uczciwych zamiarów nadawcy listu. Wirusy mogą się znajdować zarówno w plikach wykonywalnych, z rozszerzeniem *.exe, jak i w dokumentach typu *.doc, *.xls lub *.ppt. Dobrym sposobem ochrony przed tego typu zagrożeniem jest używanie rozprowadzanych bezpłatnie przez Microsoft vieverów, czyli podglądaczy załączonych plików. Pozwalają one obejrzeć pliki bez konieczności uruchamiania aplikacji, a co za tym idzie uniemożliwiają zarażenie.
Specjaliści twierdzą, że jedynym sposobem, by się ustrzec przed wirusami, jest zachowywanie zasad higieny komputerowej i ściganie przez prawo twórców wirusów. Niestety, program wyrządzający szkodę potrafi napisać nawet początkujący informatyk. Do ściągnięcia aktywnego wirusa z Internetu i wpuszczenia go do cudzego komputera nie jest potrzebna niemal żadna wiedza.


Więcej możesz przeczytać w 26/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.