Siła kobiety

Siła kobiety

Dodano:   /  Zmieniono: 
Rozmowa z MARTĄ TIKKANEN, fińską pisarką i poetką

Małgorzata Domagalik: - Czy jest pani ortodoksyjną feministką?
Marta Tikkanen: - Nie znam żadnej Skandynawki, która nie byłaby feministką. To słowo jest mi szczególnie bliskie. Feministka to ktoś, kto uważa, że mężczyźni i kobiety mają nie tylko te same prawa, ale i te same obowiązki. Tylko tyle i aż tyle.
- I swoim feminizmem zmienia świat wokół siebie?
- Oczywiście. Zawsze w to wierzyłam. Tak było na przykład z moją książką "Mężczyzny zgwałcić nie można", którą napisałam w czasach, gdy gwałt w małżeństwie nie był w fińskim prawodawstwie traktowany jak przestępstwo. Krytyka zniszczyła wówczas książkę całkowicie, ale mimo to zdobyła ona ogromną popularność i nawet została sfilmowana. Myślę, że przyczyniła się do tego, iż od 1984 r. mężczyzna w Finlandii nie może już liczyć na bezkarność, jeśli dopuści się gwałtu na żonie.
- Nie boi się pani zarzutu, że to, co pani pisze, jest skrajnie subiektywne?
- W ogóle mnie to nie obchodzi. Wszystko, o czym piszę, pochodzi zarówno z mojej duszy, jak i ciała. Moje poczucie humoru, filozofia życia i osobowość są zdeterminowane przez moją kobiecość. Po prostu.
- Mężczyzna widzi więc świat w innej perspektywie?
- Tak, uważam, że to dwa różne światy, dwa odmienne języki, jakimi się nawzajem posługujemy. Mam dwóch synów i dwie córki, jestem babcią dwóch chłopców i dwóch dziewczynek. To fascynujące przypatrywać się ich odmiennościom. Dlatego tak ważne jest, żeby kobiety czytały książki pisane przez mężczyzn. Dowiedzą się wówczas, o czym oni naprawdę myślą, co czują, gdy są samotni i czego nie są w stanie zrozumieć w postępowaniu kobiet. Dziwi mnie, dlaczego mężczyźni nie korzystają z podobnej możliwości i nie chcą w ten sam sposób dowiedzieć się czegoś o kobietach.
- Czy bez wahania podaje pani datę swoich urodzin?
- Nie mam z tym żadnego problemu. Urodziłam się 63 lata temu. Ukrywanie własnego wieku może mieć zły wpływ na te kobiety, które wpadają w panikę, gdy przekraczają pięćdziesiątkę czy sześćdziesiątkę. Są przekonane, że ich życie już przeminęło.
- Ale czy nie bywa tak w odniesieniu do życia erotycznego?
- Mamy tutaj raczej do czynienia z problemami natury praktycznej. Mężczyźni chorują, stają się niedołężni i umierają wcześniej od kobiet. Z kim więc ten seks uprawiać? A poza tym kobieta dojrzała już doskonale wie, kogo kocha, kim jest i czego chce. I co najważniejsze - nie ma już najmniejszej ochoty na kompromisy, na które było ją stać w młodości. W moim życiu jest ich dziś znacznie mniej niż przed laty. Nawet tych, które dotyczą mojego wolnego czasu.
- Pisze pani o bardzo prywatnych sprawach, a jednak mają one walor uniwersalny.
- Tylko wtedy, gdy porusza się naprawdę intymne sfery naszego życia, można poruszyć innych. Przecież tak naprawdę wszyscy tak samo kochamy, tak samo cierpimy w samotności i lubimy ciastka w niepogodę. Na całym świecie ludzi obchodzi tylko to, co jest im wspólne. Wiem o tym, ponieważ moje książki są tłumaczone na całym świecie. I wszędzie ludzie zadają mi te same pytania: co robić, gdy żona mnie zdradza, jak sobie poradzić z depresją itd. Nikt nie może narzucić mi ograniczeń w pisaniu o moim życiu. Cenzorem dla siebie mogę być tylko ja sama.
- Jaką cenę płaci kobieta za swoją niezależność; za to, że jest niepokorna?
