Kurier z Warszawy

Kurier z Warszawy

Dodano:   /  Zmieniono: 
Jan Nowak-Jeziorański stawia mediom wysokie wymagania: "Ludzie mediów z poczuciem misji stanowią jedyny ratunek przed rozbiórką Rzeczypospolitej"
Uczestniczyłem niedawno w wieczorze autorskim Jana Nowaka-Jeziorańskiego z okazji wydania jego kolejnej książki "Polska wczoraj, dziś i jutro". Poproszony o wprowadzenie, przedstawiłem kilka uwag, którymi dzisiaj chciałbym się podzielić z Czytelnikami. Zastanawiałem się nad słowem, które najtrafniej charakteryzowałoby autora i jego dzieło. Myślę, że takie słowo znalazłem. Jest nim "mądrość".

Mądrość jest połączeniem rzadkich cech umysłu i charakteru. To wyjątkowy stop - występuje on rzadziej niż którykolwiek z jego rzadkich składników. Dlatego tak niezwykle rzadko spotykamy ludzi mądrych. Mądrość zawiera w sobie zdolność docierania do sedna spraw najważniejszych. Jan Nowak-Jeziorański czyni to wielokrotnie, pisząc o naszej historii, współczesności i narodowych zadaniach. A pisze przy tym w sposób wyjątkowo jasny.
Mądrość to nieschematyczność ocen, nieufność wobec stereotypów, przeciwieństwo intelektualnej łatwizny. W publicystyce Jana Nowaka-Jeziorańskiego widać wpływ dobrego wyszkolenia w analitycznej ekonomii. Warto pamiętać, że późniejszy kurier z Warszawy skończył przed II wojną światową studia ekonomiczne w Poznaniu. Jego naukowym przewodnikiem był jeden z najwybitniejszych autorytetów ówczesnej polskiej ekonomii, prof. Edward Taylor.
Mądrość zawiera w sobie odwagę cywilną w głoszeniu poglądów i w polemice z poglądami przeciwnymi, w walce o jasność sądów. Tę cechę pisarstwa Jana Nowaka-Jeziorańskiego odnajduję wyraźnie m.in. w jego polemicznych starciach z publicystycznymi wypowiedziami innych znakomitych autorów - Adama Michnika i Teresy Boguckiej. Dotyczą one sensu pytania, czy w 1945 r. Polska została wyzwolona, czy też zniewolona przez Armię Czerwoną, a także pojęcia zdrady narodowej. Jan Nowak-Jeziorański nie waha się też wskazać na niebezpieczeństwo, jakie stwarzają dla sprawnego funkcjonowania demokratycznych struktur bohaterowie walki z totalitarnym ustrojem - dawni dysydenci.
Pisze autor: "... istotą demokracji jest istnienie ugrupowań ludzi, którzy dobrowolnie podporządkowują się wspólnym celom i akceptują środki ich realizacji. Jest to definicja partii, na których opiera się mechanizm ustroju demokratycznego. Zagrożeniem demokracji i zagrożeniem państwa był i jest w Polsce patologiczny przerost indywidualizmu, owo dysydenckie "nie zgadzam się", które nie pozwala jednostce na podporządkowanie się woli większości, uniemożliwia kompromis i osiągnięcie konsensusu nawet wśród ludzi podobnie myślących".
Składnikiem mądrości jest szczególny rodzaj postawy wobec innych ludzi - nieczułostkowa dobroć, którą najlepiej określić jako szlachetność. Przejawia się ona w bardzo wyważonych i zazwyczaj sprawiedliwych ocenach uczestników historii z różnych obozów politycznych. Autor wie, że ludzi należy oceniać na podstawie całego ich życia, a nie wybranych fragmentów. Pamięta, że konkretne zachowania zależą od sytuacji, a nie tylko od cech charakteru poszczególnych osób. Jego oceny są jednocześnie dalekie od pobłażliwości, która wszystko z góry rozgrzesza, a przez to usprawiedliwia dowolny czyn. Z aprobatą cytuje autor (a ja za nim) Juliana Kłoczkę, myśliciela i publicystę ubiegłego wieku: "Łatwość przebaczania rodziła u nas łatwość przestępstw (...) wielkim nieszczęściem było naszym, żeśmy wszystko kończyli polubownie, nawet zdradę kraju. Gdyby u nas nie tak łatwo przebaczano Zebrzydowskim, Lubomirskim, Radziejowskim, nie znaleźliby się potem tak łatwo Rzewuscy i Braniccy".


