Święto zmarłych

Święto zmarłych

Dodano:   /  Zmieniono: 
Aż 48 proc. ofiar wypadków na polskich drogach stanowią piesi, podczas gdy w krajach Europy Zachodniej liczba ta nie przekracza 15 proc. Pierwszy listopadowy weekend potwierdził narastającą w ostatnich latach tendencję: 75 osób zginęło, a 900 zostało ciężko rannych. Stało się tak mimo zorganizowania dorocznej akcji "Znicz", w ramach której porządku na drogach pilnowało ponad 30 tys. policjantów wspieranych przez 6 tys. radiowozów i 9 helikopterów.
Brak oddzielenia stref ruchu kołowego i pieszego - co wynika z wieloletnich zaniedbań w budowie infrastruktury drogowej - to najważniejsza przyczyna tak wielkiej liczby wypadków z udziałem pieszych. Brakuje obwodnic, miasta są słabo oświetlone, a w małych miejscowościach często nie ma nawet chodników. Piesi zmuszeni są do poruszania się po jezdni, a wielu z nich zapomina ustąpić pierwszeństwa pojazdom - mówi nadkomisarz Marek Fidos z Komendy Głównej Policji.
- Najwyższy czas, aby media i organizacje społeczne zaczęły w Polsce promować bierne metody unikania wypadków przez pieszych. Najlepszym i najtańszym rozwiązaniem jest wykreowanie mody na ubrania oznaczone elementami odblaskowymi - mówi Maria Dąbrowska z Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego Instytutu Transportu Samochodowego w Warszawie. Nowy kodeks drogowy nałożył obowiązek umieszczania znaków odblaskowych na ubraniach dzieci i młodzieży do 15. roku życia, poruszających się poza terenem zabudowanym. Możliwość egzekwowania ustawowych przepisów jest jednak znikoma. - Na kogo nakładać kary? Na dzieci czy ich rodziców? Jak to zrobić w rodzinach niezbyt zamożnych? - pyta retorycznie Maria Dąbrowska. "Kreowanie mody" wydaje się jedynym rozwiązaniem, gdy brakuje pieniędzy na tworzenie ścieżek rowerowych i chodników w małych miejscowościach oraz wsiach.


Najpoważniejszą przyczyną hekatomby ofiar na polskich drogach jest powszechny brak elementarnego szacunku dla życia

Próby zmiany przyzwyczajeń użytkowników dróg przez wprowadzanie odpowiednich przepisów okazują się zwykle mało skuteczne. Tak było z obowiązkiem używania podczas jazdy głośno mówiących zestawów telefonicznych. Mimo że znowelizowane przepisy o ruchu drogowym nakazują korzystanie z aparatów tego typu, ciągle widać kierowców przyciskających głowami do przedramienia swoje "komórki". Ekwilibrystyka ponad miliona użytkowników telefonów komórkowych jest przyczyną setek wypadków drogowych. Podobnie wygląda sytuacja z ochroną pieszych. - Rodzice bagatelizują potrzebę używania znaczków odblaskowych, a przecież mogą one uratować życie ich dzieciom - dodaje nadkomisarz Marek Fidos. Ustawowe nakazy mogą się okazać skuteczne jedynie w zdyscyplinowanych społeczeństwach. Dzieje się tak w Finlandii, gdzie od lat zakładanie stroju z elementami odblaskowymi przez pieszych jest obowiązkowe.
W tym roku w wypadkach drogowych w dniu Wszystkich Świętych zginęło o 30 osób więcej niż w 1997 r. Podczas ostatniego weekendu potrącono 203 pieszych. Prawie 20 proc. z nich było pod wpływem alkoholu. Na skutek własnej nieostrożności aż 109 pieszych znalazło się w szpitalach z ciężkimi obrażeniami ciała. Oficjalny komunikat KG Policji wskazuje, że większość wypadków wydarzyła się poza strefami cmentarzy. Więcej pieszych ginie na terenach zabudowanych - w miastach, miasteczkach i wsiach. Tylko 40 proc. ofiar wypadków wśród pieszych to ranni i zabici na terenach nie zabudowanych.
Liczba samochodów w miastach rośnie w tempie geometrycznym: rocznie przybywa ich ponad 500 tys. Nie nadąża za tym wyobraźnia pieszych, którzy wychodzą zza drzew prosto pod koła pojazdu lub przechodzą przez jezdnię w nie oświetlonych miejscach. Prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny, uważa wręcz, że we wzroście liczby wypadków samochodowych znajdują odbicie dwa dopełniające się wzajemnie czynniki: pierwszy to stan dróg i infrastruktury drogowej, drugi to rogata dusza narodowa, która sprawia, że nie liczymy się z utratą zdrowia i życia. Dotyczy to w równej mierze kierowców i pieszych. Brak wyobraźni cechuje zwłaszcza ludzi młodych, nieraz prowokacyjnie dążących do pojedynków między kierowcą a sobą; pojedynków z góry skazanych na przegraną. Można zapewne mówić i o trzeciej, być może najpoważniejszej przyczynie hekatomby ofiar na polskich drogach, której nie znają cywilizowane społeczeństwa Zachodu: powszechnym braku elementarnego szacunku dla życia - traconego w Polsce bezmyślnie i bez najmniejszego sensu nie tylko na poboczach jezdni.
Więcej możesz przeczytać w 45/1998 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0