Nienormalna spółka

Nienormalna spółka

Dodano:   /  Zmieniono: 
Rozmowa z ROBERTEM KWIATKOWSKIM, prezesem zarządu TVP SA
Zofia Stachura-Wojtkowska: - Czy to normalne, że władze spółki, a taką jest przecież TVP SA, występują na drogę sądową przeciw właścicielowi?
Robert Kwiatkowski: - Mógłbym się uchylić od odpowiedzi, mówiąc, że to rada nadzorcza zaskarżyła do sądu decyzję ministra skarbu...
- Ale to zarząd nie wykonał decyzji o przekazaniu części dywidendy za ubiegły rok.
- Oczywiście, ponieważ w opinii najlepszych prawników decyzja ministra skarbu była niezgodna z obowiązującym prawem handlowym. A ja nie chcę realizować bezprawnych decyzji. Potwierdził to zresztą sąd.
- Niezależnie od wyroku sądu w normalnej spółce władze, które weszły w taki konflikt z właścicielem, byłyby natychmiast zdymisjonowane...
- Ale my nie jesteśmy normalną spółką. Ustawa o radiofonii i telewizji stawia przed nami inne wymagania i stwarza specyficzne możliwości w porównaniu z innymi spółkami prawa handlowego. Umożliwia też zarządowi TVP SA pewną niezależność w stosunku do właściciela.
- Dotyczy ona jednak kwestii programowych, a nie finansów.
- Sprawy programowe i finanse idą w parze. Musimy mieć pieniądze na produkcję. A skoro mówimy o "normalnej spółce", to tam niemożliwe jest, by właściciel działał na niekorzyść firmy.
- Minister skarbu uniemożliwia panu rozwijanie telewizji?
- Nie dostaliśmy zgody na tworzenie kanałów tematycznych, które są przyszłością telewizji. Odmówiono nam prawa do prowadzenia innego rodzaju działalności, na przykład hotelarskiej w naszych domach wypoczynkowych, które przez sporą część roku świecą pustkami. A minister próbuje odebrać nam część zysku.
- Czy widzi pan więc możliwość współpracy obecnego zarządu z ministrem skarbu?
- Tak. Jesteśmy zaproszeni na 5 listopada do pana ministra Emila Wąsacza i - mam nadzieję - w osobistej rozmowie wiele sobie wyjaśnimy.
- Trudno uwierzyć, że zapomną panowie o konflikcie i rozpoczną "owocną współpracę dla dobra firmy".
- Mam nadzieję, że tak będzie. Ale - powtarzam - nie jest to możliwe, gdy minister hamuje inicjatywy służące rozwojowi telewizji czy grozi odwołaniem rady nadzorczej.
- I nie jest to możliwe, kiedy kojarzone z lewicą władze telewizji zdejmują z anteny "Opinie", ostatni program odzwierciedlający prawicową wrażliwość.
- Szef anteny ma prawo zdejmować z niej programy, które uznaje za niedobre. Oczywiście, można takie działania interpretować w kategoriach politycznych, ale to nie jest pragmatyczne myślenie...
- Wyrzucając Krzysztofa Lufta, dziennikarza zaangażowanego w kampanię wyborczą AWS, zarząd też nie kierował się politycznymi poglądami?
- Sprawa Krzysztofa Lufta jest dla mnie oczywista. Dziennikarzowi nie wypada angażować się w reklamę. Angażowanie się w politykę prowadzi do utraty wiarygodności.
- Sławomir Zieliński i Andrzej Kwiatkowski, którzy reprezentowali Aleksandra Kwaśniewskiego w telewizyjnej debacie prezydenckiej, piastują dziś wysokie stanowiska w telewizji.
- Ten program był wówczas najważniejszą debatą polityczną, a także atrakcyjnym wyzwaniem dla dziennikarzy. Prowadził go - przypomnę - ówczesny prezes zarządu TVP SA Wiesław Walendziak. Debata nie była programem sztabów wyborczych żadnego z kandydatów, ale programem Telewizji Polskiej SA, której redaktor Sławomir Zieliński był i jest pracownikiem. Lecha Wałęsę reprezentował Jerzy Marek Nowakowski, ówczesny dyrektor Programu V Polskiego Radia SA. Redaktor Andrzej Kwiatkowski nie był pracownikiem TVP SA. Został zwolniony z pracy pod zarzutem opublikowania na łamach "Gazety Wyborczej" i "Polityki" artykułów oceniających program telewizyjny, które prezes Wiesław Walendziak uznał za przejaw nielojalności. Sławomir Zieliński uzyskał zgodę swoich przełożonych na udział w tym programie, honorarium wypłaciła mu TVP. Trudno przypuszczać, że Wiesław Walendziak nie wiedział, kto reprezentuje Aleksandra Kwaśniewskiego, ja zaś dowiedziałem się o występach Krzysztofa Lufta jako prezentera w studiu wyborczym AWS z ekranu i informacji prasowych. Przyzna pani, że jest różnica. Pozwolę sobie jeszcze dodać, że w tamtych latach nie obowiązywały zasady etyczne dziennikarstwa w telewizji publicznej, sformułowane w 1996 r., a także tegoroczna uchwała nr 127 zarządu TVP SA, która zakazuje pracownikom i współpracownikom TVP SA udziału w kampaniach wyborczych jakichkolwiek ugrupowań.
- A zatem nie ma czystek politycznych w telewizji, a TVP SA pod pana rządami jest apolityczna.
- Oczywiście, że nie ma czystek! A telewizja - zdaniem wielu naszych widzów - jest zbyt polityczna, bo za dużo w niej polityki i polityków.
- A pan jest politykiem?
- Nie.
- Ma pan jednak poglądy polityczne?
- Jak każdy...

Więcej możesz przeczytać w 45/1998 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0