Komórkowy obywatel

Komórkowy obywatel

Dodano:   /  Zmieniono: 
Telefonia komórkowa ma już niemal tyle samo abonentów, ilu liczyła sieć telefoniczna u schyłku PRL
Na początku 2000 r. ,,komórką'' będzie się posługiwał co dziesiąty Polak. Coraz więcej osób ma dwa aparaty bezprzewodowe. Ceny rozmów komórkowych od kilku lat skutecznie opierają się inflacji.
Gwałtowny rozwój telefonii komórkowej w Polsce zaskoczył wszystkich. Za punkt odniesienia służyły jednak realia tradycyjnych sieci telefonicznych, zyskujących rocznie kilkanaście procent abonentów. Przewidywania dotyczące tempa rozwoju usług telekomunikacyjnych łączono dotychczas z rozwojem gospodarczym i wzrostem realnych płac w danym kraju.
Mimo astronomicznych opłat za koncesje i jeszcze większych nakładów inwestycyjnych operatorów, koszt dostępu do usług telefonii komórkowej bardzo szybko spada.
Na opłacenie abonamentu w 1992 r. trzeba było wydać ok. 12 proc. przeciętnego wynagrodzenia. Dzisiaj najtańszy abonament w Erze to 1,4 proc. płacy, w Plusie - 1,7 proc., a w Centertelu - 4,1 proc. Wydając całą pensję z 1992 r., można było rozmawiać 627 minut. W 1999 r. posiadacze najtańszego abonamentu Idei za przeciętne miesięczne wynagrodzenie mogliby rozmawiać przez 1146 minut, w Plusie - 637 minut, a w Erze - 601 minut. Tyle że w 1992 r. posiadacz komórki płacił także za rozmowy przez siebie odbierane.
Najtańszy abonament wybierają ci, którzy zamierzają wykorzystywać ?komórkę? przede wszystkim do przyjmowania rozmów. Można jednak opłacić droższy abonament, zyskując dzięki temu atrakcyjniejszą cenę za minutę połączenia. Wówczas przeciętna płaca wystarczy na 1711 minut rozmowy z telefonu Plusa, 1492 minuty z telefonu Ery i 1276 minut z aparatu Idei - w najdroższym czasie i przy połączeniach z sieciami innych operatorów (droższych).
- Telefon GSM szybko stał się jednym z ważkich atrybutów wizerunku ludzi sukcesu. Styl korzystania z telefonu komórkowego jest kształtowany przez media - stwierdza Ryszard Woronowicz z Plus GSM. Obraz, jaki wyłania się z sondażu przeprowadzonego wśród abonentów, rodzi jednak wątpliwość, czy badani mówili o sobie, czy też o postaciach z telewizji. 57 proc. posiadaczy telefonów komórkowych stwierdziło, że lubi życie pełne wrażeń, a połowa przyznała, że skłonna jest korzystać z życia i nie myśleć o przyszłości. Aż 68 proc. ankietowanych woli mieć jedną drogą rzecz niż wiele tanich, a ponad 40 proc. uważa, że znana mar- ka nadaje styl. Prawda o rzeczywistym życiu wyszła na jaw dopiero wtedy, gdy zadano bardziej konkretne pytanie: aż 59 proc. odpowiedziało wówczas, że z powodu braku czasu korzysta z barów szybkiej obsługi. Prawie jedna piąta jada tam przynajmniej raz w tygodniu, a markowy styl i luksus najczęściej zapewnia im... McDonald?s lub Pizza Hut.
Operatorzy polskich sieci komórkowych unikają odpowiedzi na pytanie, ile płaci przeciętny abonent. Z upływem czasu zmalała niefrasobliwość użytkowników telefonów. - W sieci Idea przeważają klienci indywidualni, liczący każdą złotówkę i niezbyt skłonni do ekstrawagancji - mówi Jacek Kalinowski z Centertela.
- W badaniach przeprowadzonych po pierwszym roku działalności ponad 40 proc. ankietowanych wskazało, że podstawową korzyścią z używania telefonu GSM jest możliwość oszczędzania i zarabiania pieniędzy oraz efektywniejszej pracy - dodaje Robert Liczewski z Ery GSM. W 1997 r. co drugi klient Ery prowadził działalność gospodarczą.
Nową, liczną grupę klientów przyniosła operatorom GSM oferta usług pre-paid, polegająca na jednorazowym zakupie karty SIM i sukcesywnym uzupełnianiu konta w miarę wyczerpywania limitu impulsów. Brak abonamentu okazał się silnym magnesem dla osób o nieregularnych dochodach i dla młodzieży. Telefony na kartę ze względu na anonimowość upodobał sobie także świat przestępczy.
Stałe pozostawanie ,,w zasięgu'' bywa męczące. Część osób pod koniec dnia pracy wyłącza telefon - niedoszły rozmówca może wtedy skorzystać z poczty głosowej. Potraktowanie w ten sposób szefa lub żony może się jednak okazać fatalne w skutkach. I tak zrodziło się nowe zjawisko: zaopatrywanie się w drugi telefon komórkowy, którego numer znają tylko wybrane osoby.
Dynamiczny rozwój telefonii komórkowej w Polsce traci sporo blasku, jeśli zaczniemy się porównywać ze światowymi liderami. W Finlandii z telefonu GSM korzysta statystycznie co drugi obywatel - bez odliczania niemowlaków i staruszków.


Więcej możesz przeczytać w 40/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0