Primakow

Primakow

Dodano:   /  Zmieniono: 
Wybór Primakowa to wypadkowa układu sił wewnątrz politycznej i gospodarczej czołówki Rosji
"Polityka wewnętrzna może nas pokonać,
polityka zagraniczna może nas zabić"
John F. Kennedy


I cóż począć z czarnofilozoficzną uwagą Kennedyego, gdy agencje donoszą, że Borys Jelcyn wysyła do Dumy wniosek o powołanie ministra spraw zagranicznych Primakowa na premiera Rosji? Piszę ten tekst z wyprzedzeniem, które uniemożliwia bieżące śledzenie losów wniosku Jelcyna - nie wiem więc (i może nie wie tego nawet Primakow ani Jelcyn?), co stanie się na końcu tej historii.
Szukałem w historii dyplomacji naszego wschodniego sąsiada zjawiska, które w kulturze politycznej Zachodu zdarza się stosunkowo często. Wielu szefów europejskiej i choćby na przykład japońskiej dyplomacji czasem zostawało szefami rządów. W Rosji musiałem się cofnąć aż do Mołotowa, ale on najpierw (od 1930 r.) był premierem, a dopiero potem (w 1939 r.) dostał nominację na ministra spraw zagranicznych, nadal zresztą pozostając premierem. Z fotelem szefa rządu rozstał się w 1941 r., szefem dyplomacji sowieckiej przestał być w 1949 r. i dopiero w 1953 r. przywrócono go do łask, znów jako ministra spraw zagranicznych. Szedł zatem od premiera czasu pokoju do ministra spraw zagranicznych czasu wojny. A teraz mamy Primakowa.
Znana jest inna rosyjska zasada. Nie rozwiązane sprawy wewnętrzne ("polityka wewnętrzna może nas pokonać") pchały Rosjan niejednokrotnie do skupienia się na sprawach zagranicznych ("polityka zagraniczna może nas zabić"). Hamulcem bywał wcześniej otwarty front zagraniczny, co skądinąd dobrze pamiętamy od czasu Afganistanu, który był dla wielu powodem do spokoju o potencjalny front polski.



Głównym zmartwieniem rozwiniętegoświata jest
ucieczka przed skutkami rosyjskiego kryzysu


Jak jest teraz? Sprawy wewnętrzne weszły w szczytową fazę kryzysu. Rozpad państwa i otwarte przyznanie się do nowej smuty zdają się nie mieć granic. Proces dekompozycji wycieka poza Rosję i głównym zmartwieniem rozwiniętego świata jest ucieczka przed skutkami rosyjskiego kryzysu. W Polsce mamy przekonanie (z pewnością słuszne i usprawiedliwione), że dostatecznie zdołaliśmy się wybić na niepodległość, aby dziś nie bać się więcej niż inne kraje "dalekiej zagranicy". Bardziej pesymistyczni są ci sąsiedzi Rosji, którzy dziesięć lat temu byli częścią imperium. To jasne, że wybór Primakowa (jeśli zostanie on przez Dumę zatwierdzony) jest przede wszystkim wypadkową układu sił wewnątrz politycznej i gospodarczej czołówki rosyjskiej. Nie sposób jednak nie zauważyć, że wpływowy architekt rosyjskiej polityki zagranicznej doby poszerzenia NATO proponowany jest na szefa rządu, który ma złapać oddech głównie na froncie wewnętrznym. Wcześniejsze, związane z wywiadem KGB (też zagranica) zatrudnienia Primakowa również nie ułatwiają analizy, jaka będzie polityka wewnętrzna Rosji z nim właśnie w nowej roli.
Uwaga Kenne- dy?ego odnosiła się do realiów amerykańskich i tkwiła korzeniami w starej amerykańskiej doktrynie dystansu. Dystansu wielkiego i stabilnego kraju w stosunku do odległego, trochę niepotrzebnego mu świata. Współczesne realia rosyjskie to targane kryzysem i nieprzewidywalne eksimperium, leżące na rzut kamieniem od świata, którego pomoc jest Rosji potrzebna jak powietrze. Wyniki rosyjskiej polityki zagranicznej ostatnich lat postrzegane są w Moskwie jako porażka (choć starzy i nowi członkowie NATO uparcie przekonują Moskwę, że jest inaczej). Jakie będą wyniki rosyjskiej polityki wewnętrznej w wyniku trzeciego podejścia Jelcyna? Kennedy nie odpowiada na to pytanie. Ale jego paradoks daje dużo do myślenia. Największymi optymistami są sami Rosjanie. Trzeba zachodnioeuropejskim sposobem sięgnąć po ministra spraw zagranicznych i dawnego szefa wywiadu - Primakowa. Inna sprawa, że przy okazji weźmiemy dawnego szefa Gosplanu Masliukowa i speca od bankowej inflacji Gieraszczenkę...
Więcej możesz przeczytać w 38/1998 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0