Rosyjski łącznik

Dodano:   /  Zmieniono: 
W Polsce działa ekspozytura najgroźniejszej rosyjskiej mafii
W Warszawie mieszkają i stąd kierują rozległymi interesami przestępczego syndykatu rezydenci największej i najgroźniejszej organizacji przestępczej na świecie: rosyjskiej mafii z podmoskiewskiego Sołncewa. - Ci ludzie to światowa przestępcza ekstraklasa - przyznaje oficer Centralnego Biura Śledczego. - Przebywają w Polsce od lat. Oficjalnie 42-letni Ukrainiec Oleh B. jest zatrudniony na stanowisku specjalisty ds. transportu w firmie K. na wybrzeżu. Michael R., jego rówieśnik i kolega z klasy w lwowskiej podstawówce, obecnie obywatel amerykański, jest właścicielem firmy transportowej - tłumaczy policjant. W rzeczywistości osoby te są bliskimi współpracownikami bossów rosyjskiej mafii, Siemiona Mogilewicza (ps. Sewa) i Siergieja Michajłowa, uważanych za najwyżej stojących w hierarchii przywódców Sołncewa.
- Żadne polskie służby nie wystąpiły do nas z oficjalnym zapytaniem na temat tych osób - mówi oficer łącznikowy FBI w Polsce. To samo twierdzi oficer łącznikowy ukraińskiej milicji w Warszawie. Tymczasem w raporcie FBI z 1995 r. Sołncewo uznano za największą eurazjatycką organizację kryminalną na świecie - pod względem majątku, wpływów, zakresu kontroli finansowej. Grupa liczy kilka tysięcy członków. Zorganizowali ją w 1980 r. Wiaczesław Iwankow (ps. Japończyk), utytułowany zapaśnik, Siergiej Michajłow, również były zapaśnik, oraz Siemion Mogilewicz. - Organizacja ta działa według schematu siatki szpiegowskiej (za granicą reprezentują ją rezydenci) w kilkudziesięciu krajach - mówi oficer UOP.
W 1992 r. Iwankowa oddelegowano do USA, gdzie miał nawiązać kontakt z kolumbijskimi kartelami narkotykowymi i zaprowadzić porządek w eurazjatyckich grupach przestępczych działających w północnej Ameryce. Szybko został ojcem chrzestnym rosyjskiej mafii w USA. Louis Freeh, szef FBI, określił go jako "wyjątkowo groźnego przywódcę międzynarodowego podziemia kryminalnego". Japończyk w krótkim czasie zorganizował bojowe brygady Sołncewa składające się głównie z byłych oficerów KGB. Ich głównym zadaniem było zbieranie haraczy.
Dla Iwankowa pracował Ryszard K., używający nazwiska Ricardo Fanchini, urodzony na Śląsku przestępca o 
międzynarodowej sławie, łączony m.in. z przerzutem narkotyków na wielką skalę (na przykład za pośrednictwem firmy M&S), praniem brudnych pieniędzy oraz przemytem alkoholu. Przez wiele lat kontaktem Fanchiniego w Polsce był Marek K., ps. Oczko. Fanchini poszukiwany jest przez policje Niemiec, Belgii i USA, ale nadal regularnie przyjeżdża do Polski.
FBI aresztowało Iwankowa w 1995 r. - pod zarzutem próby wymuszenia zwrotu 3,5 mln USD długu. Został za to skazany na dziewięć i pół roku więzienia. Podczas przeszukania w mieszkaniu Iwankowa agenci FBI znaleźli sześć paszportów, w tym polski. Można z tego wnioskować, że bywał w naszym kraju w interesach. Co najmniej raz był też w Polsce 54-letni Siemion Mogilewicz, specjalizujący się w handlu narkotykami, przede wszystkim kokainą i heroiną. To Mogilewicz - posługując się bombami i bronią maszynową - opanował podziemną Pragę i Budapeszt. W lutym 1994 r. Mogilewicz przebywał w Warszawie. Dowody na to zgromadziło FBI: nagrano dwie rozmowy telefoniczne przeprowadzone przez gangstera właśnie z Warszawy. Łączył się z Wiedniem. Rozmawiał o warunkach współpracy z handlarzami narkotyków, reprezentującymi kartele w Cali i Medellin. Monitorowanie działalności Mogilewicza przez FBI doprowadziło do ustalenia jego powiązań z firmą Benex, zamieszaną w aferę prania brudnych pieniędzy (za pośrednictwem Bank of New York) przez kremlowskich oligarchów.
