Śmierć na życzenie

Śmierć na życzenie

Dodano:   /  Zmieniono: 
Holenderskie dzieci ofiarami eutanazji?
W Holandii przedstawiono rządowy projekt ustawy o legalizacji eutanazji i tzw. wspomaganego samobójstwa. Przewiduje on między innymi możliwość odbierania życia dzieciom powyżej dwunastego roku życia za ich zgodą, bez uwzględnienia woli rodziców. Projekt ten na nowo ożywił dyskusję nad moralnym aspektem pozbawiania życia osób nieuleczalnie chorych na ich prośbę oraz nad poszukiwaniem metod uśmierzania cierpienia jako alternatywy dla tego rodzaju praktyk.

- W potocznym rozumieniu eutanazja jest działaniem zmierzającym do przerwania życia, dokonywanym na wyraźną prośbę osoby cierpiącej, czy to z powodu bólu fizycznego, czy też poczucia osamotnienia, spowodowanego nieuleczalną chorobą - tłumaczy dr Marek Karwacki, pediatra Warszawskiego Hospicjum dla Dzieci. Nigdzie na świecie poza Holandią ten sposób niesienia pomocy osobom w stadium terminalnym nie jest praktykowany. Zgodnie z przepisami sformułowanymi przez Królewskie Holenderskie Stowarzyszenie Medyczne w 1984 r., lekarz może przerwać życie pacjenta, jeśli spełnione zostaną określone warunki. Wśród nich wymienia się między innymi dobrowolne i trwałe żądanie chorego, udzielenie pacjentowi wyczerpujących informacji na temat stanu jego zdrowia, nieznośne i beznadziejne cierpienie. Zanim lekarz przeprowadzi taki zabieg, obowiązkowo musi przedstawić władzom sądowym raport dokładnie opisujący stan zdrowia pacjenta. Dotychczas tego typu praktykami medycznymi obejmowano dorosłych, lecz obecny projekt rządowy obniża tę wiekową granicę. Uwzględniając dzieci i młodocianych powyżej dwunastego roku życia, daje de facto nieletnim możliwość decydowania o sprawach życia i śmierci. Zdaniem prof. Jacka Łuczaka, krajowego specjalisty w dziedzinie medycyny paliatywnej, dalsze zabiegi zmierzające do rozszerzenia eutanazji na coraz młodsze grupy są ucieczką przed koniecznością wprowadzenia właściwej opieki paliatywnej. Holandia, dysponując najbardziej liberalnym prawem dotyczącym przerywania życia, ma jednocześnie niedostatecznie rozwiniętą sieć opieki paliatywnej. - Niewiele robi się w tym kraju w kierunku zniesienia cierpienia osoby przewlekle chorej, jeśli zaś chodzi o dzieci i młodocianych, myślę, że nie ma tam hospicjum przeznaczonego dla tej grupy wiekowej - tłumaczy prof. Łuczak. W Holandii - w odróżnieniu od Polski - domowa opieka paliatywna nie istnieje, a łóżek jest niewiele. Wprawdzie lekarze holenderscy są lepiej niż polscy przygotowani do leczenia bólu, ale nie radzą sobie z uśmierzaniem cierpień chorych z tzw. bólem wszechogarniającym (stanowiącym zsumowanie przykrych doznań psychicznych, somatycznych, socjalnych i duchowych). Zdaniem polskich lekarzy zajmujących się pacjentami z zaawansowaną, nie poddającą się leczeniu przyczynowemu chorobą, w krajach, gdzie rozwinięta jest opieka paliatywna, nie ma potrzeby dyskutowania o eutanazji. - Głównym celem tego typu opieki jest zapewnienie jak najlepszej jakości życia w ostatnim okresie ży- cia. Żaden z lekarzy zajmujących się nieuleczalnie chorymi nie zmierza do sztucznego przedłużania życia tych ludzi w nieskończoność. Takie działanie byłoby pozbawione sensu. Wiadomo bowiem, że każda terapia mająca na celu jedynie chwilowe wydłużenie życia osób śmiertelnie chorych może się wiązać z nasileniem bólu lub innych objawów poza granice wytrzymałości - twierdzi dr Karwacki. Dlatego opieka hospicyjna zmierza jedynie do tego, by ostatnie chwile życia chory przeżył w jak najlepszym stanie. Profesor Łuczak uważa, że współczesne metody walki z bólem pozwalają znieść niemal każdy rodzaj fizycznego cierpienia. Leczenie osób u kresu życia i opieka nad nimi wymaga specjalistycznej wiedzy medycznej o sposobach podawania środków uśmierzających ból oraz właściwym wsparciu psychicznym. Wbrew pozorom, nie jest ono łatwe. O wiele prostsze od walki z cierpieniem wszechogarniającym jest odebranie życia za obopólną zgodą. Takie decyzje otwierają drogę do kolejnych nadużyć medycznych. Jak wynika z raportu opublikowanego 12 grudnia 1998 r. w "British Medical Journal", w roku 1995 odnotowano w Holandii 900 wypadków tzw. niedobrowolnej eutanazji, przy czym ok. 25 proc. z uśmierconych było przytomnych, świadomych i nigdy nie prosiło o przyśpieszenie śmierci. Dlatego wielu pacjentów śmiertelnie chorych broni się dziś przed kroplówką, obawiając się, że bez ich wiedzy i zgody podaje im się w ten sposób środek uśmiercający. Jak twierdzą polscy specjaliści do walki z bólem, obecne ustalenia prawne ułatwiają lekarzom postępowanie wobec osoby śmiertelnie chorej. Jeśli projekt zostanie przyjęty, będą oni mogli bezkarnie skracać cierpienie dziecka na drodze eutanazji, nawet bez jego zgody. - Dla mnie jako lekarza i człowieka jest niepojęte, jak w ogóle można odważyć się na to, by odebrać dziecku życie - komentuje prof. Łuczak. 

Więcej możesz przeczytać w 34/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0