Rycerze III Rzeczypospolitej

Rycerze III Rzeczypospolitej

Dodano:   /  Zmieniono: 
Zloty bractw rycerskich, wojów, czarownic oraz wikingów - w ten sposób wypoczywa latem coraz więcej Polaków
Lato wikingów, zlot czarownic, bitwy morskie to imprezy, które od kilku lat rewolucjonizują letnie obrzędy wypoczynkowe Polaków. Zloty rycerskie, integracyjne biesiady rodzinne i pikniki o charakterze disneyowskim stają się coraz poważniejszą konkurencją dla typowych kulturalnych atrakcji lata.

- W Polsce obserwujemy fenomen coraz liczniejszego uczestnictwa w imprezach integracyjnych - twierdzi Piotr Ławacz, psycholog społeczny. - Lubimy się spotykać w grupie. Mamy przy tym silnie wykształconą potrzebę przebywania z ludźmi o podobnych zainteresowaniach czy upodobaniach - dodaje. Tworzenie się nieformalnych zgrupowań w czasie wakacji wynika też z tego, że ludzie, których stać na uprawianie "czynnego" rycerstwa albo sportów wysokiego ryzyka, to młodzi członkowie klasy średniej, szukający niebanalnego sposobu na odreagowanie biurowych stresów. Z kolei festyny organizowane przez społeczności lokalne, integrujące się w skali gminy, osiedla czy nawet ulicy, dają wyraz przekonaniu, że po czasach komunizmu zmienił się stosunek do przestrzeni publicznej - z terenu manifestacji i starć z policją stała się ona miejscem otwartym i przyjaznym.
Letnie imprezy integracyjne organizowane są najczęściej dzięki inicjatywom oddolnym - tylko nieliczne odnotowuje kalendarium Ministerstwa Kultury i Sztuki, nie o wszystkich wiedzą nawet regionalne ośrodki kultury. Spotkania bractw rycerskich, grup wojów, stowarzyszeń czarownic czy parlamentów wikingów to pomysły, które rodzą się spontanicznie w wąskich kręgach hobbystów. Z wyprzedzeniem planuje się dopiero następne imprezy. Niektóre z nich zyskują z czasem poważnych protektorów i profesjonalne ramy organizacyjne. Przykładem Festyn Archeologiczny w Biskupinie. Jego organizatorzy - Muzeum w Biskupinie, Państwowe Muzeum Archeologiczne w Warszawie i Instytut Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego - przyjęli formułę rodzinnego pikniku, gdyż - jak twierdzą - "świat dawnych ludów odkrywany wyłącznie na podstawie książek i oglądany zza szyb muzealnych gablot jest zbyt statyczny". Tegoroczny wrześniowy festyn w Biskupinie będzie już piątą z kolei tego typu imprezą. Turyści będą własnoręcznie lepić gliniane naczynia lub wypalać ceramikę w odpowiednio przygotowanym piecu metodą sprzed wieków. Studenci archeologii, ubrani w stroje stylizowane na prehistoryczne, w warsztatach umieszczonych w chatach grodu zademonstrują, w jaki sposób wyrabiano amulety i narzędzia myśliwskie z rogów i kości. Rekonstrukcji poddane zostały również popularne przed wiekami zajęcia, a w sferę wierzeń i magii wprowadzają obrzędy miejscowej wiedźmy-zielarki. W Biskupinie można też zobaczyć, jaką metodą 4 tys. lat temu wyciosywano z kamienia groty do strzał i noże, w jaki sposób współcześnie prowadzi się prace wykopaliskowe, określa wiek pozostałości drewnianych osad, a w odnalezionych skorupach odkrywa kształt drobnych przedmiotów codziennego użytku.
Żywy Skansen organizowany na terenie Wielkopolskiego Parku Narodowego i w jego przyległościach ściąga co najmniej 2 tys. uczestników, którzy chętnie wydadzą pieniądze na współprodukowane przez siebie tradycyjnymi metodami przedmioty rzemiosła ludowego, a także ciasto i chleb z przyrządzoną na miejscu omastą.
Własną legendę buduje w analogiczny sposób wielkopolski Zaniemyśl, gdzie przed 21 laty reaktywowano tradycję bitew morskich. Edward Raczyński siłami okolicznego chłopstwa zainicjował (na jeziorze, które dziś nosi jego imię) bitwy okrętów, znane z najsłynniejszych kampanii morskich świata. Corocznie wodną paradę ukwieconych łodzi na falach jeziora uświetnia pokaz pirotechniczny, oglądany przez 14 tys. osób.
Najbardziej widowiskowymi i obficie wizytowanymi letnimi imprezami są turnieje rycerskie. Od lat Międzynarodowe Turnieje Rycerskie organizowane są między innymi na zamku w Golubiu-Dobrzyniu, do którego zjeżdżają drużyny wojów z całej Europy. W tym roku w bitwach konnych i pieszych, a także pozorowanym szturmie na zamek uczestniczyły, oprócz Polaków, drużyny z Włoch, Francji, Białorusi i Ukrainy. Widowisko przyciągnęło pięciotysięczną widownię. - Unikamy sprowadzania turniejów rycerskich do samych popisów władania mieczem. Staramy się propagować również kulturę dworską - mówi Dariusz Winnicki, komtur Bractwa Rycerskiego Ziemi Lubuskiej. O zwyczaje i zabawy dworskie uzupełniony został między innymi tegoroczny II Międzynarodowy Turniej Rycerski w Kożuchowie. Do najbardziej eleganckich konkurencji zaliczane są tu tzw. szarfy (rycerze wygrywają je w walkach na kopie) oraz wybory Królowej Róż - woje zdobywający w walce róże ofiarowują je wybranym damom, a zwycięża właścicielka najbardziej obfitego bukietu. Tradycja rycerska w najlepszym razie mogła w Polsce obejmować górnych kilka procent narodu, zarzucono natomiast sowizdrzalski obyczaj średniowiecznych zabaw plebejskich. Od niedawna zrównoważono tę tendencję. Mniej prestiżowy, ale bardzo popularny cykl "igrców plebejskich" każe się zmagać w takich konkurencjach, jak przeciąganie worków ze skarbem, toczenie kul armatnich czy jazda zespołowa na nartach (tzw. narty Bolka - cztery osoby na jednej parze nart). W czasie wszystkich potyczek - zarówno militarnych, jak i zabawowych - niewiasty haftują lub plotą wiklinowe kosze.
