Bagno w Kotlinie

Bagno w Kotlinie

Czym Tadeusz Sytek z PSL zasłużył sobie na bezgraniczne zaufanie SdRP?
Tadeusz Sytek dał się poznać opinii publicznej, gdy jako poseł PSL powiedział na ucho Józefowi Zychowi, ówczesnemu marszałkowi Sejmu, coś takiego, po czym słynącemu z wyjątkowego opanowania i taktu marszałkowi wyrwało się do włączonego mikrofonu: "Co ty mi tu k... pier...". W ostatnich wyborach parlamentarnych Tadeuszowi Sytkowi nie udało się już dostać do Sejmu, zajął się więc intensywnie interesami.

Wcześniej, w kwietniu 1990 r., spółka Interkotlin, której szefem był i jest zresztą do dziś Tadeusz Sytek, otrzymała prawie 20 mld starych złotych pożyczki, lecz nie z banku, tylko z kancelarii adwokackiej Mirosława Brycha. Pieniądze pochodziły z konta dewizowego PZPR, a o ich rozdysponowaniu zadecydowali ówcześni liderzy partii - Aleksander Kwaśniewski, Leszek Miller oraz Wiesław Huszcza. Likwidator mienia byłej PZPR stara się teraz odzyskać pieniądze, które prawem kaduka wydała SdRP, zanim skarb państwa mógł się o nie upomnieć. Co sprawiło, że Kwaśniewski i Miller zaakceptowali pożyczkę dla człowieka z innej drużyny? Jakimże bezgranicznym zaufaniem SdRP musiał się cieszyć Sytek, skoro uczestniczył w utrzymywanych w tajemnicy operacjach finansowych tej partii? Przypomnijmy, że pożyczka była oprocentowana na 8 proc., podczas gdy wskaźnik inflacji wyniósł w 1990 r. aż 249 proc. Nie wiadomo, po co spółka kierowana przez Tadeusza Sytka brała pieniądze, skoro już w listopadzie 1990 r. oddała 3 mld starych złotych, a resztę (wraz z odsetkami) przekazano wskazanym przez SdRP firmom i organizacjom: Befrze, Gravicotowi, Medicatowi, ZSMP, Fundacji Wschód-Zachód. Czy chodziło o to, że po przejściu przez konto Interkotlina pieniądze po PZPR były już "czyste"? Szybko się okazało, że były poseł ma szczególny dar do zawierania transakcji, które przynoszą straty kierowanym przez niego przedsiębiorstwom: Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej Kotlin oraz Przedsiębiorstwu Produkcyjno-Handlowemu Interkotlin. Więcej szczęścia miał w interesach prowadzonych za granicą. Na początku lat 90. zajmował się handlem zbożem (z krajami byłego ZSRR) oraz papierosami (sprowadzanymi z Wiednia). Zbożowe interesy Tadeusz Sytek robił poprzez wiedeńską firmę Vend Consult, w której oprócz niego udziały mają Andrzej Kuna i Aleksander Żagiel - byli pracodawcy (w firmie Polmark) Władimira Ałganowa, pułkownika wywiadu Rosji - a także Gerhard Wysocki. Tadeusz Sytek współpracował też z wiedeńską spółką KLOG. Natomiast papierosy sprowadzała firma Terpol Waren Handel (także z siedzibą w Wiedniu), w której Sytek miał udziały. Były poseł PSL występuje także jako prokurent nowojorskiej firmy Pol Energy Sources & Research. W budynku tej spółki ma również swoje biuro firma Urania. I Pol Energy Sources & Research, i Urania zajmowały się między innymi transferami kapitału z Polski za granicę.
RSP Kotlin oraz Interkotlin są uwikłane w procesy, które w wypadku przegranej tych przedsiębiorstw oznaczać będą konieczność wypłacenia z ich kasy ponad 10 mln zł oraz wielomilionowych odsetek. Wkrótce ma się rozpocząć rozprawa apelacyjna, rozstrzygająca spór między Interkotlinem a Agencją Rynku Rolnego. W pierwszej instancji Sąd Wojewódzki w Warszawie zasądził od przedsiębiorstwa kierowanego przez byłego posła PSL na rzecz ARR 2,738 mln zł (plus odsetki) tytułem należności za dwie nie rozliczone umowy na import i eksport zboża, podpisane na początku lat 90.