Do Polski przyjeżdżał także Siergiej Michajłow, następca Japończyka w USA. Jego nazwisko przewija się w wielu śledztwach dotyczących morderstw i zamachów bombowych. Michajłow był rezydentem Sołncewa w Szwajcarii i Niemczech. Aresztowano go w Genewie w 1996 r. i oskarżono o pranie brudnych pieniędzy oraz organizowanie grup przestępczych. W 1998 r. został on jednak uniewinniony - z braku wystarczających dowodów. Szwajcarska policja ustaliła (m.in. na podstawie wiz w paszporcie), że w latach 1995-1996 Michajłow wielokrotnie przyjeżdżał do Polski. Posługiwał się kostarykańskim paszportem i udawał u nas profesora wyższej uczelni. Podczas jednej z takich wizyt w warszawskim hotelu doszło do mafijnego spotkania na szczycie. Uczestniczyli w nim Oleh B. i Michael R., mieszkający już wtedy w Polsce rezydenci Sołncewa.
Jedynym Polakiem obecnym na tym spotkaniu miał być W., który - zdaniem policji - podjął się roli doradcy prawnego i finansowego Ukraińców. To on w 1993 r. założył - wraz z Michaiłem P., przyjacielem Oleha B., firmę handlową. On też zaprosił w 1994 r. do Polski samego Oleha B. We wniosku o kartę stałego pobytu Oleh B. powoływał się na wychowanie w polskiej kulturze, na katolicką wiarę i swoją działalność charytatywną, m.in. na rzecz Fundacji Pomocy Więźniom Oświęcimskim. Oleh B. bardzo szybko otrzymał kartę stałego pobytu. Razem z żoną i dziećmi do niedawna mieszkał w typowym segmencie z małym ogródkiem. Nietypowe były kamery nad wejściem. Niedawno przeniósł się do rezydencji. Do posesji tej można podejść tylko wąskim chodnikiem ograniczonym wysokim płotem. Sąsiedzi niechętnie rozmawiają o Olehu B. - Normalny, nie wyróżnia się ani na plus, ani na minus - mówi jeden z nich.
Dobrze zbudowany (ćwiczył kiedyś kulturystykę), krótko ostrzyżony Oleh B. jeździ amerykańskim jeepem cherokee. Zawsze towarzyszy mu uzbrojony ochroniarz. Dowiedzieliśmy się, że Oleh B. uzyskał na policji pozwolenie na broń. Nadkomisarz Andrzej Kowalczyk z Wydziału Postępowań Administracyjnych stołecznej policji odmówił informacji na temat okoliczności wydania tej decyzji. - Cudzoziemiec ma prawo otrzymać pozwolenie na broń. Jest sprawdzany przez nas tak samo jak obywatel polski. Ktoś mu wydał kartę stałego pobytu, więc ten ktoś chyba wszystko sprawdził - stwierdził tylko. Czy rzeczywiście? Czy sprawdzono przeszłość Oleha B. na Ukrainie?
Oleh B. ma wykształcenie średnie zawodowe. - Zaczynał jako szeregowy pracownik w hucie - mówi oficer UOP. Wiadomo także, że był przedstawicielem firmy P. Holding, której główna siedziba znajduje się w Luksemburgu. Reprezentował interesy spółki na Cyprze, ulubionym przez rosyjskich przestępców kraju, gdzie swoje filie ma 3 tys. należących do Rosjan banków i innych instytucji finansowych. Z ustaleń UOP wynika, że Oleh B. często jeździ na Ukrainę i Cypr. Oficjalnie zajmuje się handlem ropą i gazem. Z dokumentów rejestrowych firmy P. Holding wynika, że zajmuje się ona doradztwem handlowym. Zdaniem oficera UOP specjalizującego się w problematyce przestępczości zorganizowanej, ta firma to jedynie atrapa, przykrywka dla innej działalności.
