Piosenka z celuloidu

Piosenka z celuloidu

Dodano:   /  Zmieniono: 
Jeśli piosenka nie zostanie zilustrowana teledyskiem, a ten nie będzie często emitowany w telewizji, są niewielkie szanse, by stała się przebojem i przyczyniła do zwiększenia sprzedaży płyty - w tej kwestii branża jest zgodna. Tymczasem firmy fonograficzne przeznaczają na produkcję teledysku często znacznie mniej niż kosztuje nakręcenie trzydziestosekundowego spotu reklamowego. Twórcy wideoklipów niedostatek finansów często rekompensują pomysłowością i wykorzystaniem tańszej technologii, co potwierdził tegoroczny konkurs Yach Film '98.
- Wideoklip jest jednym z bardzo niewielu gatunków twórczości czysto telewizyjnej, bo nawet telenowela jest tylko telewizyjnym odpowiednikiem słuchowiska radiowego w odcinkach - przypomina Paweł Sztompke, dyrektor muzyczny Programu III Polskiego Radia, juror festiwalu. Niestety, telewizja uważa teledysk za anonimowy produkt i najczęściej nie podpisuje klipów nazwiskami autorów, zwłaszcza gdy powielają oni tę samą fabułkę i scenografię. W telewizyjnych ilustracjach polskich piosenek rockowych "prawem katarynki" powracają motywy metra, brudnego podwórka, zapuszczonej ubikacji oraz scenki z życia lumpenproletariatu.
- Nagroda zdobyta na festiwalu przyczynia się przede wszystkim do upublicznienia osoby laureata, co pozwala mu nawiązać kolejne kontakty w branży - twierdzi Bo Martin, jeden z bardziej zapracowanych scenarzystów i realizatorów teledysków w naszym kraju. - Najważniejsza na tym przeglądzie jest wymiana doświadczeń. Biorąc pod uwagę budżet, jaki w Polsce przeznacza się na rodzimą produkcję, należy podkreślić, że poziom artystyczny jest bardzo wysoki - ocenia Janusz Kołodrubiec, zdobywca Grand Prix za dotychczasowy dorobek. - Wprawdzie nie osiągnęliśmy jakości zachodnich produkcji, ale nie jest to spowodowane brakiem umiejętności polskich twórców, lecz właśnie niedostatkiem pieniędzy - twierdzi Bo Martin.
Zleceniodawca - najczęściej firma fonograficzna - domaga się, by zamówiony wideoklip był produktem takiej samej jakości jak spot reklamowy, lecz przeznacza na niego jedną dziesiątą budżetu, jakim dysponują twórcy kilkudziesięciosekundowej reklamówki. - Przyczyna jest oczywista: teledysk często bywa emitowany zaledwie kilka razy, podczas gdy spot reklamowy telewizja powtarza dziesiątki lub nawet setki razy - tłumaczy Grzegorz Kazberuk, pracujący przy produkcji teledysków w białostockim oddziale TVP. Poza tym obrazkowa reklamówka piosenki nie jest w stanie spowodować, by do wydawcy płyty dotarła choćby skromna część pieniędzy, jakie przynosi producentowi szeroko reklamowany proszek czy chusteczki higieniczne. W związku z takimi ograniczeniami realizatorzy ratują się pomysłowością i stosują tańszą technologię, wykorzystując na przykład tanie programy komputerowe. Niezbyt atrakcyjne zdjęcia kręcone w plenerze lub podczas występów muzyków znacznie zyskują przy zastosowaniu tzw. ostrego montażu.
Zazwyczaj produkcja teledysku trwa miesiąc. O wiele bardziej czasochłonne jest przygotowanie animowanego wideoklipu, ponieważ każda z kilku tysięcy nakręconych klatek wymaga osobnej obróbki. Teledysk jest zazwyczaj w 80 proc. autorskim dziełem reżysera. Rzadko zdarza się, by wykonawca odcisnął na nim swoje piętno. Do wyjątków należy pokazywanie wyłącznie twarzy śpiewającego: musi to być twórca znany, o miłej dla oka fizjonomii i zacięciu aktorskim, w dodatku wykonujący nostalgiczną balladę.
Produkcja wideoklipu zaczyna się po zatwierdzeniu scenariusza i budżetu. Następnie zbiera się ekipę, wybiera wnętrza, plenery, scenografię, kostiumy, selekcjonuje sprzęt techniczny. Do postprodukcji, czyli montażu oraz wiązania podkładu muzycznego z obrazem, coraz częściej używa się sprzętu cyfrowego. Ograniczenia powodują, że twórcy uznawani za najlepszych, jak Janusz Kołodrubiec czy Bolesław Pawica, skupiają się najczęściej na zarejestrowaniu kilku obrazów otwartej przestrzeni lub portretów. Dzięki tej oszczędności osiągają jednak najlepsze efekty wizualno-plastyczne.
Na całym świecie teledyski są najważniejszą formą promocji piosenki.
- Niebawem muzyka zacznie być udostępniana w postaci płyty wizyjnej, na której każdemu utworowi będzie towarzyszyć obrazkowy ekwiwalent - przewiduje Paweł Sztompke. Dla polskiego rynku jest to wizja odległa. - Na zrealizowanie czterominutowego teledysku dostaje się zaledwie 30-50 tys. zł. Dlatego produkcja teledysku oznacza konieczność pójścia na kompromis na wszystkich szczeblach realizacji - mówi Bolesław Pawica, zdobywca nagrody za reżyserię wideoklipu do piosenki "Skłamałam" Edyty Bartosiewicz. Tymczasem rodzima telewizja spycha emisję wideoklipów na godziny tzw. niższej oglądalności. Jednocześnie przy dużej operatywności telewizji kablowej krajowe listy przebojów zdominowały hity zachodnich artystów oraz właściwa im teledyskowa estetyka "postindustrialno-winylowa". To pociąga za sobą stały wzrost sprzedaży albumów wykonawców zachodnich. W ten sposób tworzy się błędne koło: firmy fonograficzne nie chcą przeznaczać większych pieniędzy na produkcję teledysków, ponieważ słabo sprzedają się płyty naszych twórców, a ta sytuacja się nie zmieni, dopóki polskie teledyski będą się pojawiały w telewizji publicznej tak rzadko.

Więcej możesz przeczytać w 41/1998 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0