Sandokan syn Gracjana

Sandokan syn Gracjana

Dodano:   /  Zmieniono: 
Obok niemal 900 tys. Marii żyje dziś w Polsce 38 Izaur i 28 Isaur
Jan, Stanisław, Maria, Zofia, Weronika, Franciszek - zapomniane jeszcze dwadzieścia lat temu imiona coraz częściej znów słychać w piaskownicy. Choć w mniejszych miastach wciąż panuje moda na łączenie wymyślnych imion z dość prostymi nazwiskami, w większych ośrodkach do łask wracają stare imiona, często wyłuskane z rodzinnych opowieści o przodkach.

Moda na imiona pradziadków zaczęła się być może w środowisku artystycznym. Syn Gabrieli Kownackiej - Franek - przetarł szlak małemu Frankowi Kydryńskiemu, synowi Marcina i Anny Marii Jopek, a córka Małgorzaty Potockiej - Matylda - córce Ewy Sałackiej. Ojcami Antków są między innymi Maciej Orłoś i Jan Frycz, dziadkiem - Daniel Olbrychski. Dzieci Anny Gornostaj to Jurek i Basia, Wiktor Zborowski ma córkę Zosię, a Tadeusz Ross - Klementynę. Jolanta Fajkowska nadała swej córce imię Maria, a Ewa Błaszczyk jest mamą Marianny.
- Do późnych lat 50. nadawano te same imiona co przed wojną, według podobnych zasad. Dopiero dwadzieścia lat po wojnie wymieszały się regionalizmy (imiona z kresów wschodnich zaczęły się pojawiać w zachodniej i centralnej Polsce), imiona "wiejskie", np. Katarzyna czy Maciej, zawędrowały do miast - opowiada prof. Marian Jurkowski, językoznawca. - Lata 70. przyniosły modę na imiona apostołów, być może wraz ze wzrostem roli Kościoła. Wtedy umocniła się pozycja zawsze lubianych Piotra i Pawła, pojawił się Łukasz, a także Mateusz. To ostatnie imię największą popularność przeżywa w latach 90. W ostatnim dwudziestoleciu przybyło nam 200 tys. Mateuszów. Nigdy w Polsce powojennej nie przyjęła się natomiast moda na imiona polityczne - nie było Elektryfikacji czy Traktorów, ale też rok 1980 czy 1990 nie przyniósł Lechowi aż tak wielkiej popularności (z 40 tys. żyjących Polaków o tym imieniu większość urodziła się w latach 60. i 70.) - dodaje prof. Jurkowski. Mimo to wiele Wiktorii i wielu Wiktorów, którzy przyszli na świat na przełomie 1980 i 1981 roku, to dzieci wywodzące się ze środowisk opozycyjnych. Choć rodzice urodzonego w tym czasie Solidariusza wygrali bitwę o rejestrację imienia syna, nie znaleźli się naśladowcy. Solidariusz jest zatem w Polsce tylko jeden.
Jan jest najczęściej występującym w Polsce męskim imieniem - nosi je prawie 900 tys. obywateli. Minimalnie więcej jest Marii. - To było dla mnie oczywiste, że moja córka będzie Marią, bo tak miała na imię moja mama. W naszej rodzinie istnieje bardzo silna tradycja przekazywania imion co drugie pokolenie - mówi Krystyna Janda. - Jest też zwyczaj upamiętniania za pomocą imienia członków rodziny, którzy odeszli bezpotomnie lub zmarli tragicznie: mój syn Adam nosi imię po wujku mego męża, który zginął w obozie.
Rodzinne tradycje nakazały prof. Andrzejowi Zollowi - wbrew modzie lat 70. - ochrzcić syna imieniem Fryderyk. Czasem obok arystokratycznego nazwiska dziecku nadawane jest obciążone historycznie imię, zupełnie nie szanowane przez rówieśników. Mały Herakliusz Lubomirski, Ksawery Rey czy Ignacy Krasicki w tłumie Marków, Jarków i Darków byli traktowani jak odmieńcy. - Nie jest łatwo być Radziwiłłem w podstawówce, jeśli wszyscy przeczytali właśnie powieść Sienkiewicza, a i imię, którego nie nosi żadne inne dziecko w szkole, też nie ułatwia życia - mówi Karol Radziwiłł, trzydziestoletni prawnik, syn Ferdynanda i ojciec Karoliny. - Gdy byłem dzieckiem, bardzo dużo myślałem o swoim imieniu i wstydziłem się go, bo bezdźwięczna spółgłoska na końcu upodobniała go do dziewczęcej Oli - wspomina Olaf Lubaszenko, aktor i reżyser, ojciec Marianny. - Marzyłem, by być Krzysiem, i chyba w głębi duszy czuję się Krzysztofem. Dobijało mnie jeszcze to, że na drugie imię dano mi Sergiusz; nazwisko również mam oryginalne. Dziś uważam je - podobnie jak rzadkie imię - za zaletę, zwłaszcza jeśli wykonuje się publiczny zawód.