Dyrektorem w P. Holding był w latach 1993-1995 Michael R. Firmą kierował z Polski, choć raz, dwa razy w tygodniu latał też do Luksemburga. Do Polski przyjechał z USA, dokąd wyemigrował z Lwowa. W USA spędził kilka lat, a karierę rozpoczynał jako pomywacz w szpitalu. Ożenił się z Amerykanką. Teraz przebywa w Polsce, choć formalnie na stałe nadal mieszka w USA. Zaczął nawet studiować historię sztuki, ale szybko zajął się biznesem. W 1995 r. razem z Włodzimierzem K., obecnie ukrywającym się przed niemiecką policją, założył firmę transportową. Rok później został jej jedynym właścicielem. Michael R. często jeździ do USA. Policjanci sądzą, że może on być łącznikiem Oleha B., który jako obywatel ukraiński nie może się starać o wizę w Polsce, a na Ukrainie, z jakichś powodów jej nie otrzymał.
- Obaj panowie w Polsce starają się być "czyści". Wielkie interesy robią gdzie indziej. Ale - co się bardzo rzuca w oczy - polscy przestępcy, nawet ci najpoważniejsi, wyraźnie się ich boją. Ich kontakty z polską zorganizowaną przestępczością ograniczają się do wyłożenia pieniędzy na jakiś konkretny interes. Oczywiście w zamian za udział w zyskach - mówi oficer operacyjny Centralnego Biura Śledczego. Funkcjonariusze UOP podejrzewają też, że mieszkający w Warszawie rezydenci nadzorują kilkadziesiąt polskich firm, działających legalnie, lecz powiązanych kapitałowo z syndykatem. Utrzymują także kontakty towarzyskie z polskimi przestępcami, szczególnie z Leszkiem D., pseudonim Wańka, najważniejszą obecnie postacią polskiego podziemia. W kontaktowaniu się nie przeszkadza to, że Wańka siedzi w areszcie.
Rezydenci dotychczas nie afiszowali się bogactwem, żyli skromnie, starali się nie zwracać na siebie uwagi. Zmieniło się to w grudniu 1997 r. - wskutek tragicznego finału imprezy urodzinowej Oleha B. Na przyjęcie przybyło wielu gości, głównie z Lwowa, ale także Ukraińcy mieszkający w Polsce. Podczas imprezy - jak wynika z ustaleń śledztwa - Michael R. ugodził nożem Wiktora Ch., byłego mistrza Ukrainy w zapasach, uważanego przez policję za ochroniarza Oleha B. Wiktor Ch. zmarł. Informacje uzyskane podczas śledztwa w sprawie tego zabójstwa pozwoliły policji na zdobycie wiedzy o roli, jaką Michael R. odgrywał w Polsce. Gdy znalazł się on w areszcie, rutynową pomoc zaoferował mu pracownik amerykańskiej ambasady. Michael R. nie chciał jednak z tej pomocy skorzystać. - Zaskoczyło mnie wtedy, że R. nie mówi po angielsku - przypomina sobie pracownik ambasady.
Michael R. posiada kilka mieszkań w Warszawie, dwa samochody jeep grand cherokee, tysiąc świadectw udziałowych NFI. Za uchylenie aresztu jego adwokat, Wojciech Tomczyk, proponował 200 tys. zł kaucji i poręczenie Bogusława Lindy, "którego pozycja w świecie kultury i sztuki stanowi istotną gwarancję lojalności procesowej Michaela R." Bogusław Linda powiedział nam, że nigdy nie poręczał za Michaela R. Pisząc o możliwości "poręczenia osób godnych zaufania, reprezentujących świat kultury i sztuki", adwokat zaznaczył też, że w środowisku tym Michael R. "jest postacią powszechnie znaną i szanowaną". W lutym 1998 r. sąd zgodził się przyjąć zaproponowane poręczenie majątkowe, ale zakazał podejrzanemu opuszczać Polskę. Wkrótce adwokat zaproponował kaucję w wysokości 540 tys. zł w zamian za cofnięcie zakazu opuszczania Polski. Sąd na to przystał. Od wniesienia aktu oskarżenia w 1998 r. nie odbyła się ani jedna rozprawa. Michael R. znowu kieruje firmą transportową, a Oleh B. nadal jest specjalistą ds. transportu.
Więcej możesz przeczytać w 35/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.