Jan Nowak-Jeziorański: "Polsce grożą nie rozbiory, lecz rozbiórka wspólnego gmachu przez tych, którzy traktują państwo jako źródło korzyści"

Słowa, które szczególnie zapadły mi w pamięć, poświęcił Jan Nowak-Jeziorański Rosjanom, pisząc o zbrodni katyńskiej: "Żadnemu narodowi nie przychodzi łatwo przyznanie się do czynu, który okrywa go hańbą. A jednak do ujawnienia prawdy nie doszłoby nigdy bez pomocy i poświęcenia Rosjan. Monumentalny zbiór dokumentów z Katynia jest wspólnym dziełem pięciu archiwistów polskich i ośmiu rosyjskich. Dokumenty zostały odnalezione i zebrane przez Rosjan. Znalezienie masowych grobów w Katyniu i Miednoje oraz przygotowania do założenia tam wojskowego cmentarza nie byłyby możliwe bez poparcia rosyjskiego wiceministra kultury Wiaczesława Brajgina, niedawno usuniętego ze stanowiska. Gdyby nie ci Rosjanie, do dziś obowiązywałaby w ich kraju teza, że zbrodni dopuścili się Niemcy. Gdyby nie heroiczne zabiegi Rosjan spod znaku "Memoriał", podstawowe dokumenty wciąż otaczałaby tajemnica. I jeszcze jeden cytat: "Można widzieć w Rosjanach sprawców straszliwej zbrodni albo uznać ich za wspólników niedoli i ofiary zbrodniczego systemu. W Katyniu polskie doły śmierci sąsiadują ze 150 masowymi grobami wymordowanych Rosjan. Nasi wymordowani jeńcy są niewielką cząstką rosyjskich ofiar czerwonego terroru, obliczonych na wiele milionów. Zapoczątkował ten terror Polak Feliks Dzierżyński, twórca Czerezwyczajki. Wyrok na polskich jeńców i więźniów wydało dwóch Gruzinów - Stalin i Beria, kierował zagładą Gruzin Mierkułow. Nadzieja, że masowe zbrodnie nigdy się nie powtórzą, wiąże się z oczekiwaniem, że ta druga Rosja zdoła się wyzwolić ze swej despotycznej i niewolniczej przeszłości".
Jan Nowak-Jeziorański jest wybitnym uczestnikiem najnowszej historii, współtworzył ją. Dlatego też szczególny walor mają jego analizy dotyczące sytuacji Polski i Węgier w 1956 r., roli Polski w procesie zjednoczenia Niemiec oraz wchodzenia Polski do NATO. Czytelnik może się tu zapoznać z wieloma ważnymi, a dotychczas nie znanymi szerzej faktami.
Jan Nowak-Jeziorański jest wielkim człowiekiem mediów. Dlatego warto z wielką uwagą przeczytać jego eseje na temat dziennikarstwa i roli ludzi mediów we współczesnym społeczeństwie. Za cenne uważam dokonane przez niego rozróżnienie dwóch rodzajów dziennikarstwa: komercyjnego i programowego. To pierwsze jest działalnością obliczoną na zysk, to drugie zmierza do zdobywania poparcia dla określonej idei, programu politycznego, formacji światopoglądowej lub przywódców, jest "dziennikarstwem z poczuciem misji". Myślę, że te dwa kierunki nie muszą się wykluczać. Jest możliwe, choć bardzo trudne, uprawianie dziennikarstwa programowego, które zyskuje szerokie uznanie odbiorców wyrażane w pieniądzu, a więc jest komercyjnym sukcesem.
Autor stawia wysokie wymagania ludziom mediów: "Polsce grożą nie rozbiory, lecz rozbiórka wspólnego gmachu przez tych, którzy traktują państwo jako źródło korzyści dla siebie albo dla swojej grupy interesów w postaci lukratywnych stanowisk, subwencji, przywilejów podatkowych i kredytowych, świadczeń socjalnych przyznawanych jednej grupie obywateli kosztem innych. Ludzie mediów z poczuciem misji stanowią jedyny ratunek przed rozbiórką Rzeczypospolitej". Można się spierać, czy ludzie mediów stanowią jedyny ratunek przed tymi niewątpliwymi niebezpieczeństwami. Ale jest pewne, że w dobie potężnych elektronicznych środków masowego przekazu od zachowań dziennikarzy wiele zależy, owe media można bowiem bez przesady nazwać wielkimi producentami percepcji. Jeżeli skupiają się one na "nagłaśnianiu" różnych roszczeniowych protestów według zasady "im ktoś głośniej krzyczy, tym ma więcej racji", to przyczyniają się do owej "rozbiórki Rzeczypospolitej", o której pisze Jan Nowak-Jeziorański. Jeżeli - przeciwnie - potrafią owym roszczeniowym naciskom przeciwstawić dobro wspólne, pokazać społeczną cenę ulegania odcinkowym grupom interesu, mobilizują opinię publiczną do obrony tego dobra.
Więcej możesz przeczytać w 39/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0