Strach przed lataniem

Strach przed lataniem

Dodano:   /  Zmieniono: 
Aż 87 proc. Polaków nie ma własnej firmy i nie prowadzi działalności gospodarczej, a jedna trzecia z nich deklaruje, że nigdy się na to nie zdobędzie - wynika z badań przeprowadzonych przez Polskie Biuro Badań Marketingowych MEMRB International Poland dla "Wprost".
Aż 87 proc. Polaków nie ma własnej firmy i nie prowadzi działalności gospodarczej, a jedna trzecia z nich deklaruje, że nigdy się na to nie zdobędzie - wynika z badań przeprowadzonych przez Polskie Biuro Badań Marketingowych MEMRB International Poland dla "Wprost". - W porównaniu z Czechami, Węgrami i wschodnimi Niemcami to jednak właśnie u nas doszło do prawdziwej eksplozji prywatnych firm - zauważa Andrzej Olechowski. Co kieruje tymi, którzy ponad ryzyko wciąż stawiają poczucie niezachwianej stabilizacji?
"Ograniczone środki finansowe" (45 proc.), "zbyt małe kwalifikacje" (6 proc.), "brak zaplecza i możliwości" (2 proc.) czy " wysoki koszt kredytu" (4,5 proc.) - to część argumentów podawanych ankieterom MEMRB. - To, że ludzie nie chcą pracować na własny rachunek, nie jest tylko kwestią ryzyka, ale raczej braku możliwości. Potrzebują kapitału, dobrego pomysłu, wyboru dziedziny i wreszcie pomyślnej realizacji. Nie bez znaczenia są odpowiednie znajomości, kontakty i układy - podkreśla Henryk Wilk, wiceprezes Konfederacji Pracodawców Polskich. - Łatwiej jest podjąć decyzję o pracy "na swoim", kiedy przeznaczamy na ten cel kapitał, którego strata nie doprowadzi nas do bankructwa. Warto wtedy zaryzykować choćby po to, by nigdy nie móc sobie zarzucić, że się czegoś w życiu nie spróbowało - zachęca dr Irena Eris, od lat prowadząca z mężem własną firmę.
- Nieprawdą jest, że strach i obawianie się fiaska stanowią największą barierę dla osób rezygnujących z rozpoczęcia działalności gospodarczej. Powstrzymuje ich raczej nieznajomość prawa i przekonanie o braku zdolności do "bycia przedsiębiorczym". Wybierają więc skromną egzystencję i pracę u innych - dodaje Jerzy Drygalski, prezes Polskiego Towarzystwa Prywatyzacyjnego. - Przyczyną lęku może być także wzrastająca bariera kapitałowa: rynki zajęte są przez wielkie korporacje, z którymi trudno rywalizować - zauważa Krzysztof Jasiecki, socjolog z Instytutu Filozofii i Socjologii UW.
- Logika gospodarki rynkowej wymaga co prawda, by ludzie byli przedsiębiorczy, ale w żadnym państwie na świecie nie jest tak, że większość obywateli ma własne firmy. W każdym kraju prywatni przedsiębiorcy są mniejszością, a większość stanowią pracobiorcy. W dawnej Polsce biznesem zajmowali się przecież Żydzi i przedstawiciele innych narodów, a nasza szlachta najczęściej czerpała dochody z rolnictwa - przypomina Andrzej Olechowski. - Polacy są bardziej przedsiębiorczy i aktywni niż inne nacje. Szef ABB powiedział kiedyś, że gdyby mógł entuzjazm Polaków zapakować w butelki, dziś byłby milionerem. Pamiętajmy jednak, że w USA wystarczy 15 minut, by zarejestrować firmę, w większości krajów europejskich - dwa, trzy dni, a w Polsce trzeba poświęcić na to kilka miesięcy - dodaje Halina Frańczak z Neumann International.
Pokolenie trzydziesto- i czterdziestolatków podchodzi jednak do kariery i sukcesu wyjątkowo ostrożnie. Ponad 30 proc. ankietowanych w badaniach MEMRB/"Wprost" boi się ryzyka, argumentując swoją niechęć do założenia własnego interesu "zbyt dużą odpowiedzialnością", "obowiązkami domowymi", "poświęcaniem prywatnego czasu" czy "zbyt stresującym stylem życia". Najbardziej sceptyczni okazują się Polacy w wieku 35-54 lat, z wykształceniem średnim lub wyższym, rozwodnicy bądź osoby pozostające w związku małżeńskim oraz posiadające dzieci. Bastionami starego myślenia pozostają natomiast małe miejscowości. Większość ich mieszkańców jest przeświadczona, że to państwo powinno dawać - 26 proc. ankietowanych obawiających się ryzyka pochodzi ze wsi, a ponad 30 proc. z miast liczących 20-100 tys. mieszkańców.
- To efekt kształtowania się osobowości w innej epoce, która nie pozwalała na podejmowanie ryzyka. Większość tych ludzi pracowała na państwowych posadach, gdzie nie liczył się prestiż czy pieniądze, ale poczucie bezpieczeństwa. Nikomu nie przyszło nawet do głowy, że firma mogłaby zbankrutować - te przedsiębiorstwa z założenia były wieczne. A w takiej sytuacji można sobie zaplanować przyszłość z poczuciem komfortu psychicznego - przekonuje Karol Jackowski z RPR Group, agencji public relations współpracującej zarówno z prywatnymi firmami powstałymi po 1989 r., jak i "gigantami socjalizmu" w drodze na parkiet giełdowy. - Wyuczona bezradność przez wiele lat gwarantowała przetrwanie. Nie należy się dziwić, że gdy kapitalizm wymaga podejmowania wielu odpowiedzialnych decyzji niemal jednocześnie, wielu inteligentnych ludzi w średnim wieku woli część z nich zlecić specjalistom, niż zrobić coś samodzielnie - zauważa Zbigniew Nęcki, psycholog. - W Polsce zakładanie własnego interesu jest postrzegane jako akt odwagi, a równocześnie - desperacji. Z pamięci starszego pokolenia trudno wyplenić przeświadczenie, że właściciel firmy to badylarz, spekulant, defraudant, a w najlepszym wypadku oszust prowadzący interesy na granicy prawa - dodaje Tomasz Konopka, współwłaściciel MTR Media.

