Wojna banków

Wojna banków

Dodano:   /  Zmieniono: 
Polskie banki walczą o przetrwanie
Bank Handlowy w Warszawie SA i BRE Bank SA łączą się, by utworzyć największy pod względem kapitału bank w środkowo-wschodniej Europie. - To logiczny rezultat tego, co dzieje się na polskim rynku bankowym - uważają analitycy. - Z jednej strony, międzynarodowe instytucje finansowe umacniają swoją pozycję, uczestnicząc w prywatyzacji banków czy otwierając własne oddziały i przedstawicielstwa, z drugiej strony - polskie banki, by sprostać rosnącej konkurencji i wrogim przejęciom, decydują się na fuzje. - Nie jest wykluczone, że decyzja o połączeniu z BRE była dla Banku Handlowego jedynym rozwiązaniem pozwalającym na zachowanie tożsamości - uważa szef jednego z zagranicznych banków działających w naszym kraju. Dla BH miniony rok nie należał do najlepszych. Słabsze niż w poprzednich latach były wyniki finansowe, na które w dużej mierze miał wpływ kryzys rosyjski. Nieudane starania o zakup akcji Pekao SA, Banku Zachodniego, a także wcześniej Banku Przemysłowo-Handlowego, na pewno nie przysporzyły zarządowi BH uznania u głównych akcjonariuszy. Ponadto w połowie lipca agencja ratingowa Moody?s Investors Service obniżyła prognozy dotyczące banku ze stabilnych na negatywne. Zdaniem agencji, Bank Handlowy będzie się musiał zmagać z coraz silniejszą konkurencją, jeśli chodzi o usługi kredytowe dla osób prawnych i prowizje maklerskie. W ostatnich latach stracił bowiem w tych dziedzinach swoje dotychczasowe wpływy, a nie zróżnicował działalności, by pozyskiwać dochody z innych źródeł. Sytuacja w BRE była stabilniejsza niż w Banku Handlowym. Bank rozwija się bardzo dynamicznie. Po fuzji z Polskim Bankiem Rozwoju aktywa BRE wzrosły o 80 proc., a kapitał o 51 proc. Oba banki obsługują przede wszystkim przedsiębiorstwa, oferując im podobne usługi. Cezary Stypułkowski, prezes nowego banku, który przyjął nazwę Bank Handlowy ze względu na stuletnią historię i tradycję tej instytucji, zwrócił uwagę, że fuzja spowoduje obniżenie kosztów działalności, które rocznie sięgać będą 165 mln zł. - Idąc razem, zamiast konkurować, zyskujemy pozycję lidera w wielu dziedzinach - m.in. bankowości inwestycyjnej, depozytach firm, transakcjach międzynarodowych, private banking - podkreśla Wojciech Kostrzewa, były prezes BRE, a obecnie wiceprezes Banku Handlowego. Połączenie BH z BRE będzie największą dobrowolną konsolidacją banków giełdowych. Będzie, gdyż formalnie decyzję muszą podjąć akcjonariusze na walnym zgromadzeniu. To tylko formalność - uważają analitycy, przyznając, że połączenie obu banków jest dla inwestorów atrakcyjne. Tym bardziej że szefowie Banku Handlowego spodziewają się wzrostu cen akcji. Za każdą posiadaną akcję BRE akcjonariusze dostaną 2,6 akcji BH. Przy ustaleniu tej proporcji wymiany brano pod uwagę wiele składników, m.in. bilanse banków i przewidywane dochody. Na razie nie wiadomo, jak ustalony przez zarządy parytet zostanie przyjęty przez walne zgromadzenia akcjonariuszy. Pierwsze oznaki niezadowolenia w związku z niekorzystną dla BH proporcją wymiany akcji wykazali przedstawiciele PZU. Firma ubezpieczeniowa dostała od skarbu państwa ponad 22 mln obligacji zamiennych Banku Handlowego, które przy wymianie na akcje będą stanowić ok. 24 proc. kapitału. Po fuzji wielkość ta zmaleje do 17,7 proc. Adam Taukert, rzecznik prasowy PZU, powiedział, że firma nie wyklucza możliwości zwrócenia się do uprawnionych instytucji, by zbadali prawidłowość sposobu ustalania parytetu. Liliana Jarczok z Komisji Papierów Wartościowych i Giełd twierdzi, że komisja nie ingeruje w proces określania wysokości parytetów. To oceniają akcjonariusze na walnym zgromadzeniu, zaś komisja pilnuje, by mieli dostęp do niezbędnych informacji.


