Po wyborach

Po wyborach

Dodano:   /  Zmieniono: 
Parlament powinien przylegać do społeczeństwa jak rękawiczka i odzwierciedlać je jak lusterko
Przyglądając się bliżej historii, zauważyłem taką prawidłowość, że Polacy biją się, kiedy nie potrzeba. Moment zawsze jest dobrany niewłaściwie i jakiś "trzeci" na tym korzysta. W życiu politycznym jest podobnie. Spieramy się nie wtedy, kiedy potrzeba. Czy to znaczy, że w ogóle nie należy się spierać? Oczywiście - nie. Spór to jeden z fundamentów dochodzenia do prawdy, jeden z filarów polityki. Nawet w procesach kanonizacyjnych występuje "adwokat diabła", który udowadnia tezę, że nawet świętość rodzi się w sporze. Należy jednak wiedzieć, kiedy się spierać, kiedy się bić. Powiedziałem, że do momentu wyborów nie będę atakował AWS, i słowa dotrzymałem. Dziś, po wyborach, pora na parę gorzkich słów. Moja partia - Chrześcijańska Demokracja III Rzeczypospolitej Polskiej - nie nastawiała się na wybory samorządowe. Zawsze mówiliśmy, że interesują nas wybory parlamentarne za - co daj Boże - trzy lata. Ale wybory to dobry czas do szkolenia partyjnego, więc w kilku województwach nasi ludzie postanowili wystartować. W niektórych regionach nikt nie chciał z nami rozmawiać (w Gdańsku czy Rzeszowie), poszli zatem do wyborów osobno. W innych rozmowy zapowiadały się obiecująco (rozmowy oczywiście z tymi, do których jest nam najbliżej, to znaczy z AWS). W niektórych regionach (na przykład w Krakowie) podpisano nawet porozumienie. Aż nagle, tak dwa dni przed terminem zamykania list wyborczych, miejscowa AWS zmieniła wszystkie ustalenia. Ja wierzę w przypadki, ale w gramatyce. Jeżeli to samo dzieje się w Wielkopolsce, Małopolsce, Wrocławiu, Łodzi i Bydgoszczy, to jest to zorganizowana akcja. Nie we wszystkich regionach dało się już zarejestrować listy. Powie ktoś: byliście naiwni, to daliście się oszukać. I będzie miał rację. Ale takie numery przechodzą tylko raz, a później - delikatnie mówiąc - nie zachęcają do współpracy. Myślę, że przyjdzie czas wyciągnąć z tego naukę. AWS dąży do monopolu po prawej stronie sceny politycznej. Monopol jest szkodliwy w każdej dziedzinie, ponieważ zawsze korumpuje. Szczególnie zaś monopol oparty na związku zawodowym w kraju, gdzie nadal państwo jest największym pracodawcą. Koalicja AWS jest obusieczna: z jednej strony działa na niekorzyść związku, który nie może bronić interesów pracowniczych, z drugiej zaś - przeciw partiom, które w tej koalicji roztapiają swoją tożsamość. Obawiam się, że po tym monopolistycznym ugrupowaniu zostanie po tej stronie sceny politycznej tylko spalona ziemia. Wydaje się, że zachowanie z gatunku: po nas choćby potop - nie wróży nic dobrego. Na kongresie partii mówiłem między innymi: Powiedzą niektórzy: mamy za to po prawej stronie jedność. Nie cieszy mnie to słowo. (...) 50 proc. ludzi, połowa polskiego społeczeństwa, nie idzie do wyborów. Dlaczego? Bo nie mają kogo wybierać. Demokracja nie polega na tym tylko, by stawiać ludzi przed wyborem: my albo oni. Demokracja polega na tym też, by każdy znalazł coś dla siebie, by wszystkie dążenia społeczne mogły być reprezentowane. Parlament - to źródło władzy w naszym państwie - powinien przylegać do społeczeństwa jak rękawiczka i odzwierciedlać je jak lusterko. Sejm wybrany w 1993 r. był demokratyczny (jeżeli chodzi o procedury wyborcze), ale nie był reprezentatywny, gdyż (przy niskiej frekwencji) 70 proc. partii znalazło się poza parlamentem. Teraz frekwencja była jeszcze niższa, a media jednym głosem zapowiedziały po tych wyborach wygraną AWS. Wydaje mi się, że w porównaniu z poprzednimi wyborami samorządowymi prawica - jako wszystkie ugrupowania po prawej stronie - zmniejszyła swój stan posiadania (biorąc rzecz procentowo). Tym bardziej że potencjalny koalicjant, to znaczy Unia Wolności, też straciła znacznie swój stan posiadania. Po "wygranych" przez AWS wyborach będzie rządzić w większości miast SLD. To swoisty typ zwycięstwa, które przeradza się w swoje przeciwieństwo. Tak naprawdę wyniki będą znane po ukonstytuowaniu się władz regionalnych, czyli po 1 stycznia 1999 r.
Więcej możesz przeczytać w 43/1998 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0