Marsz, marsz Polonia

Marsz, marsz Polonia

Dodano:   /  Zmieniono: 
Spotykają się od pięciu lat na Światowym Forum Gospodarczym Polonii w Warszawie
Część z nich zdecydowała się na powrót, zainwestowała w Polsce, niektórzy przyjeżdżają tylko od czasu do czasu, wielu prowadzi równolegle interesy w Polsce i w kraju zamieszkania. Jeszcze inni pracują w dużych firmach zagranicznych, w których odpowiadają za współpracę z Polską lub specjalizują się w ułatwianiu kontaktów pomiędzy firmami polskimi i zagranicznymi. Szacuje się, że od początku lat 80. do Polski napłynęło ok. 8 mld "polonijnych" dolarów.

- Najważniejsze są osoby mające autorytet w swoim środowisku, kontakty, zakorzenione w strukturach biznesowych w swoich krajach - uważa Zbigniew Ludger Olszewski, prezes zarządu Fundacji Polonia. - Ci ludzie są przewodnikami polskiego biznesu, torują mu drogę za granicą. Oni też kierują innych przedsiębiorców zagranicznych w stronę Polski.
Należy do nich m.in. Michał Sapieha, właściciel firmy konsultingowej SA Panobrik z Belgii, doradzającej dużym koncernom inwestującym w Polsce. Wyjechał z kraju w 1945 r. W latach 80. koordynował pomoc dla Polski z ramienia EWG i Caritasu. W interesach przyjechał do Polski po roku 1990. Negocjował m.in. zakup cementowni Strzelce Opolskie i Górażdże. Halina Bielowicz, assistant director w Departamencie Instytucji Finansowych Stanu Illinois, organizowała spotkania Polaków pracujących na wysokich stanowiskach w firmach amerykańskich z przedstawicielami polskiego biznesu oraz delegacjami samorządów. Henryk Lewiński wyjechał z Polski 42 lata temu. Wrócił w latach 80., gdy Polska odnawiała swoje kontakty z Izraelem. Na początku lat 90. powołał do życia Izbę Handlową Izrael - Polska w Izraelu i współtworzył jej odpowiednik w naszym kraju. Przyjmował misje gospodarcze, organizował joint ventures, sprowadzał inwestorów do Polski. Wspólnie z innymi przedsiębiorcami lobbował na rzecz znoszenia barier w polsko-izraelskiej współpracy gospodarczej. - Doprowadziliśmy do podpisania umowy o stopniowym obniżaniu cła między obu państwami - mówi Lewiński. - Dzięki naszym staraniom bardzo dużo Izraelczyków inwestuje w Polsce, m.in. w budownictwo i telekomunikację.


Od początku lat osiemdziesiątych do Polski napłynęło niemal osiem miliardów
z "polonijnych" dolarów


- Trudno ocenić, w jakich proporcjach polonijne pieniądze przeznaczane były na wspomaganie rodzin, a w jakich na inwestycje - zauważa Leszek Kropiwnicki, dyrektor wykonawczy w centrali banku Pekao SA i prezes Pekao Trading Corporation w Nowym Jorku. Istotniejsza niż same kwoty jest - jego zdaniem - zmiana motywacji i zachowań polonijnych biznesmenów. - Zaangażowanie Polonii stało się bardziej profesjonalne. Wcześniej duża część jechała do Polski, aby wykorzystując monopol firm polonijnych, szybko zarobić pieniądze, zakładając na przykład firmy rozlewające szampony. Dziś potrzebna jest myśl techniczna oraz doświadczenie organizacyjne - mówi Kropiwnicki. Około 2 mln USD zainwestował w budowę nowoczesnego zakładu utylizacji odpadów medycznych Jan Wrzesień, który przyjechał do Polski w 1992 r. po kilkunastu latach spędzonych w Kanadzie. Na początku lat 90. firmę produkującą zaawansowany technologicznie sprzęt medyczny próbował założyć w naszym kraju Cezar Wojciechowski, przewodniczący Federacji Polskich Inżynierów i Techników w Niemczech (mieszkający tam od 1980 r.). Okazało się, że rynek był zbyt niestabilny, przeniósł więc produkcję do Malezji. Nie zerwał kontaktu z Polską, ale swe zamierzenia zrealizował dopiero parę lat później. W tej chwili ma udziały w sześciu przedsiębiorstwach w Polsce (pierwszym było Centrum Diagnostyki i Terapii Laserowej przy Politechnice Łódzkiej). Pierwsze podejście nie udało się też Zbigniewowi Kuligowi, właścicielowi dwóch zakładów w USA. W 1990 r. chciał kupić Zakłady Armatur w Krakowie. Nie były one wtedy gotowe do prywatyzacji. Dopiero w 1994 r. zainwestował w zatrudniającą 850 osób fabrykę armatury Valwex w Jordanowie.
- Aby Polska stała się atrakcyjniejsza, trzeba usprawnić pracę urzędów, stworzyć bardziej przejrzyste prawo, dążyć do zmniejszenia podatków i składek na ZUS - wylicza Jan Wrzesień. Polonijni biznesmeni nie domagają się specjalnego traktowania. Wciąż jednak uważają, że są w pewien sposób dyskryminowani. - Większość firm polonijnych reprezentuje mały i średni kapitał, natomiast w procesach prywatyzacji preferowane są duże koncerny, które nie potrzebują żadnego wsparcia - twierdzi Kulig. - Mały polonijny kapitał może odegrać ważną rolę w polskiej gospodarce - dodaje Halina Bielowicz.

Więcej możesz przeczytać w 27/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0