Bez strachu

Bez strachu

Bez strachu przed chorobą, zawodową porażką i miłosnym rozczarowaniem przypominamy wyretuszowaną fotografię, która z naszą prawdziwą twarzą ma niewiele wspólnego
Hasło pozytywnego myślenia robi dzisiaj światową karierę. Drzwiami i oknami wpycha się i na nasze podwórko. Robi to bez pytania, bo przecież dla naszego dobra. W uproszczeniu chodzi o to, żeby dzięki niemu z pesymisty uczynić optymistę, co to o życiu i swoim miejscu w nim myśli wyłącznie na "tak". Świat należy do niego. Wszystko się uda, wszystko musi się udać. Niestraszne takiemu pozytywiście czarne chmury kłębiące się nad głową, zasadzki przygotowane przez nieprzyjaciół i depresyjne poranki. Wierzy w dobrą miłość, zdrowie i karierę.
Produkcja samouszczęśliwiających się ludzi już ruszyła. Tu i tam słychać, jak niektórzy dzielą się z innymi swoim odkryciem: "Myśl pozytywnie i zapomnij o tym, co ci się w życiu nie udało. Niech wspomnienie rozbitego w dzieciństwie kolana, randki, na którą ktoś nie przyszedł, i kolejnej małżeńskiej kłótni odejdzie w niepamięć. Tak będzie lepiej dla nas i oczywiście dla ciebie" - zalecają ci, którzy na przekonywaniu innych do programowego pozytywnego myślenia robią dziś niemałe pieniądze, wyraźnie poprawiając sobie samopoczucie. To finansowe.
Czy jednak nakłaniając innych do tego, żeby się w życiu niczego nie obawiali, nie tracili wiary w szczęśliwą gwiazdę, sami są bez strachu? Czyżby należeli do ludzi nielękliwych czy też pokonali już swój strach przed życiem? Zawładnęła nimi amnezja czy też udało im się wyprzeć ze świadomości to, co w dużym stopniu czyni z człowieka osobę dojrzałą? Bez strachu przed chorobą, zawodową porażką, miłosnym rozczarowaniem, pierwszą widoczną zmarszczką i chwilową utratą celu przypominamy wyretuszowaną fotografię, która z naszą prawdziwą twarzą ma niewiele wspólnego.
Pozytywne myślenie w młodości świadczy o idealizmie. Taki program na życie w wieku dojrzałym grozi zatraceniem poczucia rzeczywistości. Banał goni banał, na przykład: żeby się pięknie podnieść, trzeba czasami niezgrabnie upaść. Wówczas powiedzonko, że życie to nie bajka, zamienia się w opowieść o wiecznej szczęśliwości. Nieprawdziwej i dla nikogo.
"Większość mężczyzn zdradza swoje żony. Upewnij się więc, czy masz dobre gumy" - tak brzmi jedno z haseł reklamowych. Nieważne, że rani kobiece serce. Mimo wszystko myśl pozytywnie, zdradzana żono! Zawsze przecież możesz sparafrazować odkrywczy slogan i ogłosić: "Większość kobiet zdradza swoich mężów. Upewnij się więc, czy masz dobre gumy". Prawda czy nieprawda, myśl pozytywnie! W ostateczności nawet jeśli nie większość, lecz tylko co drugi mężczyzna ma gen zdrady, to i tak pozostaje nadzieja, że to nam się trafi ten niewiarołomny mąż. Inna rzecz, że jeśli mężczyźni aż tak często zdradzają, to co można powiedzieć o cudzych żonach? A o ich mężach? Myśl pozytywnie!
Dziesięć lat temu tygodnik "Newsweek" donosił, że czterdziestoletnia Amerykanka ma większe szanse na to, że zginie z rąk terrorystów, niż na wyjście za mąż. Mam nadzieję, że już wówczas uruchamiała pozytywne myślenie i dochodziła do wniosku, że jeśli nawet nie znajdzie się na linii strzału, to i tak małżeństwo to obyczajowa ramotka nie dla niej. W "New York Times" można było nie tak dawno przeczytać, że jedną trzecią gospodarstw domowych na świecie utrzymują kobiety i że dwie trzecie najuboższych gospodarstw również prowadzą kobiety, tyle że samotne. Trudniej tu o optymizm, ale zawsze można stwierdzić, że te statystyki nie dotyczą nas i że myślenie pozytywne z liczbami niekoniecznie ma wiele wspólnego.
Felietonista "Playboya" (mężczyzna) pisze: "[?] feministka nawet nie zauważa, że kobieta, która odpowiednio zadba o swego małżonka, ma szansę, że będzie on wesoły, uśmiechnięty, dowcipów parę opowie, z dziećmi pożartuje, kran zreperuje, a w nocy będzie miał zapewne ochotę sprawdzić, czy żona istotnie taka miła, jak to się z pozoru wydaje. Czyli same plusy dla niej!". No cóż, jeśli obok ma egzystować wesołek i specjalista od kranów z erotyczną fantazją ograniczoną do nocy, to kobiecie (ani jej mężowi) nie pomoże nawet pozytywne myślenie. Zwłaszcza że czasami przydałoby się nie gasić światła w sypialni, a potem całkiem serio o czymś porozmawiać. Myśl jednak, statystyczna żono, pozytywnie, bo - straszy felietonista - "jeśli kobieta jest kretynką, to słucha feministek i ma obok siebie znerwicowanego frustrata, który wrzeszczy na nią i na dzieci, a do tego okazuje się impotentem; przynajmniej przy niej. Taki facet prędzej czy później znajduje jakiegoś króliczka, który obiadek upichci, bambosze poda, nieśmiało przysunie taborecik do fotela, na którym odpoczywa Pan i Władca... Mądra żona jest egoistką, więc swego samca traktuje właściwie. I śpi spokojnie: jeśli nawet mąż się gdzieś zapodział, to na pewno do swojego skarbu wróci!". A gdzie tu miejsce na pozytywne myślenie? W nadziei, że nie wróci. Lecz jeśli mimo wszystko wróci? No cóż, na każdym niebie czasami zachodzi słońce.
Okładka tygodnika WPROST: 45/1999
Więcej możesz przeczytać w 45/1999 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0