Zaćmienie

Zaćmienie

Dodano:   /  Zmieniono: 
Rząd rządzi, a za rogiem widmo ekonomicznej katastrofy. Mądrzy ludzie straszą, że za parę miesięcy zaczną bankrutować pierwsze fundusze emerytalne. Pomoże im prezes Stanisław Alot z ZUS
1. Siedzimy sobie w duszną wigilię zaćmienia w Warszawskim Parku Kultury i Wypoczynku przy piwku z widokiem na pomnik Sapera. Piwko z wolnego rynku, tyle że już trochę skisło. Jak ten wolny rynek właśnie. Hotel Sheraton wywołał zmiany w okolicy, sklep warzywny zniknął, w zamian jest superduper galeria oraz babcia pod filarem sprzedająca warzywa z ręki, a myślałby kto, że ściągną tu panie zorientowane towarzysko. Na asfalcie goście Kuronia juniora, uliczny parking i dwa (w zeszłym roku był tylko jeden) konkurencyjne ogródki piwne. W jednym promocyjnie przygrywa orkiestra, w drugim promocyjne ceny. Jeszcze trochę i Andrzej Celiński ucywilizuje cały trakt wiodący na Powiśle do SLD. Piwko - jak powiadam - trochę skisłe, pewnie przyroda przygotowuje się na to, co najgorsze. Zaćmienie.

2. Cztery złote za dojlidy to niezła cena, profesorska kieszeń wymaga troskliwości, nie stać mnie codziennie na ulubiony lambic, więc uważnie wsłuchuję się w gniew ludu. Już za pierwszej "Solidarności" się to zaczęło. Zaczęli sobie i kolesiom wyznaczać wysokie pensyjki związkowe, rozbijać się dobrymi samochodami w imię uciśnionego narodu. Naiwny Touraine mówi, że nie ma ciągłości między "Solidarnością" z 1980 r. a dzisiejszą, a ciągłość jest - finansowa. W Polsce jest od dawna system dwupartyjny. Jedna partia władzy bierze, póki ma władzę, druga czeka w opozycji, żeby się nachapać. Łapczywa niewidzialna ręka. Jak nasi wrócili do władzy w 1997 r., to już nie chcą odpuścić okazji. Widać wierzą, że zmiany rządów są równie regularne jak zaćmienia. Wierzą tak silnie, że przekonali opinię publiczną. Teraz już tylko jedna czwarta uważa, że rząd Buzka powinien zostać u władzy. I jak rządzą? Pieniądze przy okazji reformy zdrowia zostały wydane na klasę menedżerów, do których następnie dołączyli reformatorzy, przenosząc się na z góry upatrzone i utuczone pozycje. Menedżerów z kolei zabezpieczono na lata - pod pozorem troskliwości o polityczną neutralność - nie określając dokładnie obowiązków. Wszystko to miała stwierdzić NIK. Jeśli stwierdziła, to należy się Trybunał Stanu i osobna komisja śledcza parlamentu, ale kogo do niej zaprosić? Czy specjalistów od podobnego marnotrawstwa w opozycyjnej dziedzinie ludowego rolnictwa albo lewicowego górnictwa? Co dzieje się w PFRON, widzi każdy oraz minister pracy. Przy reformie ubezpieczeń ukrywa się za tajemnicą handlową podstawowe informacje o publicznym znaczeniu. Może przynajmniej przedstawić intymne szczegóły reformy dotyczącej wszystkich Sejmowi na tajnym posiedzeniu? Wreszcie smutna rocznica nie wyjaśnionej śmierci generała Papały. Tutaj czai się groźba mafii silniejszej niż bezradne państwo polskie. Rząd rządzi, a za rogiem widmo ekonomicznej katastrofy. Mądrzy ludzie straszą, że za parę miesięcy zaczną bankrutować pierwsze fundusze. Pomoże im prezes Stanisław Alot z ZUS.