Jeszcze większe kłopoty zapowiada kontrakt zawarty w 1995 r. z Horteksem na zakup mrożonej fasolki, za którą przedsiębiorstwo to do dzisiaj nie otrzymało zapłaty. W tej sprawie po raz pierwszy pozwanym jest nie tylko firma kierowana przez Tadeusza Sytka, ale i on sam. Prokuratura warszawska w akcie oskarżenia skierowanym do sądu zarzuca mu naruszenie art. 300 § 1 kodeksu handlowego, czyli działanie na szkodę spółki.
We wrześniu 1995 r. Tadeusz Sytek jako prezes Interkotlina podpisał kilkadziesiąt umów z Horteksem na kupno mrożonych warzyw i owoców oraz koncentratu soku. Wielkość dostawy opiewać miała na kilkadziesiąt tysięcy ton, co jest dość dziwne, gdyż Inter- kotlin nie zdołałby przerobić takiej ilości towaru. Ostatecznie jednak doszło do jednej transakcji: 2 listopada Interkotlin kupił 2350 t mrożonej, ciętej fasolki o wartości 436 902 zł. Tadeusz Sytek w imieniu PPH Interkotlin zobowiązał się do zapłacenia za odebrany towar w ciągu dziesięciu dni. Zabezpieczeniem należności dla Horteksu były dwa weksle: RSP Kotlin i Tadeusza Sytka. Ten drugi potwierdził Marek Żejmo, prezes szwajcarskiej spółki BeMa Foods AG, która miała być odbiorcą fasolki.
Z dokumentów posiadanych przez nas wynika jednak, że wcześniej (we wrześniu 1995 r.) Tadeusz Sytek zawarł nie jedną, lecz dwie umowy na sprzedaż tej samej ilości (2350 t) mrożonej, ciętej fasolki - z angielską firmą Atlas Financial Services Ltd. oraz wspomnianą BeMa Foods AG. Anglicy mieli zapłacić Interkotlinowi 3 193 300 marek, Szwajcarzy - tylko 1 861 500 marek.
14 września 1995 r. Tadeusz Sytek wysłał do BeMa Foods pismo (na papierze firmowym PPH Interkotlin), w którym prosił o zdeponowanie należności za transakcję u jego "powiernika", czyli w szwajcarskiej firmie Capamini Anstalt. Co się później stało z tymi pieniędzmi, nie wiadomo. Według naszej wiedzy, nie trafiły one ani do PPH Interkotlin, ani do Horteksu. BeMa Foods utrzymuje, że pieniądze za fasolkę przekazała, ale towaru nie otrzymała. Środki na realizację kontraktu otrzymała od trzech spółek belgijskich, które miały być ostatecznym odbiorcą towaru. Ponieważ - mimo wielu ponagleń - Hortex nie otrzymał zapłaty, wycofał się z realizacji dalszych dostaw. Tadeusz Sytek początkowo zapewniał, że dług ureguluje Atlas Financial Services natychmiast po uwolnieniu akredytyw na zakup fasolki, które zostały otwarte w bankach w Singapurze.
Hortex, nie mogąc się doczekać należnych pieniędzy, wystąpił w końcu do Sądu Wojewódzkiego w Łodzi z pozwem przeciw PPH Interkotlin, Tadeuszowi Sytkowi oraz Markowi Żejmie. Sytek zaczął wtedy twierdzić, że ponieważ umowę podpisał jednoosobowo, podczas gdy - zgodnie ze statutem spółki - transakcje o wartości przekraczającej 100 tys. dolarów musi podpisać przynajmniej dwóch członków zarządu Interkotlina, z prawnego punktu widzenia nie została ona w ogóle zawarta. W tej sytuacji złożone przezeń poręczenie wekslem jest również nieskuteczne. Zwrotu przedpłaconych na zakup fasolki pieniędzy wraz z odsetkami i odszkodowaniem domagają się cały czas od BeMa Foods trzy belgijskie spółki. BeMa Foods zaskarżyła więc Interkotlin, a - zgodnie z zawartą między obiema firmami umową - sprawy sporne rozstrzyga sąd w Belgii. Spór toczy się o kilka milionów marek.

