Konto polityczne

Konto polityczne

Dodano:   /  Zmieniono: 
Były premier Ukrainy - kryminalista czy kozioł ofiarny?
Przeciwnicy polityczni już od dawna oskarżali byłego ukraińskiego premiera Pawła Łazarenkę o malwersację wielu milionów dolarów z państwowej kasy, nielegalne transfery na zagraniczne konta oraz pranie brudnych pieniędzy. Jedna z wersji głosi nawet, że Łazarenko miał powiązania z zatrzymanym wcześniej Rosjaninem Siergiejem Michajłowem "Miszą", oskarżanym o tworzenie w Szwajcarii siatki organizacji przestępczych, określanej mianem "rosyjskiej mafii". Mimo wszystko, aresztowanie byłego premiera Ukrainy, a obecnie deputowanego do Rady Najwyższej, ma posmak sensacji. Zatrzymano go w Szwajcarii, gdy próbował przekroczyć granicę, wyjeżdżając z Francji samochodem. Posługiwał się panamskim paszportem.
Były premier od dawna jest postacią kontrowersyjną. W 1996 r. Łazarenko niemal cudem uszedł z życiem z zamachu bombowego. Pojawiły się spekulacje, że zamach był elementem rozgrywek między magnatami sektora paliwowo-energetycznego. Łazarenko, podobnie jak prezydent Leonid Kuczma, karierę polityczną rozpoczął w Dniepropetrowsku. Kuczma desygnował Łazarenkę na stanowisko szefa rządu w 1996 r., ale szybko zraził się do swego krajana i odwołał go już po roku, zarzucając mu niekompetencję i korupcję. Sygnały, że premier był podatny na "konkretne argumenty", dochodziły od parlamentarzystów i zagranicznych inwestorów. Mówiono też o wykupieniu przez Łazarenkę państwowej willi "za grosze". Podporządkowana rządowi telewizja pokazywała ją z upodobaniem podczas ostatniej ostrej kampanii przed wyborami do parlamentu.
Mimo wszystkich zarzutów, parlament odrzucił wniosek Prokuratury Generalnej o zniesienie immunitetu deputowanego Łazarenki. Jest on w Radzie Najwyższej liderem 45-osobowej frakcji partii Hromada, która w najważniejszych głosowaniach często odgrywa rolę języczka u wagi (zdecydowała na przykład o wyborze przewodniczącego parlamentu) i - przynajmniej z nazwy - uchodzi za ugrupowanie centrowe.
Dawni polityczni sojusznicy - Kuczma i Łazarenko - z czasem stali się zaprzysięgłymi wrogami. Prezydent oskarżał byłego premiera o działalność kryminalną, a Łazarenko próbował doprowadzić do usunięcia Kuczmy ze stanowiska. Walka zaostrza się w związku z zaplanowanymi na przyszły rok wyborami prezydenckimi. W październiku tego roku Łazarenko zarzucił władzom zaplanowanie spisku mającego doprowadzić do jego zabójstwa. Teraz utrzymuje, że prezydent prowadzi przeciw niemu polityczną walkę, próbując zniszczyć jego dobre imię za pomocą oskarżeń o korupcję, które oczywiście opierają się na kalumniach. Prokuratura Generalna twierdziła z kolei, że ma dostatecznie dużo niezbitych dowodów przeciwko Łazarence, ale czeka jeszcze na dodatkowe materiały z zagranicy. Od lutego 1997 r. władze ukraińskie złożyły już ok. 20 wniosków o pomoc prawną ze strony Szwajcarii w sprawie Łazarenki.
"Gdy pada deszcz w Moskwie, zaraz będzie padać w Kijowie" - mówią Ukraińcy. Politycy skaczą sobie do oczu, podczas gdy Ukraina przeżywa coraz poważniejsze wstrząsy w związku z kryzysem finansowym, który powalił Rosję. Zawłaszczenie państwowych środków i wywiezienie ich za granicę niezależnie od ostatecznego rozstrzygnięcia jest politycznie nośnym tematem w czasie, gdy państwowa kasa coraz bardziej pustoszeje, a ludziom żyje się gorzej z dnia na dzień. Ukraina ma ambicje podbicia kosmosu wspólnie z największymi potęgami ekonomicznymi świata, ale mimo mrozów, w tysiącach miejscowości nie ma elektryczności po kilka godzin dziennie. Odbiorcy energii są bowiem winni elektrowniom ponad miliard dolarów...
George Soros ogłosił w listopadzie Ukrainę "strefą katastrofy". W specjalnym wystąpieniu na forum parlamentu prezydent stwierdził wkrótce, że potrzebne jest podjęcie specjalnych decyzji z powodu "poważnego pogorszenia sytuacji ekonomicznej". Kuczma jeszcze niedawno pospiesznie wydawał dekrety, by tylko spełnić warunki niezbędne do uzyskania nowej pożyczki z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Dziś nawołuje do pozbawienia banku centralnego niezależności i dodrukowywania pieniędzy, by uniknąć całkowitego finansowego upadku państwa. Rezerwy są śladowe. Ministerstwo Finansów naciska na kolejną "dobrowolną konwersję" długu wewnętrznego, gdyż rząd nie ma funduszy na pokrycie krótkoterminowych zobowiązań. Tym razem inwestorzy mieliby uzyskać spłatę bonów skarbowych w latach 2001-2004 zamiast w sierpniu przyszłego roku. Urzędnicy resortu finansów przyznają, że banki ukraińskie już są praktycznie niewypłacalne.
Opozycja (podobnie jak w Rosji, przeciwnicy rządu zdominowali parlament) przelicytowała już prezydenta, domagając się dodrukowania w przyszłym roku 5 mld hrywien (1,21 mld USD), co może tylko przyspieszyć deprecjację ukraińskiej waluty, zwiększyć inflację i wpędzić kraj w jeszcze głębszą recesję. Dramatem Ukrainy jest to, że wskutek kryzysu w Rosji jej gospodarka ulega regresowi i to właśnie teraz, gdy po kilku latach pojawiły się pierwsze oznaki gospodarczego ożywienia. Niestety, na Ukrainie nie przeprowadzono w porę odważnych zmian mogących ją uodpornić na wirusy rosyjskiej "grypy". Podczas gdy w Polsce pali się kukły autora reformy gospodarczej, Ukraina wciąż nie może się doczekać swego Balcerowicza. Zamiast poszukiwania "medyka" chorej gospodarki, trwa poszukiwanie winnych zapaści. Łazarenko wydaje się idealnym celem ataku.

Więcej możesz przeczytać w 50/1998 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0