Twierdza Daewoo

Twierdza Daewoo

Dodano:   /  Zmieniono: 
Czy koreański koncern uniknie bankructwa?
Ujawnienie kilka dni temu stanu finansów koncernu Daewoo, który - jak się okazało - jest zadłużony na 48 mld USD, wywołało dyskusję, czy jednemu z pięciu największych południowokoreańskich czeboli uda się uniknąć bankructwa. W tym samym czasie w Polsce ogłoszono, że wykryto wadę lakieru w ponad 8,5 tys. samochodach deawoo lanos. Koszt wymiany wadliwych aut oszacowano na 30-40 mln USD.

Upadek tak wielkiej firmy spowodowałby reakcję łańcuchową i pogrążył w kłopotach setki kooperantów. O pozycji Daewoo świadczy fakt, że jego udział w tworzeniu produktu krajowego brutto Korei Południowej sięga aż 5 proc. Koło ratunkowe rzuciły koncernowi banki, postanawiając przełożyć do końca roku spłatę 8 mld USD krótkoterminowych długów Daewoo. Gdyby instytucje finansowe nie zdobyły się na ten krok, bankructwo grupy byłoby kwestią czasu. W Korei Południowej mało kto może się pogodzić z taką ostatecznością. Zarząd firmy dostał na uzdrowienie koncernu czas do końca roku. W ciągu kilku miesięcy musi zrestrukturyzować konglomerat, czyli sprzedać 38 z 40 należących doń spó- łek, pozostawiając jedynie dwie - Daewoo Motor (pojazdy mechaniczne) i Daewoo Corporation (handel i budownictwo). Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy od dawna domagają się restrukturyzacji południowokoreańskich korporacji zajmujących się niemal wszystkim - od produkcji żywności po budowę statków. Żądania te przybrały na sile w 1997 r., kiedy gospodarka Korei Południowej popadła w poważ- ny kryzys. MFW i BŚ udzieliły wte- dy Koreańczykom niemal 60 mld USD kredytów, stawiając równocześnie warunek, że należy bezzwłocznie dokonać sanacji. W opinii prezesa Daewoo Kima Woo Choonga, aktywa grupy sięgają 65 mld USD, zatem znacznie przewyższają wysokość długów. Jeśli jednak Daewoo chce przetrwać i nie pociągnąć z sobą w dół całej koreańskiej gospodarki, musi przeprowadzić gruntowne przemeblowanie. Gdyby nie zdecydowało się na radykalne cięcia, współpracę wypowiedzą mu banki zagraniczne, na które przypada 20 proc. zadłużenia Daewoo. Dla 62-letniego prezesa Kima, zasłużonego dla Korei i Polski przedsiębiorcy, uratowanie koncernu, którego potęgę zaczął budować w 1967 r., wydaje się być ostatnim dramatycznym wyzwaniem. Daewoo powstało ponad 30 lat temu za pożyczone pieniądze. Nikomu wtedy nie znany Kim zadłużył się na 5 tys. USD i zaczął importować tkaniny. Szył z nich odzież, która zdobyła uznanie wśród zagranicznych odbiorców. Rozgłos zyskał po przejęciu w 1978 r. podupadającej stoczni w Okpo. Bardzo szybko znalazła się ona w grupie największych i najbardziej prężnych przedsiębiorstw tego typu w świecie. Kim Woo Choong zyskał miano cudotwórcy, zaś Daewoo z małej firmy przeistoczyło się w jeden z filarów gospodarczych Korei Południowej. Większy jest jedynie Hyundai, ale jego początki sięgają okresu przedwojennego. W 1998 r. obroty tego koncernu oszacowano na 95 mld USD. Jest to o 10 mld USD więcej niż wypracowała grupa Daewoo.

Więcej możesz przeczytać w 32/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0