- Czasami oskarżano mnie o to, że dla samej zasady nie chcę się podporządkować temu, co dookoła. Robili to jednak ci, którzy nie znają mojej twórczości. Zawsze zdawałam sobie sprawę z tego, jak mało wiem i w ilu sprawach mogę się jeszcze mylić, jak bardzo jestem słaba i jak bardzo zależę od uczuć innych ludzi.
- I może sobie pani wyobrazić życie bez mężczyzny?
- Życie bez mężczyzny ? Nie, nigdy. Mężczyźni odgrywają w nim bardzo ważną rolę.
- Nawet ci, którzy są słabsi od kobiet?
- Wokół nas jest coraz więcej mężczyzn, którzy przestają się bać silnych kobiet. Paradoksem jest to, że gdy mężczyzna zdecyduje się na związek z silną kobietą, wówczas nie jest w stanie wybaczyć jej najmniejszej nawet słabości. Jak więc poradzić sobie z własną silną osobowością? Jestem przekonana, że silna kobieta potrafi dodawać odwagi mężczyźnie i czynić go pewnym siebie. Umie powodować, by czuł się bardziej męski. Mistrzostwo polega na tym, żeby zaakceptować słabość własną i swego partnera. Ja również kogoś takiego bardzo kochałam, lecz ten ktoś nie pozwalał mi na chwile słabości. Musieliśmy się rozstać.
- Trzeba więc walczyć o prawo do własnych emocji?
- Podziwiam ludzi, którzy nie boją się publicznie okazywać uczuć. Duże wrażenie zrobiła na mnie nasza była minister obrony. Nie kryła łez na pogrzebie tragicznie zmarłych żołnierzy. Zrobiła w tym momencie dla Finów o wiele więcej niż niejeden generał o kamiennej twarzy.
- A jak zachowałaby się pani na miejscu Hillary Clinton?
- Gdybym kochała swego męża, zostałabym z nim, chociaż nie kryłabym, że równie mocno nienawidzę go za to, co mi zrobił. Jak zachowywałaby się kobieta, której mężczyzna cierpiałby na ADMD (Attention Deficit Hyperactivity Disorder)? Wyliczono, że na świecie rodzi się 5-7 proc. ludzi dotkniętych tym syndromem. Polega on w największym uproszczeniu na zaburzeniu koncentracji i trudnej do kontrolowania nadpobudliwości. Jednego dnia chory jest wyjątkowo aktywny, innego popada w otępienie. W dorosłym życiu chorzy starają się opanowywać ten emocjonalny chaos, sięgając w nadmiarze po alkohol, narkotyki, seks. Czytałam na ten temat wiele książek, ponieważ jedna z moich córek choruje od siódmego roku życia na ADMD. Jeśli żona wie, że jej mąż miewa kłopoty z kontrolowaniem swych zachowań, to musi mu wybaczyć. Takie wybaczenie jest w tej sytuacji na pewno dużo łatwiejsze.
- Nagromadzenie tragicznych zdarzeń w pani życiu porusza: choroba alkoholowa męża, choroba psychiczna jednego z synów i córka dotknięta syndromem ADMD.
- Nigdy się nad sobą nie litowałam. Co więcej - uważam, że moje życie nie było tragiczne, lecz pełne. Przyniosło mi wiele smutków, ale i momentów, dzięki którym odpowiedziałam na istotne dla mnie pytania: kim jestem, w jakim kierunku powinnam podążać. Nie mówiąc już o tym, że czuję się bardzo uprzywilejowana, ponieważ potrafię jeszcze to wszystko opisać słowami. Jakby tego było mało, kilkanaście dni temu po raz kolejny zostałam babcią.

 

MARTA TIKKANEN urodziła się w 1935 r. w Helsinkach. Tworzy głównie w języku szwedzkim. Jej twórczość zaliczana jest do czołówki skandynawskiej literatury feministycznej. Najgłośniejsza powieść to przetłumaczona na 20 języków "Saga o miłości stulecia" - historia tragicznego związku pisarki ze znanym artystą Henrykiem Tikkanenem, nałogowym alkoholikiem. Marta Tikkanen jest laureatką Literackiej Nagrody Kobiet Krajów Skandynawskich. Przez osiem lat była rektorem szwedzkiej Akademii Robotniczej w Helsinkach.

Więcej możesz przeczytać w 44/1998 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0