Klonowanie wątpliwości

Klonowanie wątpliwości

Dodano:   /  Zmieniono: 
Czy postęp w nauce może zagrozić ludzkości?
Klonowanie ludzkich embrionów powinno być dozwolone - uznała grupa brytyjskich naukowców. Prawo w Wielkiej Brytanii - podobnie jak w wielu innych krajach - zabrania tego. "Technologia wykorzystana przy klonowaniu szkockiej owcy Dolly może być również zastosowana do powielania embrionów człowieka" - uważają eksperci z parlamentarnej Komisji Doradczej Genetyki Człowieka oraz Komisji Zapładniania i Embriologii.

Członkowie obu tych zespołów zwrócili się do rządu brytyjskiego, postulując zmianę przepisów. "Kiedy w 1990 r. uchwalany był akt prawny zabraniający klonowania zarodków ludzkich, nie znano jeszcze korzyści terapeutycznych, jakie mogłaby przynieść ta technika. Jej zwolennicy uważają, że można by klonować embriony żyjące nie dłużej niż 14 dni. Uzyskane z nich tkanki wykorzystywano by do leczenia chorób degeneracyjnych serca, nerek i mózgu oraz reperacji skóry i kości" - stwierdzili. Rząd brytyjski udzielił odmownej odpowiedzi. "Uważamy, że należy przedstawić więcej dowodów potwierdzających konieczność przeprowadzenia takich badań oraz pokazujących korzyści i niebezpieczeństwa, jakie mogą z tego wyniknąć" - cytuje brytyjskiego ministra zdrowia tygodnik "Nature".
Nauka biegnie do przodu, potykając się co pewien czas o swoje wcześniejsze, uspokajające zapewnienia, między innymi o tym, że klonowanie nie będzie dotyczyć embrionów człowieka. "Gdy opracowana zostaje jakaś nowa technika, natychmiast się ją rozpowszechnia. Nie zostawia się nawet czasu na dokonanie choćby prowizorycznej oceny jej skutków. To musi niepokoić" - ubolewa w jednym z wywiadów Noelle Lenoir, przewodnicząca Międzynarodowego Komitetu Bioetyki. Tymczasem skutków manipulacji na żywych organizmach często nie można przewidzieć, na przykład chorób degeneracyjnych wyklonowanych zwierząt. Na początku maja w medycznym czasopiśmie "Lancet" zamieszczono publikację naukowców francuskich z Narodowego Instytutu Badań Agronomicznych (INRA) w Jouy-en-Josas niedaleko Paryża. Donoszą oni, że wyklonowane przez nich zwierzęta chorują i umierają. Na przykład jałówka poczęta z komórki ucha innego wyklonowanego cielęcia żyła tylko 51 dni - zdechła wskutek ostrej anemii. Dr Jean-Paul Renard i jego współpracownicy z INRA nie mają wątpliwości - cielę nr 8829 zdechło dlatego, że było klonem. Po miesiącu życia gwałtownie spadła w jego organizmie liczba białych krwinek, po kolejnych dziesięciu dniach nagle obniżył się poziom hemoglobiny, czyli obumarły główne składniki układu limfatycznego. Podobną atrofię tego układu stwierdzono u innej jałówki, poczętej z komórki mięśnia dwumiesięcznego płodu, która zdechła w kwietniu. Prawdopodobnie przeprogramowanie komórki ucha czy pobranej z dwumiesięcznego płodu w embrionalną - proces najistotniejszy w powielaniu, lecz wciąż słabo rozumiany - było błędne.
Pod koniec maja znów okazało się, że natura nie daje się łatwo przechytrzyć. Twórcy Dolly, pierwszego zwierzęcia wyklonowanego z komórki nierozrodczej dorosłej owcy poinformowali, że komórki zwierząt klonowanych starzeją się szybciej niż młodych zwierząt poczętych w naturalny sposób. Ian Wilmut i jego współpracownicy z Roslin Institute w Szkocji włączyli komórkę z wymienia sześcioletniej owcy do jaja innej owcy, z którego wcześniej usunięto materiał genetyczny. Dolly urodziła się cała i zdrowa. Półtora roku później okazało się jednak, że wówczas jej komórki miały już tyle lat, ile owca, z której wymienia pobrano materiał.
Następnie odkryto, że nie jest ona dokładną kopią owcy, z której pobrano komórkę wymienia. Właściwsze byłoby określenie, że jest ona chimerą. Wyposażona jest bowiem również w geny drugiej owcy, z której wzięto jajo. Wprawdzie usunięto z niego jądro wraz z genami, lecz w cytoplazmie pozostały rozproszone geny mitochondrialne. To one trafiły do wyposażenia genetycznego Dolly, nie zaś geny tego typu z komórki wymienia. Nie wiadomo, dlaczego tak się stało.

