Telefon zaufania

Telefon zaufania

Dodano:   /  Zmieniono: 1
Najczęściej dowiadują się o swoim pochodzeniu od dziadków na łożu śmierci lub wtedy, gdy ktoś przychodzi do domu i niezrozumiale rozmawia z rodzicami - mówi Ryszarda Zachariasz, współtwórczyni Żydowskiego Telefonu Zaufania.
Najczęściej dowiadują się o swoim pochodzeniu od dziadków na łożu śmierci lub wtedy, gdy ktoś przychodzi do domu i niezrozumiale rozmawia z rodzicami - mówi Ryszarda Zachariasz, współtwórczyni Żydowskiego Telefonu Zaufania.
Haust powietrza i głośna deklaracja, składana często po raz pierwszy: "Jestem Żydem". - Wcześniej przed tym wyznaniem powstrzymywał ich strach. Poczucie lęku jest silnie zakorzenione nie tylko w pokoleniu wojennym. Ci, którzy przeżyli Holocaust, przekazali traumę następnemu pokoleniu. A powojenne wydarzenia te obawy wzmacniały - przekonuje Zachariasz.
- W pamięci pozostają telefony, jak ten od zrozpaczonej młodej kobiety, która nie mogła dłużej ukrywać przed rodziną żydowskiego pochodzenia. Nie wiedziała, jak wyjawić to mężowi, antysemicie - wspomina dyżurująca przy telefonie psycholog. Innym razem zadzwonił załamany nastolatek: "Powiedziałem najbliższemu przyjacielowi, że jestem Żydem, a on się ode mnie odsunął". Dzwoni też młodzież po adresy szkół społecznych, gdzie nie ma lekcji religii.
Dyżurujący pod warszawskim numerem 652-21-44 odbierają w czwartkowe popołudnia coraz więcej telefonów od młodych ludzi z mieszanych małżeństw. Wiedzą o swym pochodzeniu, jednak pytanie o tożsamość powraca dopiero u progu dorosłości. - Obawiają się jednak zmiany środowiska. Często zadają to samo pytanie: wychowywano mnie na Polaka, więc czy środowis- ko uzna we mnie Żyda? - opowiada inna osoba dyżurująca przy telefonie.
- Często wychowani w polskich rodzinach młodzi ludzie, dowiadujący się, że mają żydowskie korzenie, długo nie dopuszczają tego do świadomości. Niektórzy się tego strasznie wstydzą, bo jeszcze niedawno sami opowiadali antysemickie dowcipy. Innych blokuje strach: myślą, że bycie Polakiem automatycznie wyklucza bycie Żydem - opowiada Agnieszka Juszczyńska, dwudziestosześciolatka zaangażowana w pracę dla gminy żydowskiej w Warszawie.
- Nigdy nie ukrywałem, że jestem Żydem. Tak byłem wychowany - mówi dwudziestoletni Igor Susid, przewodniczący Polskiej Unii Studentów Żydowskich. Siedzimy w zatłoczonej pizzerii w centrum Warszawy. Igor ma na głowie kipę. - Pochodzę z mieszanej rodziny. Mój tata - Żyd - od dziecka wpajał mi, że jestem pół-Semitą i nauczył mnie, bym się tego nie wstydził - podkreśla. - W szkole nie miałem problemów z powodu pochodzenia. Na lekcjach geografii przygotowywałem referaty o Izraelu, a katecheta zapraszał mnie na religię, żebym opowiadał o judaizmie.
Agnieszka Juszczyńska dowiedziała się, że jest Żydówką, gdy miała piętnaście lat. - Moi rodzice są małżeństwem mieszanym. Wyczułam, że nie jest to temat do rozmowy w domu. Przez kilka lat z nikim o tym nie rozmawiałam - wspomina. Odpowiedzi na pytanie o tożsamość zaczęła szukać jako osiemnastolatka. - Zaczęłam się uczyć hebrajskiego i razem ze znajomymi organizować święta żydowskie. Bardzo nam pomógł amerykański rabin Michael Schudrich.
- Moja babcia powtarzała mi, że nigdy nie będę do końca ani Polakiem, ani Żydem - mówi Igor. - Długo zastanawiałem się, czy jestem Żydem pochodzenia polskiego, czy Polakiem pochodzenia żydowskiego. Dziś czuję się polskim Żydem.
Rozstrzygnięcie problemu tożsamości to dopiero początek długiej drogi. - Przestrzeganie żydowskich świąt w kraju, gdzie Żydzi są mniejszością, wiąże się z zaburzeniem rytmu życia. - W szabat - od zachodu słońca w piątek do zachodu słońca w sobotę - religia zabrania nam pracować, a przecież często trzeba wtedy zdawać egzaminy. Problemem jest też jedzenie koszerne - zwraca uwagę Agnieszka Juszczyńska.
- Od 1989 r. jest coraz więcej miejsca dla różnych religii i postaw światopoglądowych - uważa Bogna Pawlisz, dwudziestosześcioletnia redaktor naczelna młodzieżowego pisma "Jidełe". - Polacy dostrzegają inność, ale potrzebują jeszcze czasu, by się nauczyć ją szanować. Publicznie przyznaję się do tego, że jestem Żydówką. Częściej spotykam się z tego powodu z przychylnością niż niechęcią. Potrafię jednak zrozumieć tych, którzy swoje pochodzenie ukrywają.


Więcej możesz przeczytać w 50/1998 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 1