Wiadomości rozrywkowe

Wiadomości rozrywkowe

Dodano:   /  Zmieniono: 
Entertainment news polegają na uzbrojeniu plotki w sztafaż zawodowego dziennikarstwa. Zajmują uwagę, ale nie obciążają psychiki: nie straszą, nie dołują, nie stresują. Dają złudzenie, że się jest dobrze poinformowanym
Wiadomości są siłą napędową mediów. Najskuteczniej wywołują u widzów emocje zmuszające ich do oglądania telewizji czy słuchania radia. Nawet ważne mecze piłki nożnej nie mogą się z nimi równać, szczególnie jeśli na świecie wydarzyło się jakieś widowiskowe nieszczęście: kataklizm, wojna czy choćby śmierć publicznego ulubieńca. Wtedy serwisy informacyjne stają się soczyste od sensacji. Stacje specjalizujące się w nich, takie jak CNN czy Sky News, notują rekordową widownię, a na twarzach prezenterów odczytujących dzienniki trudno nie zauważyć radosnego podniecenia.

Skoro wiadomości okazały się towarem tak uniwersalnym i pokupnym, trudno się dziwić, że wymyślono ich namiastki, związane z poszczególnymi dziedzinami życia. Mamy więc wiadomości sportowe i giełdowe, gospodarcze i kulturalne. Wszystkie one noszą jednak piętno "niszowości", czyli są przeznaczone dla ściśle określonej grupy odbiorców, zainteresowanych tym tematem. Często więc można spotkać taką sytuację: jeden z domowników z wypiekami na twarzy słucha sportowych wyników albo doniesień z giełdy walutowej, a drugi w ogóle nie wie, o co chodzi, i znudzony wychodzi do drugiego pokoju. To właśnie jest "niszowość". Ale oto wymyślono nowy rodzaj wiadomości uniwersalnych, trafiających do wszystkich grup odbiorców niezależnie od wieku, płci i upodobań. Są to wiadomości rozrywkowe, czyli z angielska: entertainment news. Pochodzą od starożytnej plotki, która przez wieki udowadniała swoją żywotność i niezbędność w życiu emocjonalnym ludzi. Plotkowano na temat władców i ich kobiet, na temat czarownic, artystów i... sąsiadów. Plotkowano w pałacach i w kurnych chatach. Zawsze i wszędzie. Entertainment news polegają na uzbrojeniu plotki w sztafaż zawodowego dziennikarstwa. Zamiast jedna pani powiedziała mamy więc jak donosi agencja lub jak napisała (taka czy inna) gazeta. W ten sposób dowiadujemy się, kto z kim chodzi, kto kogo zdradza, ilu gości będzie na weselu, kiedy urodzi się ich pierwsze dziecko, czy będzie to chłopiec czy dziewczynka i czy na pewno mąż jest jego ojcem, wreszcie - ile komu przypadnie po rozwodzie. Ów żelazny repertuar plotki w wypadku entertainment news dotyczy przede wszystkim ludzi show-businessu. Wiadomości rozrywkowe zajmują uwagę, ale nie obciążają psychiki: nie straszą, nie dołują, nie stresują. O ile poważne serwisy, donoszące o wojnach i załamaniach makroekonomicznych, są istotne, ale odbijają się negatywnie na samopoczuciu odbiorcy, o tyle ich rozrywkowa namiastka daje tylko słodycz złudzenia, że się jest dobrze poinformowanym, choć w zupełnie nieważnej dziedzinie. Oprócz plotek o sławnych ludziach umieszcza się tu także wszelkie ciekawostki, które w "normalnych" serwisach mają prawo znaleźć się wyłącznie w sezonie ogórkowym: o tym, że w jeziorze straszy potwór, że pewien uczeń z Kalifornii zjadł kilkaset hot dogów, a starsza pani w Szkocji chrapiąc wydaje dźwięki o sile decybeli równej pracy średnio wysłużonej młockarni. Entertainment news stały się ostatnio tak popularne, że powstały już nie tylko poświęcone im poszczególne programy radiowe i telewizyjne (na przykład "Mniej więcej serio" w Radiu Zet), ale całe kanały. Choćby niedawno dołączony do pakietu Wizji TV kanał E! (jak entertainment), serwujący właśnie niezobowiązujące informacje ze świata filmu i rozrywki. Mamy tam gawędzące gwiazdy i serwisy wiadomości, w których z informacyjnych drobinek kręci się migotliwy kogel-mogel, tworzący sztuczną rzeczywistość, atrakcyjniejszą i bezpieczniejszą niż prawdziwa. Prekursorem wiadomości rozrywkowych była - zdaje się - MTV, muzyczna stacja telewizyjna dla nastolatków, która już ponad dziesięć lat temu wprowadziła program pt. "MTV News". Serwisy były zwykle podobne: pewien gitarzysta zdecydował się odejść z zespołu, blondwłosa piosenkarka ufarbowała się na rudo; inna, która zapowiedziała swoją nową płytę na wrzesień, wyda ją dopiero w grudniu. To właśnie tu znajdowaliśmy najszybciej nowe, elektryzujące wiadomości na przykład o gwieździe tegorocznego festiwalu w Sopocie - Whitney Houston. Najpierw niewinne - że pochodzi z utalentowanej rodziny, bo jej ciotki to sławne piosenkarki: Dionne Warwick i Aretha Franklin, a matka, Cissy Houston, jest znaną śpiewaczką gospel. Potem sensacyjne - że jej mąż, piosenkarz i tancerz Bobby Brown, tłucze ją niemiłosiernie w domu, a w ogóle to Whitney jest chyba lesbijką. Na koniec społecznie zaangażowane - Whitney cierpi z powodu swojej popularności wśród białych, gdyż obawia się, że odrzuci ją przez to środowisko czarnoskórych, z którego sama się wywodzi. Dlatego swój repertuar przekonstruowuje w stronę czarnego hip-hopu. Mimo że światowe serwisy entertainment news z zapałem kolportowały owe informacje, tak naprawdę trudno stwierdzić, czy są one prawdziwe. Często bowiem gwiazdy same wymyślają podobnie elektryzujące sensacje, by podnieść zainteresowanie swoją osobą. W końcu to tylko zabawa i rozrywka, więc nie warto się tym przejmować...
Więcej możesz przeczytać w 34/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0