Poczta

Poczta

Szanowny Panie Stanisławie, napisał Pan w swoim felietonie "Jeszcze czas" (nr 36): "Jestem pełen uznania i podziwu dla prezesa Dziurowicza". Ze smutkiem przyjąłem też inne słowa, ponieważ jako Pana wierny czytelnik jestem pełen uznania i podziwu właśnie dla Pana. Teksty w rubryce "Pies czyli kot" zawsze nie tylko śmieszyły, ale uczyły, jak lepiej i mądrzej postępować.
Jeszcze czas
Szanowny Panie Stanisławie, napisał Pan w swoim felietonie "Jeszcze czas" (nr 36): "Jestem pełen uznania i podziwu dla prezesa Dziurowicza". Ze smutkiem przyjąłem też inne słowa, ponieważ jako Pana wierny czytelnik jestem pełen uznania i podziwu właśnie dla Pana. Teksty w rubryce "Pies czyli kot" zawsze nie tylko śmieszyły, ale uczyły, jak lepiej i mądrzej postępować. Do Boliwii uciec nie zamierzam, nie czuję się dobrze w tamtejszym klimacie. Zastrzelić się także nie przewiduję, nawet pozwolenia na broń nie mam. Kupno "na czarno" raczej nie przystoi urzędnikowi państwowemu. Operacja plastyczna nie wchodzi w rachubę. Uważam się za człowieka o sympatycznej aparycji - zresztą istnieje między nami pewne podobieństwo. A najchętniej odwiedziłbym Pana w Suwałkach i zaprosił na dobre piwo, choć z krytyką się nie zgadzam. Ale wiem, że z tak uroczej perspektywy jak Pańska można spoglądać na świat z obiektywizmem. Z pozdrowieniami dla Rzecznika Polaka Szaraka

JACEK DĘBSKI
prezes Urzędu Kultury Fizycznej i Turystyki



Zawód: nauczyciel
Rozmowa z ministrem Handkem i analityczny artykuł "Zawód: nauczyciel" (nr 37) jak "dwa w jednym" skutecznie zmyły głowę naszej oświacie. To dobrze. Trochę pojaśniało i powiało nadzieją na samodoskonalenie nauczycieli. Tylko że nauczanie to nie lekkoatletyka, której poziom wyznaczają mistrzowie poszczególnych dyscyplin. To gra zespołowa. Dobra ligowa drużyna może być skuteczniejsza od zespołu gwiazd. Chciałabym, żeby moje dziecko do takiej właśnie szkoły chodziło. Niestety, przedstawione mechanizmy takiej atmosfery i skuteczności nie wymuszają.

IWONA KUBIK-GUT
Bielsko-Biała



Dura lex
Myślę, że łacińska sentencja "dura lex, sed lex" powinna przyświecać pracy polskich sądów. Karać powinno się według zasady "oko za oko...". Jestem pewna, że wówczas zmniejszyłaby się liczba przestępstw. Bandyci baliby się konsekwencji swoich czynów. Dlaczego w Polsce jest tak, że rodziny poszkodowanych cierpią bardziej niż chroniony "płaszczykiem niepełnoletności" przestępca? Uważam, że jeśli ktoś dorósł do tego, by zabić, dorósł także do tego, by w pełni ponosić konsekwencje za tę zbrodnię. Trzeba zastanowić się nad tym, czy państwo stać na dożywotnie utrzymywanie więźniów. W dzisiejszym cynicznym świecie, w którym zostały podeptane moralne wartości i ideały pomoże tylko "dura lex".

ALICJA FRŃCKIEWICZ
Sztum



Oko za oko?
Szybka śmierć to dla zbrodniarza przywilej. Prawdziwą męką są lata spędzone w odosobnieniu, które dla nielicznej grupy mogą być nawet czasem żalu i wyrzutów sumienia. Stosując karę śmierci, wymiar sprawiedliwości, który z dumą głosi chęć resocjalizacji, przyznaje się do porażki. Taka postawa na pewno nie świadczy o skuteczności prawa. Nie można także czynić z prawa narzędzia zemsty. Stosowanie zasady "oko za oko, ząb za ząb" sprawia, że nienawiść, która pchnęła zbrodniarza do morderstwa, rodzi się w nas i wywołuje natychmiastową chęć odwetu. Czy przestępca poczuje się winny śmierci swej ofiary, jeżeli sam stanie się ofiarą? Paradoksem jest potępienie człowieka za zabójstwo, a następnie zabicie go.

LUIZA SAHAJ
Lubin



Szósty zmysł
Ostatnia propozycja podatkowa wicepremiera Balcerowicza wywołała emocjonalne dyskusje, prowadzone bardziej jak kampanie propagandowe. Jak się wydaje, nauki ekonomiczne nie dysponują wystarczająco precyzyjnymi narzędziami, by za ich pomocą można było jednoznacznie przewidywać skutki podejmowanych decyzji. Do takiego wniosku skłaniają pojawiające się kryzysy i megakryzysy. Odnoszą sukcesy ci, którzy oprócz wiedzy mają szósty zmysł pozwalający właściwie wyczuć sytuację. Tak powstają na giełdach fortuny. Specjalistów poznaje się po owocach ich działalności. Sam sceptycznie odnosiłem się do tzw. I planu Balcerowicza, bo to "koszty społeczne duże, a i majątek oddaje się za bezcen". Tylko że jeśli popatrzymy wokół, zobaczymy, że jedynie polska gospodarka rozwija się niemal bez wstrząsów. O tym trzeba pamiętać. Jednym z ważnych argumentów za kolejnym planem Balcerowicza jest ograniczenie szarej strefy. Umiarkowany podatek i klarowny system na pewno czynią "kombinacje" mniej atrakcyjnymi. Po przekroczeniu pewnego progu dochodów dalsze zarobki to już raczej inwestycje, a nie konsumpcja. Namawiałbym, by uważnie przysłuchiwać się temu, co mówi wicepremier Balcerowicz. Za nim przemawiają odniesione sukcesy.

prof. LUCJAN PAWŁOWSKI
Katedra Inżynierii i Ochrony Środowiska Politechniki Lubelskiej



Bagno w Kotlinie
Artykuł "Bagno w Kotlinie" (nr 35) nie ma nic wspólnego z nazwą i znakiem firmowym spółki Kotlin, którą z opisywanym w tekście Interkotlinem łączy tylko to, że obie firmy działają w tej samej miejscowości.
Redakcja
Okładka tygodnika WPROST: 38/1998
Więcej możesz przeczytać w 38/1998 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0