3. - Niech profesor da spokój tym poważnym tematom. Kogo dziś obchodzą poselskie czy miejskie przekręty - strofuje mnie młoda dama, przynosząc schłodzonego lecha. - Byłam właśnie z dziećmi nad morzem, a tam główny temat to to, że Zyziowa ma drugą wnuczkę. Sęk w tym, że dziewczynka urodziła się tym razem drugiej córce, tej niezamężnej, a ojcem jest ten sam co poprzednio, znaczy się mąż starszej... - Nie ma złego, co by na dobre nie wyszło, chłop niepotrzebnie się wstydzi, a dobrze, że dziewczyna nie leży w domu odłogiem - zauważa ktoś przy stoliku. - Pewnie tak, zwłaszcza że sprawdzony w domu i zdrowy. I to jest właśnie coś, co ludzi naprawdę interesuje. - Jak to, a mówiłaś, że profesor Jadwiga Staniszkis także! - Prawda, sklepowa mi mówiła, że mają taką socjolog mądrą na Uniwersytecie Warszawskim, dołożyła im wszystkim, powiada. - Widzisz, mówię, a jednak interesują się też sprawami kraju.

4. - Władze też - mówi ktoś od sąsiedniego stolika. - Myślałbyś, że dbają tylko o swoich, a tutaj altruizm kwitnie. Spójrz na zapowiadane podwyżki w sferze budżetowej: dla prezydentów, burmistrzów, starostów itd. Przecież w tym projekcie uposażeń samorządowych urzędników, wiecie, tych, co to mieli być bliżej społeczeństwa, podnosi się widełki wszystkim, niezależnie od przynależności partyjnej. A przecież w ostatnich wyborach całe wielkie połacie Rzeczypospolitej znalazły się pod władzą samorządową opozycji. Tak więc na podwyżce budżetowej zarobią wszyscy - ludzie PSL i UW, SLD i AWS. I nie tylko ludzie, ale także partie, które - jak wiadomo - żyją z tego, że pobierają haracz od swoich posłów i burmistrzów. Ogólnie więc zyska na tym demokracja i interes ogólny, tzn. wszystkich, którzy demokrację sprawują w naszym imieniu. A jakby ktoś miał jeszcze jakieś wątpliwości, to są trzy argumenty, które powtarzają działacze samorządowi. Po pierwsze - że nie mogą zarabiać mniej niż podwładni; po drugie - nawet gdyby dopilnować zarobków w urzędzie, to nie mogą zarabiać mniej niż wyborcy; po trzecie - nawet gdyby splajtowali biznesmeni, co prawdopodobne, to ktoś musi w tym kraju wreszcie dobrze zarabiać i czy nie jest najbardziej sprawiedliwe, że tych dobrze zarabiających wybiera społeczeństwo w wolnych wyborach. Kto wie, czy to nie jest rozwiązanie? Zamiast podatku na edukację od bezdzietnych można by przecież wprowadzić teraz haracz na sprawiedliwość od mających władzę. CBOS przysłało najnowsze dane o tym, że społeczeństwo nie ufa wymiarowi sprawiedliwości. Jeśli 76 proc. uważa, że trudno jest na drodze sądowej odzyskać dług od osoby prywatnej, 81 proc. jest zdania, że trudno jest w sądzie odzyskać pieniądze wpłacone firmie, która nie wywiązała się z zobowiązań na przykład przy budowie domu, zakupie mieszkania, organizacji wypoczynku itp., a 74 proc. uważa za trudne uzyskanie odszkodowania od organu administracji państwowej lub samorządowej, zaś tylko 3-6 proc. uznaje to za łatwe, to państwo prawne staje się polityczną fikcją. Nieufność wynika z zakorkowania sądów sprawami, a to z kolei jest efektem braku pieniędzy na wymiar sprawiedliwości. Przy okazji reformatorscy malwersanci są bezkarni. Jeśli władza bierze pieniądze dla siebie, to odbiera sądom, teraz niech się złoży na ich poprawę i odda nam sprawiedliwość.

5. Rozeszliśmy się od stolików czekać na zaćmienie. Myślimy: może będzie, a może nawet się nie skończy. Zresztą i tak zbliża się rok 2000.
Więcej możesz przeczytać w 34/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0