Solidarność z rynkiem

Solidarność z rynkiem

Dodano:   /  Zmieniono: 
Istnieje obawa, że Marian Krzaklewski, postrzegający rzeczywistość przez pryzmat wyborów prezydenckich, przesunie się na pozycje związkowego kontestatora - ostrzega poseł Paweł Piskorski, wiceprzewodniczący Klubu Parlamentarnego Unii Wolności. - Krzaklewski będzie poważnym kandydatem na prezydenta tylko wtedy, gdy powiodą się reformy rządu Buzka. Dlatego jako przewodniczący "Solidarności" będzie musiał powstrzymać ewentualne rewindykacyjne zapędy związku - uspokaja Maciej Jankowski, poseł AWS. Zatem kontestator czy "parasol"?
Marian Krzaklewski zapowiedział, że podczas przyszłotygodniowego zjazdu będzie się ubiegał o ponowny wybór na przewodniczącego NSZZ "Solidarność". Zrezygnuje natomiast z funkcji przewodniczącego RS AWS i najprawdopodobniej zrzeknie się stanowiska szefa klubu parlamentarnego. - Pozycja superszefa, w jakiej się postawił, budziła sprzeciw związkowców. Podczas zjazdu delegaci będą się domagać przywrócenia zapisu o niełączeniu stanowisk związkowych z funkcjami w administracji rządowej i partiach politycznych - tłumaczy Sławomir Rakowiecki, wiceprzewodniczący zarządu Regionu Mazowsze NSZZ "Solidarność". Co wybierze Krzaklewski, jeżeli zapis zostanie przywrócony? - Wybór jest oczywisty. Krzaklewski wie, że wszystko może nawalić. Może się nie udać z partiami i polityką. Jedyna pewna baza to związek ? uważa Rakowiecki.
Zapis o niełączeniu stanowisk związkowych i politycznych nie przeszkodziłby formalnie Krzaklewskiemu w piastowaniu funkcji przewodniczącego Klubu Parlamentarnego AWS. Sygnały o rezygnacji z tej funkcji są więc wyraźnym ukłonem w stronę związkowców, od miesięcy domagających się od przewodniczącego jasnej deklaracji, kogo reprezentuje - związek czy partie wchodzące w skład AWS.
Realizując postulaty związku, Krzaklewski wycofa się formalnie poza pierwszą linię polityki. Najprawdopodobniej nie wyznaczy jednak jednego następcy na oba osierocone stanowiska. - Krzaklewski nie zgodzi się oddać jednej osobie tyle władzy. Mogłaby ona wyrosnąć na naturalnego kontrkandydata Mariana - twierdzi poseł akcji. Zdaniem prominentnych działaczy AWS, klubem ma pokierować Jacek Rybicki lub Kazimierz Janiak, dziś sekretarz klubu. Szanse tego drugiego - bardziej uległego w stosunku do Krzaklewskiego - oceniane są wyżej. Na lidera partii typuje się natomiast Janusza Tomaszewskiego, wicepremiera, ministra spraw wewnętrznych i administracji, który dzięki swym organizacyjnym talentom miałby przełamać pat w organizowaniu struktur RS AWS. Ewentualnym rywalem wicepremiera ma być Rybicki.
Rezygnacje z politycznych stanowisk nie wystarczą, by Krzaklewski odbudował pozycję związkowego trybuna. Mocno się natrudzi, by przekonać do siebie największe regiony, obarczające go odpowiedzialnością za antyzwiązkową, ich zdaniem, politykę rządu. Delegaci będą oczekiwać od niego deklaracji w sprawach konfliktu w Komisji Trójstronnej wokół podwyżek dla sfery budżetowej, programu naprawczego dla hutnictwa, interwencyjnego skupu zbóż. Kolejnym progiem dla szefa związku będzie kwestia relacji między związkiem a jego polityczną reprezentacją, jaką ma być RS AWS. Pierwszy ogólnopolski zjazd RS odbędzie się tydzień po zjeździe związku, a do dziś nie wiadomo, czy między tymi podmiotami zostanie podpisany kontrakt.