Zapewne rówieśnicy mniej dokuczali osobom o imionach nadawanych na cześć aktualnych idoli. Piłkarz Gadocha pozostawił po sobie rzesze Robertów, kolarz Szurkowski - Ryszardów; dorosły już także Edytki. Niedawno wielbiciel Formuły 1 chciał uszczęśliwić potomka imionami Armin Ayrton, oczywiście na cześć Senny (USC zgodził się na rejestrację tylko pierwszego z tych imion). Kazimierz Rymut w "Słowniku imion współcześnie używanych w Polsce" nie wymienia Sandokana, choć (według badań Józefa Bubaka i Roberta Mrózka) takie imię - zapewne na cześć azjatyckiego pirata z serialu telewizyjnego - otrzymał chłopiec urodzony w 1980 r. na Śląsku. Najbardziej kontrowersyjnym "telewizyjnym" imieniem była Isaura. Mimo że wyśmiewana, jeszcze w latach 90. stała się patronką dziesięciu dziewczynek. Dziś żyje w Polsce 38 Izaur i 28 Isaur.
- Mieliśmy już Dafne, Kasjanę, Letycję, Pandorę, Minerię, Bertrama czy Kewina. W tym roku odmówiliśmy rejestracji imion Witold Jagoda (bo to drugie to imię żeńskie), Arek (bo zdrobniałe), Nicola (zaakceptowano Nikolę) - opowiada Irena Klepaczka z warszawskiego USC Śródmieście.
- Stare imiona wybrane przez rodziców w tym roku to między innymi Jan Dionizy i Witold August, Cyprian, Jeremi, Władysław; było też dwóch Albertów i sześciu Stanisławów.
Dawne regionalizmy - przewagę Wielkopolan wśród Wojciechów i Przemysławów czy Ślązaków wśród Hubertów i Barbar - zastąpiły dziś lokalne, szybko zmieniające się mody. Na przykład w Radomiu po ubiegłorocznych przebojach - Martynie i Dawidzie - ten rok należy do Vanessy, Tessy, Gracji i Bereniki oraz Kordiana, Gracjana, Mirona i Natana. Tak popularna w Warszawie Aleksandra pojawia się rzadko. W Krasnymstawie (Chełmskie) królują Klaudia, Angelika, Weronika, Kinga oraz Kamil i Patryk. Na drugie imię często wybierana jest Oliwia, która jest również jednym z najpopularniej-
szych - obok Patrycji, Pauliny, Dominiki, Weroniki i Natalii - imion nadawanych małym gdańszczankom. Wśród urodzonych w tym roku gdańszczan najwięcej jest Dawidów, Danielów, Patryków i Dominików. W Jarocinie (Kaliskie) od dwóch lat popularnością cieszą się Kacper, Bartosz i Olga.
Być może za kilkadziesiąt lat Oliwie czy Gracjanowie zbiorą się w gronie swoich imienników, podobnie jak w 1993 r. spotkali się panowie o imieniu Ignacy. W Ciechanowie odbył się zjazd kilkudziesięciu żyjących z kilkuset chrzestnych synów prezydenta Ignacego Mościckiego, którym użyczył on swego imienia. W tym roku na swoje marcowe imieniny do Katowic zjechały Krystyny. - To prawda, że imię określa charakter człowieka. Okazało się, że wszystkie, a było nas tam ponad pięćset, jesteśmy energiczne, przebojowe, pewne swych racji, trochę czarownice, a trochę czarodziejki, rzadko samotne w życiu - mówi Krystyna Bochenek z Polskiego Radia Katowice, pomysłodawczyni imprezy.
Socjologowie zauważają, że wraz z Kewinem czy Patrykiem przyszedł do nas anglosaski zwyczaj dziedziczenia imion po ojcu i dodawania do nazwiska przydomka "junior". W ten sposób ci, którym się finansowo powiodło, zdradzają swoje ambicje tworzenia prawdziwych dynastii.

Więcej możesz przeczytać w 33/1998 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0