Koło fortuny

Koło fortuny

Rząd Jerzego Buzka już nie rządzi (...)
Narasta rozziew między nierzeczywistą Polską wirtualną, wyłaniającą się z wypowiedzi premiera i jego ministrów, a Polską realną, widzianą oczami rolnika, pielęgniarki, górnika, nauczycieli czy drobnego przedsiębiorcy" - czytam w ubiegłotygodniowym "Oświadczeniu SLD w sprawie obecnej sytuacji w kraju". Dalej mowa o "powiększających się obszarach biedy i niedostatku w społeczeństwie". Po lekturze tego dokumentu aż chce się zbiec na Białoruś, gdzie wódki i ziemniaków jeszcze na razie nie brakuje i gdzie na pewno "rząd rządzi", czego dowodem osobisty udział głowy (?) państwa w koordynowaniu prac polowych. Wszakże przed podjęciem życiowej decyzji o przekroczeniu na stałe wschodniej granicy Rzeczypospolitej wstrzymują mnie dwojakiego rodzaju wątpliwości. Pierwsza wynika z wyrażonej na początku minionego wieku wypowiedzi prezydenta USA Thomasa Jeffersona, który rzekł był: "Dla mnie najlepszy rząd to taki, który najmniej rządzi i szanuje najświętsze prawo obywateli do zadbania o własny los". Kto czytał "Rok 1984" Orwella, wie, w czym rzecz. Kto nie czytał, niech za wszelką cenę odwiedzi Koreę Północną (pisaliśmy o tym "mocarstwie Kimów" w ubiegłym tygodniu), by zakosztować potrawy z trawy. Żeby zaś nie być posądzonym o tanią demagogię, polecam lekturę tekstu "Uczelnia SA". Lament najwybitniejszych rodzimych intelektualistów, że "rząd dobija polską naukę, przeznaczając na jej rozwój żałosne środki", Dariusz Zwierzyński, autor artykułu, absolwent Uniwersytetu Cambridge, kwituje z Londynu krótko: "Szkoły wyższe, by przetrwać, muszą być bardziej przedsiębiorcze". I podaje przykład: "W Anglii wartość przedsiębiorstw powstałych przy uniwersytecie oksfordzkim wynosi 1,5 mld funtów, a udziały uniwersytetu w nich warte są 48 mln funtów. Uniwersytet w Cambridge posiada w swoich firmach udziały szacowane na 20 mln funtów". Co na to rektorzy z czołówki rankingu szkół wyższych tygodnika "Wprost"? Któż, jeśli nie oni właśnie w pierwszej kolejności winni przekonywać rodaków do dobrodziejstwa "najświętszego prawa do zadbania o własny los" i dać temu konkretny wyraz? Druga moja zasadnicza wątpliwość dotycząca celowości przekroczenia na dobre granicy z Łukaszenkolandem łączy się z tekstem Michała Zielińskiego "Rachunek zysków", a ten z kolei z wspomnianą tezą liderów SLD o "powiększaniu się obszarów biedy". "Tylko cierpiący na uporczywą polityczną amnezję mogą twierdzić, że w PRL żyło nam się lepiej" - powiada Zieliński, wykazując czarno na białym w "polskim koszyku", iż "praktycznie wszystkie towary znajdujące się w sprzedaży są obecnie wielokrotnie tańsze niż w przeszłości". Co pan na to, panie pośle Borowski, któryś w dramatycznym tonie mówił tydzień temu o obecnej "nierzeczywistej Polsce wirtualnej"? Która Polska jest dla pana bardziej "wirtualna"? Ta sprzed kilkunastu lat, gdzie - jak pisze Zieliński - "ceny informowały głównie o tym, za ile dzisiaj nie można kupić danego towaru", czy ta współczesna, która w Europie Środkowej bije wszelkie rekordy, jeśli idzie o wielkość zakupów towarów uważanych przez pana politycznych protoplastów za tzw. dobra luksusowe? Ileż poza tym trzeba mieć tupetu, by winić postsolidarnościowy rząd za zapaść na przykład w górnictwie. Przecież pan doskonale wie, pośle Borowski, że to nie ekipy Mazowieckiego czy Bieleckiego, ale raczej krótkowzroczność Gomułki czy Gierka sprawiła, iż polskie niegdysiejsze "czarne złoto" przeistoczyło się dziś w "czarną rozpacz" (vide tekst pod tym tytułem). Co nie znaczy, że występuję w roli adwokata rządu Buzka, a już na pewno nie zgadzam się z Leszkiem Balcerowiczem, który za niebezpieczną metaforę uważa pojęcie "koła napędowego gospodarki" ("Balcerowicz wprost"). Jest z pewnością jedno takie "koło", o czym szeroko informuje materiał okładkowy - edukacja, oświata; to w całkiem nieodległej perspektywie prawdziwe koło fortuny dla Polski. Dopóki jednak nie dokonamy gruntownej reformy polskiej szkoły, dopóki Sławomir Broniarz, prezes ZNP, będzie bronił anachronicznej Karty Nauczyciela jak socjalizmu ("Rozmowa wprost"), dopóty nie doczekamy się między Odrą a Bugiem ludzi pokroju Jürgena Schremppa czy Roberto Colaninno ("Eurowizjonerzy"), korespondencje zachodniej prasy z III RP będą, tak jak w jednym z ostatnich numerów magazynu "The Economist", ilustrowane dwuzębnym chłopem wspartym o dwuzębne widły.
Okładka tygodnika WPROST: 35/1999
Więcej możesz przeczytać w 35/1999 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0