MENU

Dodano:   /  Zmieniono: 
Wydarzenia - Polska
Koncert Kayah i Gorana Bregovicia na warszawskim Służewcu był ukoronowaniem wielkiego sukcesu ich wspólnej płyty. Ponaddwugodzinna zabawa prawie 50 tys. ludzi dowodzi, że sukces był osiągnięciem nie tylko marketingowym. Występ z Kayah dodał znanej w Polsce muzyce kompozytora z Sarajewa temperamentu i swojskości. Koncert rozpoczął Bregović wraz z orkiestrą weselno-pogrzebową, chórem z Bułgarii i jego ulubionymi symfonikami z Poznania. Zaprezentował swój stały repertuar - utwory z filmów "Arizona Dream", "Underground" i "Królowa Margot". Po ponadpółtoragodzinnym oczekiwaniu na scenie pojawiła się Kayah, która udowodniła, że jako świetna wokalistka potrafi także bawić publiczność, nie narzucając się konferansjerką. Przedstawiła największe przeboje z ulubionej płyty. Występ na Służewcu miał też swoją oprawę telewizyjną - do transmisji na żywo użyto dwunastu kamer. Imprezę można było oglądać również na telebimie.
Andrzej Sołtysik


Nie jest to przypadek, że wystawa malarstwa Jerzego Stajudy (1936-1992) w warszawskiej Galerii Zapiecek odbywa się w terminie bliskim Międzynarodowemu Festiwalowi Muzyki Współczesnej Warszawska Jesień. Ten niezwykły, przedwcześnie zmarły artysta, również wybitny krytyk sztuki - co jest połączeniem niezwykle rzadkim - przez całe życie żywił wielkie zamiłowanie do muzyki, zwłaszcza współczesnej. Sam nauczył się grać na fortepianie, przyjaźnił się z muzykami i nie opuścił ani jednej Warszawskiej Jesieni. Podczas festiwalu jego pracownia na Wiejskiej stawała się miejscem spotkań artystów i intelektualistów. W ostatnich latach życia Stajuda stał się także postacią kultową dla młodych plastyków, gdy prowadził zajęcia z rysunku na wydziale rzeźby ASP, ucząc ich otwartości i bezkompromisowości zarówno w życiu, jak i sztuce (jego studentami byli między innymi Katarzyna Kozyra i Paweł Althamer). Twórczość Stajudy cieszyła się dużym uznaniem w kraju i za granicą - wiele jego obrazów i akwarel powędrowało w różne strony świata. Jego malarstwo to delikatna, abstrakcyjna gra kreską delikatną jak pajęcza nić z barwami subtelnymi jak słoneczne powidoki. W Zapiecku można obejrzeć kilkadziesiąt akwarel i kilka obrazów olejnych, pochodzących z kolekcji rodziny artysty, a przechowywanych w archiwum ASP. Ekspozycja będzie otwarta do 18 września.
(DS)


Płyta
Liroy istnieje w świadomości odbiorców nie tylko jako raper z Kielc, ale przede wszystkim jako socjologiczny fenomen połowy lat 90. Jego czwarty album zatytułowany "Dzień Szaka-L?A" to kolejna porcja przemyśleń niepokornego artysty. Tym razem rozlicza się on ze swoją dotychczasową karierą - jak zwykle bezkompromisowo i bardzo hiphopowo. Bezpardonowo "kasuje" branżową głupotę i zawiść, której doświadczył po sukcesach debiutanckiej płyty "Albóm". Zjadliwie ubolewa nad ogólnym upadkiem ludzkości końca XX w. w utworze "Kołysanka dla "przyjaciół"" i frywolnie bawi się na "Imprezie", luźno opartej na starym utworze Oddziału Zamkniętego. Artysta dojrzał i nadal w charakterystyczny dla siebie sposób ostrym językiem mówi, co i jak chce. To, że z muzycznej emigracji wyciągnął Zbigniewa Hołdysa, ekslidera Perfektu, najlepiej świadczy o jego szerokich horyzontach muzycznych. Najlepsza płyta w dorobku Liroya - artysty wciąż balansującego na granicy faulu i nie tracącego przy tym ulicznej wiarygodności.
Roman Rogowiecki
Więcej możesz przeczytać w 38/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0