Coraz częściej turnieje zmieniają się w inscenizacje wydarzeń historycznych. Swoją próbę generalną miała w czerwcu "Uczta ottońska" na Lednicy, która była upamiętnieniem przyjazdu Ottona III na zjazd w Gnieźnie w 1000 r. Podczas imprezy został zrekonstruowany i odegrany przez aktorów wjazd Ottona III do pałacu na Lednicy, powitanie przez dostojników polskich, krótka modlitwa przed relikwią św. Wojciecha, a następnie wystawna uczta, popisy drużyn rycerskich i zespołów muzycznych. W tym roku "Uczta ottońska" została jeszcze odegrana dla zamkniętego grona, ale na 2000 r. planowana jest już jako cykliczna wakacyjna impreza plenerowa. Od przyszłego lata widzowie będą mogli się przyglądać widowisku, a także wziąć w nim udział - w imitacjach XI-wiecznych strojów zasiądą przy długim stole, a mięso będą musieli jeść bez użycia sztućców.
Fascynacje sztuką walki i dawnym obrzędem często wykraczają poza historię rodzimą. Co roku na początku lipca w pobliżu Wolina powstaje średniowieczna osada wikingów. Przyjeżdżający tu z całej Europy miłośnicy kultury średniowiecznych wojowników tworzą letnią siedzibę Jomsborg (w X wieku na wyspie Wolin znajdowała się jedna z morskich twierdz wikingów o nazwie Jom). Współcześni wikingowie na kilka dni zapominają o XX wieku. Nadają sobie staronordyckie imiona, w osadzie noszą wyłącznie stroje z epoki, kopiowane w najdrobniejszych szczegółach. Do lipcowej imprezy często przygotowują się cały rok: szyją szaty, u artystów kowali zamawiają szyszaki, tarcze i kolczugi, a często nawet ze sporym wyprzedzeniem przestają się golić i pielęgnują długie włosy, aby móc je eksponować właśnie podczas lipcowego zlotu.
Wiele imprez z powodzeniem krzyżuje poetykę pikniku, działkowego grillowania, historycznego obrzędu i teatru awangardowego. Tradycyjnie już u stóp Kociej Góry w Trzebnicy odbywa się parateatralny Zlot Czarownic, który ściąga wakacjowiczów o upodobaniach disneyowskich. Uczestników zlotu obowiązują stroje czarownic i wróżek. Specjalna komisja, organizując konkurencje sprawnościowo-artystyczne, wybiera Czarownicę Roku, która musi się wykazać poważnym podejściem do umiejętności bajkowych, jak rzut miotłą, toczenie czarodziejskiej kuli czy mierzenie paluszka Jasia. Oprócz wyników udziału w konkursach o wyborze Czarownicy Roku decyduje atrakcyjność jej stroju oraz pojazd, na którym uczestnicy "przylatują" na zlot. Wybiera się również Kociaka Roku - warunkiem przystąpienia do konkursu jest zaprezentowanie na scenie kocich cech: sympatyczności i drapieżności. Zlot czarownic obliczony jest, jak wiele podobnych imprez, na klientelę rodzinną. Organizatorzy liczą, że najsilniej oddziałuje on na wyobraźnię dzieci, ściągających w tamtejszy plener rodziców, którzy całotygodniowe zaniedbania względem potomków skłonni są odrabiać w bajkowo-piknikowej scenerii.
Charakter integracyjny i promocyjny mają letnie plenery artystyczne organizowane przez startujących twórców, którzy ciągle czują się nie zauważeni. Zasilają oni na przykład Spotkania Twórców Nieznanych w Tarnowie. Paleta umiejętności jest tutaj krańcowo rozległa: przyjeżdżają zarówno muzycy, jak i gracze na pile, gwizdarze, kawalarze, rzeźbiarze czy malarze. Podobną imprezą integrującą młodych twórców jest trzydniowy Plener u Wójta w Bielawach; odbywa się on w gospodarstwie nieżyjącego już chłopskiego inicjatora letnich działań artystycznych. Swoboda interpretacji dochodzi do głosu również podczas Starachowickiego Ogólnopolskiego Pleneru Plastyki Nieprofesjonalnej.
Sięganie do regionalnych korzeni i przekonanie o fundamentalnej roli życia rodzinnego pozwoliło w ostatnich latach wykreować biesiady, w trakcie których praktykuje się lokalną kulturę ludową. W Jastrowiu, miasteczku leżącym między Piłą a Koszalinem, od kilku lat odbywa się letni festiwal kultury ludów wywodzących się z Bukowiny Karpackiej. Podczas trzydniowych spotkań na przemian ucztują i prezentują własny folklor Węgrzy, Rumuni, Żydzi, Ukraińcy, Niemcy, Słoweńcy. Można tu usłyszeć zarówno oryginalny folklor, jak i jego folkowe przetworzenia. Podobna zasada rządzi Międzynarodowymi Spotkaniami Rodzin Muzykujących w Złoczewie i Dobrym Mieście. Drogą prywatnych kontaktów latem zbiera się tu wielorodzinna społeczność z Białorusi, Łotwy, Ukrainy i Polski, której kibicuje pięciotysięczna publiczność. Granica pomiędzy uczestnikami a widzami zaciera się także w trakcie Biesiady Weselnej w Węgrowie, Jarmarku Cysterskiego w Łęknie czy Wesela Kurpiowskiego w Kadzidle, gdzie wszyscy przybyli włączają się do orszaku.
Skalę przemian letniego świętowania oddają najlepiej zmiany w najbardziej tradycyjnych obrzędach. Od kilku lat dożynki zyskały konkurencję w postaci Dnia Truskawki w Wielichowie, Święta Pieczarki w Laskowicach, a w Złotym Potoku co sierpień organizowany jest Dzień Pstrąga.