Komórki zwierząt klonowanych starzeją się szybciej niż młodych zwierząt poczętych
w naturalny sposób


W Stanach Zjednoczonych - niezależnie od zakazu eksperymentowania na ludzkich embrionach - coraz więcej firm zajmuje się techniką klonowania komórek pobranych z embrionów. W połowie lipca amerykańska Narodowa Komisja Doradcza ds. Bioetyki wystąpiła z raportem, w którym postuluje, by rząd federalny nie tylko finansował badania nad komórkami ludzkich embrionów (czym zajmuje się dzisiaj), ale także opłacał ich produkcję, nawet gdyby miało to oznaczać świadome hodowanie w tym celu embrionów. Oficjalne stanowisko w tej sprawie wydaje się nieco schizofreniczne. Demokratyczny rząd federalny nie przeznacza pieniędzy na wytwarzanie komórek embrionalnych, a rzecznik Białego Domu twierdzi, że w bliskiej przyszłości nie zmieni się prawo zabraniające instytucjom rządowym finansowania produkcji ludzkich embrionów. Na użytek zainteresowanych dodaje jednak, że "wprowadzanie zmian w obecnych przepisach nie jest potrzebne, ponieważ wydaje się, iż ludzkie komórki embrionalne będą udostępniane z sektora prywatnego" (jak referuje tygodnik "Science"). Prywatne laboratoria mogą więc hodować komórki pobrane z ludzkich embrionów, a opłacanym przez rząd naukowcom wolno ich używać do eksperymentów.
Ta dziedzina ma przed sobą jasną przyszłość - uważa wielu badaczy zajmujących się biomedycyną. Największe zainteresowanie budzą komórki macierzyste, mogące zapoczątkować wiele różnych tkanek. W organizmie dorosłego człowieka występują one jednak bardzo rzadko - jedna na kilka tysięcy innych. Mają niezwykłe właściwości, na przykład pochodząca ze szpiku kostnego może się przekształcić we wszystkie rodzaje komórek krwi, a mózgowa przyczynić się do powstania kilku różnych typów komórek nerwowych. Znaleziono je również w mięśniach, chrząstkach i kościach.
Komórki macierzyste pochodzące od dorosłych ludzi mają jednak wadę utrudniającą ich wykorzystywanie - szybko starzeją się i przestają dzielić, a wówczas stają się bezużyteczne. Wyłącznie tzw. pierwotne komórki zarodkowe embrionów nie poddają się takim procesom. Można je hodować w laboratorium przez czas nieograniczony oraz przekształcać w dowolne tkanki. To odkrycie spowodowało, że naukowcy jeszcze bardziej zaczęli się domagać, by embriony ludzkie wykorzystywano do celów terapeutycznych. Tym ostrzejsze protesty budzi więc zakaz pobierania pierwotnych komórek płciowych z hodowanych w tym celu embrionów. Każdy zakaz udaje się jednak obejść. Profesor John Gearhart, specjalista w ginekologii i położnictwie, posłużył się inną metodą pozwalającą uzyskać pierwotne komórki płciowe nie z embrionów, lecz z poronionych płodów. Firma Geron planuje przekształcać te komórki w użyteczne z medycznego punktu widzenia. Aby zapobiec ich starzeniu się, badacze zamierzają dodawać do nich sztucznie uaktywniony gen telomerazy (enzymu chroniącego komórki przed starzeniem się).
Tymczasem w powodzi informacji o odkryciach w genetyce opublikowanych przez "Nature" znalazła się ekscytująca wiadomość o tym, że uczeni potrafią już zmienić zdrową komórkę w nowotworową. Wystarczy w tym celu wprowadzić do niej trzy tzw. onkogeny (wywołujące raka). Jednym z nich jest gen telomerazy, który inni pomysłowi badacze planują dodawać do zarodkowych komórek macierzystych, aby je unieśmiertelnić.
Przypomina to historię błędu, który mógł doprowadzić do tragedii. Paul Berg, jeden z pionierów inżynierii genetycznej, laureat Nagrody Nobla, badał na początku lat 70. wirusy przyczyniające się do powstania nowotworów u zwierząt. Chcąc się dowiedzieć, jakie geny wirusów wywołują raka, postanowił ciąć wirusy na części, które miały być kolejno włączane do różnych bakterii Escherichia coli. Eksperyment został przygotowany, lecz przez przypadek współpracownica prof. Berga wspomniała o nim na konferencji poświęconej inżynierii genetycznej. Słuchacze byli przerażeni. Wśród nich James Watson, również noblista, odkrywca podwójnej spirali DNA. "Jeśli bakteria z genami wywołującymi raka ucieknie przypadkiem z laboratorium, może spowodować epidemię nowotworów rozprzestrzeniającą się jak pożar" - miał wówczas wykrzyknąć Watson. W naszych jelitach znajdują się przecież miliony bakterii Escherichia coli. Berg przerażony tym, co chciał uczynić, natychmiast wstrzymał eksperyment i opublikował słynny apel, w którym wezwał do wstrzymania najbardziej ryzykownych doświadczeń w inżynierii genetycznej. Dziś popiera żądanie zniesienia zakazu produkowania ludzkich embrionów przeznaczonych do klonowania. Czas przyspieszył. Konkurencja nie śpi. Nauka pędzi do przodu.

Więcej możesz przeczytać w 38/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0