Połączenie BH z BRE będzie największą dobrowolną konsolidacją banków w naszym kraju

Wiadomo, że na fuzję zgodzili się główni akcjonariusze obu banków. W ocenie analityków zyska na niej nie tylko dawny BH, ale także Commerzbank, główny udziałowiec BRE, który dotychczas posiadał 48,7 proc. akcji banku. Po fuzji stanie się także głównym akcjonariuszem banku. Nieoficjalnie mówi się, że warunkiem jej powodzenia jest możliwość zwiększenia przez Commerzbank pakietu akcji (przynajmniej do 33 proc.). W innym wypadku inwestor nie wyraziłby na nią zgody. Nowy bank ma zmienić charakter, stając się bankiem uniwersalnym z usługami skierowanymi także do klientów indywidualnych. BRE dotychczas nie prowadził działalności detalicznej, a przedsięwzięcie Banku Handlowego - Handlobank, choć uważane za ofertę wysokiej jakości, rozwija się powoli. - Oba banki potrzebują kapitałów, bo przy dużej konkurencji na rynku spadają marże za ich usługi, a koszty finansowania działalności są wysokie. Sytuację poprawiłyby właśnie depozyty od ludności - mówi Marek Gul, prezes Credit Suisse First Boston. Pojawiają się głosy, że dzięki fuzji Bank Handlowy będzie mógł z większym sukcesem uczestniczyć w prywatyzacji PKO BP, największego w kraju banku detalicznego. Z drugiej strony, związanie się poprzez fuzję z Comerzbankiem może go z tej rozgrywki wykluczyć. Niemiecki udziałowiec może mieć problemy z uzyskaniem zgody na dalsze zwiększenie swoich udziałów w polskim sektorze bankowym. Z obu banków trzeba będzie zwolnić 1500 osób. Na odprawy i outplacement dla pracowników przygotowano rezerwę w wysokości 200 mln zł. - Zagrożeniem dla konsolidacji mogą być problemy w reorganizacji struktur banku, budowa systemu komputerowego, mogące wydłużyć cały proces - uważa Maciej Węgrzyński, wiceprezes ING Barings w Polsce. Jeden z podstawowych problemów konsolidacyjnych już został rozwiązany: podzielono stanowiska w zarządzie. Na jego czele stanął Cezary Stypułkowski (poprzednio prezes BH), którego zastępcą został Wojciech Kostrzewa (były prezes BRE). Z kolei stanowisko prezesa rady nadzorczej objął Krzysztof Szwarc (były prezes rady BRE), a wiceprezesa - Andrzej Olechowski ( prezes rady nadzorczej BH). - Skoncentrowano się na przyszłości banku, a nie na sprawach personalnych - skomentował Andrzej Olechowski. Nie obejdzie się jednak bez bardzo wysokich finansowych gratyfikacji dla prezesów za sfinalizowanie fuzji. Zakończona sukcesem konsolidacja to rozwiązanie skutecznie odstraszające - przynajmniej na jakiś czas - inwestorów dążących do wrogiego przejęcia, na jakie mógł być narażony dawny Bank Handlowy. Uniknął on tym samym sytuacji, w jakiej znalazł się BIG Bank Gdański, o którego akcje w pierwszej połowie tego roku walczyli na giełdzie między innymi Deutsche Bank i BRE Bank. Transakcje zawierane były często przez podstawione podmioty, bez publicznego informowania o liczbie posiadanych akcji. Niedawno BRE, który ubiegał się o zezwolenie Komisji Nadzoru Bankowego na zakup akcji dających powyżej 20 proc. głosów, sprzedał posiadane wcześniej walory (ok. 10 proc.). Deutsche Bank od połowy kwietnia czeka natomiast na decyzję komisji, by kupić 24,9 proc. akcji BIG Banku Gdańskiego. - Na razie przedstawiciele obu banków rozpoczęli negocjacje w sprawie współpracy - poinformował Hubert Janiszewski, dyrektor zarządzający Deutsche Bank Global Investment Banking. O konieczności konsolidacji sektora bankowego mówi się od kilku lat. - Polskim bankom coraz trudniej konkurować na naszym rynku, nie mówiąc już o rynkach międzynarodowych - przyznaje Dariusz Rosati, członek Rady Polityki Pieniężnej. Jego zdaniem, w przyszłości na naszym rynku pozostaną trzy, cztery banki wiodące i kilka specjalistycznych. W 1997 r. rozpoczęły się dwie duże fuzje: BIG Banku z Bankiem Gdańskim i Kredyt Banku z Polskim Bankiem Inwestycyjnym. Kolejny rok to fuzja BRE Banku z PBR oraz początek tworzenia Grupy Pekao SA. Zdaniem Marcina Olkowicza, dyrektora biura prasowego Kredyt Banku, już rok po połączeniu z PBI wskaźnik zwrotu z kapitału własnego banku był o kilkanaście punktów procentowych wyższy od inflacji. Poza tym pięciokrotnie wrosła wartość depozytów i potrojona została liczba placówek. Dotychczas w efekcie zmian własnościowych bankom nie przybyło dodatkowych kapitałów ani potrzebnych nowych technologii. To gwarantują przede wszystkim silni udziałowcy zagraniczni. - W Polsce nie ma aż tyle kapitału - stwierdza Dariusz Rosati. I dodaje, że bez napływu zagranicznych inwestycji rozwój polskiego sektora bankowego nie byłby możliwy. Alicja Kornasiewicz, wiceminister skarbu, powiedziała po sprzedaży udziałów w Pekao SA, że silny inwestor strategiczny gwarantuje stabilność kapitałową. Pozyskanie tylko inwestorów instytucjonalnych nie jest najlepszym rozwiązaniem. Oni liczą na szybki zwrot zainwestowanego kapitału. Nie mają, tak jak inwestorzy strategiczni, wizji i planów rozwoju banków.

Więcej możesz przeczytać w 32/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0