Mur na Bugu

Mur na Bugu

Dlaczego władze Białorusi psują stosunki z Polską?
Polsko-białoruski kryzys dyplomatyczny wszedł w nową fazę, gdy Mińsk zażądał od Warszawy weryfikacji dotychczasowej umowy granicznej. Minister spraw zagranicznych Białorusi Iwan Antonowicz argumentuje, że stare porozumienie, jeszcze z 1979 r., zawarto między PRL i ZSRR, a więc państwami, które już nie istnieją. Swoją niespodziewaną inicjatywę tłumaczy też tym, że niepokoją go wypowiedzi niektórych kół niemieckich dążących do rewizji polskich granic zachodnich. Nikt w Mińsku nie potrafi wytłumaczyć, dlaczego akurat teraz białoruski rząd domaga się nowego porozumienia granicznego. Chyba tylko po to, by stworzyć pozory niestabilności na naszej wschodniej granicy.
Dążąca do struktur zachodnich Polska coraz częściej zaczyna być w Mińsku postrzegana jako nieżyczliwy sąsiad. Tak skomentowano m.in. decyzję Warszawy, która zaostrzyła wobec Biało- rusinów zasady przekraczania granicy, utrudniając w ten sposób handel przygraniczny. Na polsko-białoruskiej granicy wyrasta "mur", który coraz trudniej przeskoczyć. Obie strony zgodnie temu zaprzeczają, ale w praktyce cegiełka po cegiełce wznoszą go coraz wyżej.
Na początku tego roku Mińsk przez kilka tygodni nie odpowiadał na prośby Warszawy o przyjęcie nowego ambasadora RP Mariusza Maszkiewicza. Niezwykle chłodno przywitano też ministra spraw zagranicznych RP Bronisława Geremka, przybyłego do Mińska w roli przewodniczącego OBWE na otwarcie biura konsultacyjno-obserwacyjnego tej organizacji. Po objęciu placówki przez ambasadora Maszkiewicza wydawało się, że sytuacja w stosunkach dwustronnych się poprawi, tym bardziej że jest to dyplomata, który bardzo dobrze zna ten kraj. Rozpoczęto jednak wkrótce sławetny bój o osiedle Drozdy, gdzie znajdowały się zarówno rezydencje ambasadorów, jak i prezydenta Łukaszenki. Białorusini postanowili osiedle wyremontować i zażądali, aby ambasadorzy je opuścili. W odpowiedzi większość pozbawionych mieszkań dyplomatów ostentacyjnie wyjechała z Białorusi. Przedstawicieli państw UE odwołano, natomiast polski ambasador "został wezwany na konsultacje" do Warszawy. Przy okazji wybuchł kolejny skandal, gdy białoruskie władze nie wpuściły polskich dyplomatów na teren Drozdów, chcących zdjąć polską flagę sprzed ambasady. Wkrótce po wyjeździe dyplomatów polska prasa poinformowała o tworzeniu Radia Wolna Białoruś, które ma nadawać programy z Białegostoku. Białoruskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych było tak zaskoczone, że zaprotestowało dopiero trzy dni później.


Zmierzająca do struktur zachodnich Polska coraz częściej bywa postrzegana w Mińsku jako nieżyczliwy sąsiad

Kolejnym świadkiem nienormalnej sytuacji w polsko-białoruskich stosunkach stał się Nowogródek. 12 września na obchody 200-lecia urodzin Adama Mickiewicza przyjechała z Warszawy delegacja złożona z przedstawicieli co najwyżej "drugiego garnituru". Nie było nawet zaproszonej minister kultury. Białorusini nic nie mówili, bo nie chcieli psuć sobie święta, na które wydali ok. 2 mln USD. Szybko się jednak odwdzięczyli. Goszczącym ostatnio na Białorusi posłom z sejmowej Komisji ds. Polaków za Granicą nie udało się spotkać z przedstawicielami białoruskiego Komitetu ds. Mniejszości Narodowych i Religijnych. Szef MSZ, Iwan Antonowicz, dziwił się przy tym, że oficjalna delegacja z Warszawy nie zawiadomiła o zamiarze przyjazdu władz Białorusi.
Stanisław Szuszkiewicz, były przewodniczący parlamentu, obecnie polityk opozycyjny, powiedział tygodnikowi "Wprost", że w ostatnich polsko-białoruskich sporach nie wyklucza "elementu irytacji". Białoruscy politycy, po tym jak Unia Europejska ogłosiła listę 130 najwyższych urzędników, którzy nie mogą wyjechać na Zachód, mają dużo wolnego czasu. Minister Antonowicz chciałby pokazać przed prezydentem Łukaszenką, że prowadzi jakieś ważne pertraktacje. Polska jest partnerem, z którym warto się kłócić, bo zależy jej na wejściu do UE i NATO. Zachód niejednokrotnie próbował wywierać nacisk na Białoruś, ograniczając z nią kontakty handlowe i polityczne. Ale to nic nie dało. Łukaszenka skuteczniej izoluje swój kraj. W tej sytuacji coraz większego znaczenia nabiera nie tylko kontynuowanie twardej polityki wobec reżimu Łukaszenki, ale także zainteresowanie Białorusią i jej mieszkańcami.

Okładka tygodnika WPROST: 40/1998
Więcej możesz przeczytać w 40/1998 wydaniu tygodnika „Wprost”
 0