Narodowa Fikcja Inwestycyjna

Narodowa Fikcja Inwestycyjna

Dodano:   /  Zmieniono: 
Przed miesiącem świadectwa udziałowe skupowano w kantorach po 80 zł. Wówczas Jerzy Drygalski, prezes V NFI, polemizował z nami ("Narodowy groch z kapustą", nr 43), przekonując, że program narodowych funduszy inwestycyjnych - wbrew temu, co twierdzimy - ma się dobrze. W ciągu tych kilku tygodni cena skupu świadectw w kantorach spadła o połowę, a w PKO BP wynosi ledwie 25 zł. Czy prezes Drygalski jest tym faktem zaskoczony? Wnosząc z lektury polemiki - bardzo. Czy zaskoczeni są tym właściciele świadectw - można wątpić.
Autor polemiki przyznaje, że NFI generowały straty, ale - podkreśla - dawały też wysokie zyski. Rzeczywistość daje jednak wyraźną przewagę tym pierwszym. Do połowy 1998 r. aż 11 z 15 funduszy zanotowało straty. Autor zarzuca nam "operowanie półprawdą", kiedy piszemy, że do programu miały wejść przedsiębiorstwa dobre, a trafiły także słabsze. Informacji zasięgnęliśmy u pomysłodawcy NFI, byłego ministra przekształceń własnościowych Janusza Lewandowskiego. "Popełniono błąd polegający na złej selekcji przedsiębiorstw do programu, co obniżyło wartość obywatelskich udziałów" - pisał w uzupełnieniu do naszego tekstu Janusz Lewandowski. Nasz polemista był wiceministrem przekształceń własnościowych, kiedy program powstawał, pracował w ministerstwie również po zmianie rządu i powinien doskonale pamiętać kolejne korekty programu. A doprowadziły one do tego, że program objął zaledwie 5 proc. gospodarki zamiast planowanych 10 proc.
Jerzy Drygalski przyznaje, że fundusze mają problemy, a główny z nich to "nadmiar celów i nadmierne oczekiwania". Wymienia tu m.in. "uwłaszczenie obywateli i pomnażanie majątku funduszy". Wydawać by się mogło, że to podstawowe cele, dla jakich program powstał. Nie dowiadujemy się przy tym, jakie były realne cele, skoro te okazały się "nadmierne". "Obywatele i inwestorzy oczekiwali - pisze dalej z ubolewaniem Jerzy Drygalski - że ceny akcji funduszy będą rosły". Naiwni (spadły kilkakrotnie).
Prezes V NFI jest oburzony, kiedy piszemy, że powszechna prywatyzacja okazała się niewypałem i zapłacą za to pewnie podatnicy. Tymczasem Najwyższa Izba Kontroli stwierdziła, że wypłaty dla firm zarządzających funduszami zawyżono o 10 mln dolarów. A i bez tego były niemałe. Rząd polski gwarantował firmom zarządzającym ponad 2 mln dolarów rocznie. Choć znalazł się fundusz, w którym firma zarządzająca zebrała 78 mln dolarów w ciągu dwóch lat. Na poczet wypłat dla firm zarządzających funduszami (w początkach działalności w 100 proc. własność skarbu państwa) zaciągnięto gigantyczne kredyty w zachodnich i polskich bankach. Pozwalamy sobie przytoczyć wyniki badań, jakie przeprowadził nad NFI dr Daniel Alain Korona, pracownik Instytutu Nauk Ekonomicznych PAN, były doradca przewodniczącego Komisji Papierów Wartościowych, prezes Głównego Krajowego Stowarzyszenia Udziałowców. Dr Korona obliczył, że bezpośrednie koszty programu NFI wynoszą łącznie ok. 230 mln zł, z czego 60 mln zł to środki z budżetu, a 84 mln zł - z funduszu prywatyzacji. Zachodnie podmioty udzieliły łącznie ok. 80 mln dolarów kredytów. Pożyczki zaciąg- nięte w polskich bankach to 4 mln dolarów i 8 mln zł. "Znaczna część kredytów posłużyła do opłacenia wynagrodzenia firm zarządzających, a jedynie 8 mln dolarów przeznaczono na inne cele" - konstatuje dr Korona w opracowaniu "Narodowe fundusze inwestycyjne, sukces czy porażka". "Gdyby zatem zrezygnowano z udziału firm zarządzających w modelu NFI - liczy dalej Korona - można było zmniejszyć w sumie koszty kredytowe programu NFI o ponad 97 mln dolarów".
Jednym z warunków powodzenia programu - choć Jerzy Drygalski uważa, że "nadmiernym" - było uwłaszczenie obywateli. To zaś mogło się powieść w dwóch wypadkach: gdyby większość posiadaczy świadectw zachowała je lub sprzedała po korzystnej cenie. Tymczasem badania CBOS z 1996 r. dowiodły, że 45 proc. respondentów już wówczas pozbyło się świadectw, a 8 proc. je podarowało. Jedynie 38 proc. badanych zamierzało zachować świadectwa dla siebie. Trudno też mówić o odsprzedaży świadectw po korzystnej cenie. W tej chwili PKO BP oferuje za jedno 25 zł, czyli tylko o 5 zł więcej, niż trzeba było za nie zapłacić w chwili rozpoczęcia programu.
Ostatnio warszawski dodatek "Gazety Wyborczej" opublikował listę płac, z której wynika, że prezes firmy zarządzającej Narodowym Funduszem Inwestycyjnym zarabia 87 500 zł miesięcznie plus ubezpieczenie zdrowotne i emerytalne, pokrycie kosztów nauki dzieci, wynajmu dużego samochodu i luksusowego domu. Ryszard Bugaj wyrokował kiedyś, że przeciętny obywatel za świadectwo udziałowe będzie mógł kupić jedynie buty. Był chyba zbytnim optymistą.


Więcej możesz przeczytać w 45/1998 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0