Małgorzata Czarnecka
Monika Paluszkiewicz



Lato czarownic

W Niemczech już w maju rozpoczyna się okres letnich świąt, festynów i jarmarków. W regionie Harzu najbardziej widowiskowy jest sabat czarownic w Noc Walpurgi - Walpurgisnacht. Zgodnie z dawnymi wierzeniami ludowymi, czarownice z całego świata spotykały się na najwyższej górze Harzu - Brocken (1142 m n.p.m.), gdzie świętowały spotkanie z diabłem. Brocken, znana zresztą z "Fausta" Goethego, do dzisiaj nazywana jest "górą duchów". Stojąc na jej szczycie, można zobaczyć swój cień wyłaniający się z mgły lub "zawieszony" na chmurze, a wszystko to wskutek gry promieni słonecznych lub światła księżycowego. Współczesny sabat nawiązuje do dawnych tradycji - na Hexentanzplatz spotykają się wiedźmy ze wszystkich stron świata, a przybywają tu na miotłach, widłach, świniach, kozłach lub cielakach. Przed lotem smarują swoje pojazdy tajemniczą miksturą, której receptura pochodzi jeszcze ze średniowiecza. W jej skład wchodzą ponoć trucizna, zmielone kości, dzikie czereśnie i narkotyzujące rośliny. Po północy na placu przemawia diabeł, a czarownice kolejno całują go w kopyto oraz składają ofiary między innymi z ostatniej wiedźmy, która przyleciała na sabat.
W lipcu i sierpniu grafik imprez układa się głównie w najróżniejsze festyny piwne i winne oraz liczne zabawy folklorystyczne. Miasto Ulm warto odwiedzić ze względu na Schwörmontag, który rozpoczyna się przysięgą burmistrza i trwa przez całe popołudnie. Odbywa się wtedy parada barek na Dunaju, a dzień wcześniej tzw. Lichterserenade (serenada świateł). Bawarski Rothenburg zaprasza na Schäfertanz, widowisko wzorowane na dawnych tańcach pasterskich, które - jak głosi legenda - upamiętnia albo ocalenie miasta od zarazy, albo odnalezienie skarbu przez jednego z pasterzy. W miejscowości Bornstedt z kolei turyści mogą poznać średniowieczne zwyczaje rycerskie, działa tu bowiem jedno z licznych w Niemczech bractw rycerskich, prezentujących "na żywo" czasy od roku 1160 do 1350. Całe uzbrojenie i stroje rycerskie członkowie bractwa na ogół wykonują samodzielnie, przy trudniejszych elementach, jak zbroja, zatrudniają specjalistów. Bractwo zwane Ritterschaft der Burg zu Bornstedt zaprasza na pokazy turniejów rycerskich, życia dworskiego, tańców, walk na kije, maczugi, miecze i topory czy zawody w rzucaniu podkową lub strzelaniu z łuku. Turyści twierdzą jednak zgodnie, że największą atrakcją jest możliwość wzięcia udziału w prawdziwej uczcie rycerskiej urządzanej na zakończenie pokazów.

Więcej możesz przeczytać w 32/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0