Problem relacji między związkiem a partią nie kończy się na kontrakcie. W trakcie zjazdu Krzaklewski będzie się potykać z tymi związkowcami, którzy w ogóle nie chcą współpracy z RS, uważając, że partia nie jest potrzebna, a jej działacze chcą przejąć struktury związku, by wykorzystać je do swoich celów. - Należało wcześniej ustalić te wszystkie relacje. W Małopolsce ludzie nie zapisują się do RS. Teraz już nie chcą oddawać władzy ? tłumaczy poseł Andrzej Szkaradek, rzecznik dyscyplinarny Klubu Parlamentarnego AWS. Tymczasem tylko odejście od bezpośredniego zaangażowania w życie polityczne i wytłumienie nadal silnego ? szczególnie w deficytowych państwowych molochach - populizmu może być jedynym ratunkiem dla związku, który traci zaufanie Polaków. Z opublikowanych w sierpniu badań CBOS wynika, że NSZZ " Solidarność" należy do instytucji cieszących się najmniejszym zaufaniem respondentów. - Musimy zapomnieć o starej "Solidarności". Znika "klasa robotnicza", zmienia się pracodawca, musi się zmienić związek. To ma być dobra firma usługowa dla pracowników ? uważa Maciej Jankowski, postulujący ograniczenie liczby regionów i wzmocnienie ich merytorycznego zaplecza.
Mimo wielu zastrzeżeń, delegaci prawie na pewno wybiorą Mariana Krzaklewskiego po raz trzeci na szefa związku. Pozostaje pytanie, jak z tego fotela poprowadzi on swą prezydencką kampanię? Czy wzorem Lecha Wałęsy z lat 90. zacznie kontestować rząd, który współtworzył, i będzie próbował budować swój sukces na społecznym niezadowoleniu? Zdaniem Jacka Rybickiego, posła AWS, jest to nieprawdopodobne, ponieważ Krzaklewski nie wycofa się zupełnie z polityki, pozostając na czele rady koordynacyjnej AWS. Opinię tę podziela większość członków AWS. Dziś trudno sobie wyobrazić otwarty konflikt między szefem "Solidarności" a premierem - jednym z najlojalniejszych w stosunku do Krzaklewskiego polityków. Sytuacja Krzaklewskiego będzie łatwiejsza od tej, w jakiej znalazł się kiedyś Lech Wałęsa, bowiem premier Buzek zapowiada, że nie będzie się ubiegał o fotel prezydencki. Wręcz przeciwnie, może nawet wspierać prezydencką rozgrywkę szefa związku.
- Marian Krzaklewski na czele związku będzie pilnował, by nie powtórzył się scenariusz z 1993 r. i nie rozeszły się drogi "Solidarności" i jej rządu ? uważa Aleksander Hall, poseł AWS, lider SKL. Dr Paweł Śpiewak, socjolog, w taktyce Krzaklewskiego dopatruje się raczej podobieństwa do strategii Aleksan- dra Kwaśniewskiego, któremu "udało się, pozostając poza rządem, być superpremierem i nie brać odpowiedzialności za ewentualne porażki swojego rządzącego obozu". Inaczej myśli Piskorski, określający taktykę Krzaklewskiego jako niebezpieczną dla AWS i samego przewodniczącego. - Wybierając związek, Krzaklewski będzie zmuszony do wchodzenia w konflikty z rządem i współkoalicjantem, czyli Unią Wolności. To nie przysporzy mu popularności i nie zachęci elektoratu centrowego do głosowania na niego. A ten, kto nie zyska głosów tych wyborców, nie wygra z Kwaśniewskim - uważa Piskorski.
Krzaklewski zapewne nie będzie walczył o nowy elektorat, lecz scementuje ten, który już ma. To nie wystarczy do pokonania Aleksandra Kwaśniewskiego. - Pada generalne pytanie o szanse Krzaklewskiego w tym pojedynku. O jego image, poglądy, o to, jakim jest politykiem. Nie ma wyrazistego Mariana Krzaklewskiego. Jest tylko anty-Kwaśniewski. To za mało - twierdzi Paweł Śpiewak. Sam przewodniczący na razie mówi, że "jako człowiek" nie chce walczyć o prezydenturę, ale jako polityk - może będzie musiał.


Więcej możesz przeczytać w 38/1998 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0