Tadeusz Sytek, były poseł PSL, ma szczególny dar do zawierania transakcji, które przynoszą straty kierowanym przez niego przedsiębiorstwom


W marcu 1998 r. Prokuratura Rejonowa w Warszawie poinformowała Hortex, że umorzyła śledztwo przeciwko Tadeuszowi Sytkowi w sprawie zagarnięcia przezeń mienia znacznej wartości na szkodę tego przedsiębiorstwa. W uzasadnieniu napisano, że nie udowodniono mu, aby w momencie zawierania kontraktu zamierzał się z niego nie wywiązać. Jednocześnie jednak prokuratura uznała, że były poseł działał bezprawnie, zawierając kontrakt bez zgody upoważnionych organów Interkotlina. Dlatego postawiła mu zarzut działania na szkodę tego przedsiębiorstwa. Wkrótce potem akt oskarżenia w tej sprawie trafił do sądu.
Choć akta sprawy przeciwko Tadeuszowi Sytkowi nie są objęte klauzulą tajności, Sąd Rejonowy dla Miasta Warszawy nie chce ich udostępnić. Prokuratura zaś nie chce ujawnić treści aktu oskarżenia bez zgody sądu. - Nadzorujący postępowanie przygotowawcze w tej sprawie prokuratorzy odmawiają udzielenia informacji bez zgody sądu. Pierwszy raz spotykam się z podobną sytuacją - mówi Ryszard Kuciński, rzecznik prasowy Prokuratury Wojewódzkiej w Warszawie. Sąd kategorycznie odmawia podania jakichkolwiek informacji na temat aktu oskarżenia przeciwko Sytkowi. - Nie, bo nie! - uzasadnia sędzia Krzysztof Petryna, przewodniczący VI Wydziału Karnego, a od kilku dni wiceprezes sądu.
Kontrakty z ARR i Horteksem to nie jedyne umowy, które przysporzyły kłopotów firmom kierowanym przez posła biznesmena. Na skutek jego nie trafionych decyzji RSP Kotlin miała dwumilionowy dług w Pierwszym Komercyjnym Banku w Lublinie. Latem 1996 r. Tadeusz Sytek, nie posiadając pieniędzy na spłacenie długu, doprowadził do podniesienia kapitału zakładowego PPH Interkotlin (RSP Kotlin miała w nim wówczas 100 proc. udziałów) z 5 tys. zł do 4 mln zł. Połowę udziałów w spółce przejęło za 2 mln zł Centrum Gospodarcze Związku Niewidomych, którego właścicielem jest Polski Związek Niewidomych. Centrum spłaciło dług RSP Kotlin w banku, tyle że nie gotówką, a trzema wekslami wystawionymi na zlecenie RSP Kotlin i poręczonymi przez PPH Interkotlin oraz Polski Związek Niewidomych. Zapłacono więc papierami kupowanej spółki.
Na czele Polskiego Związku Niewidomych stał wówczas poseł PSL Tadeusz Madzia, kolega klubowy Sytka. To on utworzył Centrum Gospodarcze Związku Niewidomych. Doradcą prezesa Madzi był Leszek Bogdański, wcześniej pracownik Horteksu. W maju 1998 r. Tadeusz Madzia został odwołany przez prezydium PZN ze wszystkich funkcji, gdy wyszło na jaw, że związek jest zadłużony na co najmniej 30 mln zł. Madzia odmówił złożenia jakichkolwiek wyjaśnień na temat interesów centrum. Nowe władze PZN do dzisiaj nie wiedzą zatem, jakie korzyści miała przynieść transakcja z RSP Kotlin. Weksle wykupiono wszak tylko w niewielkiej części, a bank wystąpił do sądu, domagając się od RSP Kotlin i PPH Interkotlin oraz PZN i CGZN zwrotu ponad miliona złotych. Na odbywającym się 12 grudnia 1996 r. walnym zgromadzeniu wspólników PPH Interkotlin przedstawiciele CGZN zażądali odwołania Tadeusza Sytka oraz poprosili o wyjaśnienie kilku zawartych przez niego transakcji, które okazały się niekorzystne dla spółki. Prezes jednak na to zebranie nie przybył, a przed następnym, które przełożono na połowę stycznia 1997 r., zaproponował CGZN odkupienie jego udziałów za 2,85 mln zł. W cenę wliczony był koszt wykupienia w lubelskim banku weksla opiewającego na 757 tys. zł. RSP Kotlin poręczał przy tym całym swoim majątkiem wykonanie umowy. Sytek zyskał więc znów kilka miesięcy spokoju i pozbył się niewygodnego wspólnika. RSP Kotlin pieniędzy jednak nie wpłaciła, więc CGZN wystąpiło do komornika o egzekucję należności.
Liczne procesy, w tym o działanie na szkodę Interkotlina, nie przeszkadzają Tadeuszowi Sytkowi nadal sprawować funkcji prezesa obu przedsiębiorstw z Kotlina. Jego pozycja wydaje się niezagrożona. Pracownicy obu firm są tak zastraszeni, że odmawiają zgody na jakąkolwiek rozmowę. O stylu zarządzania przedsiębiorstwami można się jednak zorientować z dokumentów zgromadzonych w sądach i prokuraturze. Wynika z nich, że Tadeusz Sytek podpisywał jednoosobowo - niezgodnie ze statutem spółki, a czasami nawet wbrew opinii pozostałych członków zarządu - umowy o wartości przekraczającej 100 tys. dolarów. Tak było w wypadku opisywanego wyżej kontraktu z Horteksem, o którego realizacji zarząd dowiedział się z pozwu, jaki wpłynął do PPH Interkotlin. Na Zgromadzeniu Wspólników PPH Interkotlin 15 lipca tego roku Tadeusz Sytek został ponownie wybrany na stanowisko prezesa. Dokładniej - sam się wybrał jako reprezentant jedynego udziałowca.

Okładka tygodnika WPROST: 35/1998
Więcej możesz przeczytać w 35/1998 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0