Założenie własnej firmy wciąż często postrzegane jest u nas jako akt desperacji


Najczęściej jednak to nie tylko strach, brak kapitału czy wychowanie w innym systemie powstrzymują nas przed podjęciem decyzji o stworzeniu firmy. Psycholodzy zwracają uwagę na cechy osobowości: zdolność komunikacji, poczucie realizmu, kreatywność, świadomość celów, a nawet talent towarzyski. To ułatwia tworzenie biznesplanu i stopniowe osiąganie sukcesu. To skłoniło Wojciecha Kruka początkowo do handlowania jabłkami, a w latach 70. do założenia punktu przekłuwania uszu, natomiast Kazimierza Pazgana do grania na trąbce w kapeli góralskiej (1000 zł za imprezę, na której występował). Z kolei Jan Kulczyk pracował w Niemczech jako barman, a Piotr Büchner zatrudnił się w charakterze kierowcy w fabryce przetwórstwa plastyku pod Bazyleą. "Człowiek robiący karierę tworzy samego siebie, a jego osobowość przenika w życie sąsiadów, współpracowników czy nawet ludzi, których nie zna"- stwierdził niegdyś psycholog David Super.
Najbardziej otwarte na robienie kariery w amerykańskim stylu okazuje się pokolenie dwudziestolatków. To dla nich bierne oczekiwanie z założonymi rękami na lepszy los jest niepotrzebnym marnowaniem czasu. Dobry samochód, plik kart kredytowych i wakacje na ekskluzywnych wyspach stają się wyznacznikiem własnej operatywności. - Młodsze pokolenia wychowane są w zupełnie innym systemie wartości i niemal od urodzenia zaprogramowane są na sukces. W szkołach za wzór stawia się im ludzi robiących kariery, przebojowych i dużo zarabiających. Większość akceptuje taki model i wytrwale dąży do celu, a ich entuzjazm można tylko podziwiać - przekonuje Halina Frańczak. - Młodzież jest odważna, bo od razu przyjmuje inny sposób myślenia: chcę pracować dla siebie, a nie dla kogoś. Imponuje im swoboda pracy, samodzielne podejmowanie decyzji, nienormowany czas pracy, większa odpowiedzialność, skoki adrenaliny - dodaje Tomasz Konopka.
Dziś w ponad 300 polskich szkołach już nastolatki próbują swoich sił w biznesie - w zakładanych przez siebie miniprzedsiębiorstwach. Uczą się oceniać koszty, rejestrować firmę, badać rynek, obracać pieniędzmi, procentami, dywidendami i akcjami. Kiedy firma zaczyna prosperować, prezentuje swoje osiągnięcia na Międzynarodowych Targach Produktów Firm Uczniowskich. Jednym z ważniejszych programów wprowadzanych od niedawna do polskich szkół, w tym podstawowych, jest "Przedsiębiorczość". Jego głównym założeniem jest wyrobienie w uczniach chęci do realizacji własnych przedsięwzięć - przełamanie "strachu przed lataniem".

Więcej możesz przeczytać w 35/1998 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0