Bitwa o podatki

Bitwa o podatki

Dodano:   /  Zmieniono: 
W ostatni czwartek Leszek Balcerowicz wypowiedział swoje "non possumus"
Stwierdzając, że spór w koalicji nie dotyczy tylko podatków, lecz również takich wartości, jak solidność, wartość danego słowa i wzajemne zaufanie, wicepremier sam sobie wyznaczył granicę ustępstw, której nie będzie mógł przekroczyć. Co oznacza, że wydał wojnę tym zachowaniom polityków centroprawicy, które już kilka razy doprowadziły ich do klęski. Odświeżył zasady politycznego abecadła: że minister nie może krytykować polityki własnego rządu, że nie może też ogłaszać czarnych scenariuszy, które powodują straty w gospodarce, wreszcie - że posłowie koalicji powinni czynić wszystko, aby przeforsować w Sejmie propozycje własnego rządu. Atakowany przez wielu polityków AWS, krytykowany jawnie przez część działaczy własnej partii, Balcerowicz ma jednak jeden wielki atut - nazwisko, z którym bardzo liczą się zagraniczni inwestorzy. Wicepremier jest człowiekiem instytucją i jego losy będą się ściśle wiązać ze stanem polskiej gospodarki.


Posłowie AWS, którzy opowiadają się za utrzymaniem obecnego systemu podatkowego, akceptują jego patologiczny charakter

- W sejmowej Komisji Finansów Publicznych trwa włoski strajk - mówi Stanisław Kracik, poseł Unii Wolności. Projekt ustaw podatkowych trafił do parlamentu 22 czerwca tego roku, co posłowie uznali za wystarczający argument do odroczenia prac. Przez dwa miesiące wokół podatków praktycznie nic się nie działo - deputowani wypoczywali na plażach. Za to we wrześniu 36 członków sejmowej komisji z nadzwyczaj wielką wnikliwością analizowało każdy paragraf ustaw. Jednocześnie posiedzenia komisji były wielokrotnie przerywane z powodu braku kworum. Często komisja nie była zdolna do podejmowania jakichkolwiek decyzji, gdyż w sali przebywało dziesięciu, a czasami tylko pięciu posłów. Posiedzenia odraczano też z powodu koncertu chopinowskiego, wieczornego nabożeństwa czy narad klubów parlamentarnych. Kiedy czas zaczął naglić, posłowie - po długiej dyskusji - postanowili pracować raz nawet w sobotę, po czym zajęli się długotrwałym redagowaniem protestu przeciwko dziennikarzom zarzucającym im powolne tempo działania.
- Rządowe projekty nie są najlepsze i mamy z nimi sporo pracy - broni się przewodniczący komisji Henryk Goryszewski. - Ludzie nie chcą głosować za knotami legislacyjnymi - tłumaczy pracę komisji (czy też brak postępów w niej) Piotr Żak, rzecznik Klubu Parlamen- tarnego AWS. - Prace nad reformą podatkową powinny trwać lata, a nie kilka miesięcy - twierdzi Helena Góralska z UW, dodając, że obwinianie komisji za opóźnienia jest obraźliwe. Skąd więc wziął się koalicyjny konflikt? Czas to pieniądz - jednak nie dla wszystkich. "Podatki, podatki" - syczeli niektórzy posłowie Akcji Wyborczej Solidarność w stronę ław zajmowanych przez koalicyjną Unię Wolności, która nie zważając na przestrogę, nie poparła ustawy dekomunizacyjnej autorstwa AWS. Dla części deputowanych akcji sprawa podatków była dobrym sposobem na wyrównanie rachunków z unitami. Unia z ministrem finansów na czele nie ma szans w wyborach - uważają z kolei niektórzy działacze UW. Porażka Balcerowicza może oznaczać dla nich możliwość wyboru nowego lidera, a przynajmniej większe uzależnienie go od grupy pozostałych liderów partii.
- Polityka to umiejętność przeprowadzania tego, co możliwe, prowadzenia negocjacji, a Balcerowicz tego po prostu nie potrafi - mówi poseł Żak. Ambicjonalne rozgrywki spowodowały, że niewielkie są szanse, aby 1 stycznia 2000 r. rozpoczęła się zaplanowana na dwa lata reforma podatkowa, wprowadzająca system sprzyjający inwestowaniu. Tymczasem w najbliższych latach musi powstać w Polsce kilka milionów nowych miejsc pracy. W dodatku za kilka lat przypada kulminacja spłat naszego zadłużenia wobec zachodnich państw i banków, wzrasta również wielkość długu publicznego. Posłowie AWS, którzy opowiadają się za utrzymaniem obecnego systemu podatkowego (z niewielkimi modyfikacjami), tym samym akceptują jego patologiczny charakter. Zresztą nie wiadomo nawet, o co tym posłom chodzi, gdyż do ostatniego piątku nie przedstawili żadnego projektu zmian systemu podatkowego. W trakcie wojny o podatki oliwy do ognia dolała wypowiedź szefa Rządowego Centrum Studiów Strategicznych. Już trzy razy w tym roku czarne prognozy ministra Jerzego Kropiwnickiego zachwiały pozycją złotego. W marcu Rządowe Centrum Studiów Strategicznych dostrzegało wiele symptomów recesji gospodarczej, będącej następstwem schładzania gospodarki. Minister Kropiwnicki przewidywał nawet, że w pierwszej połowie tego roku odnotujemy ujemny wzrost gospodarczy; tymczasem po sześciu miesiącach PKB zwiększył się o 1,5 proc. Kilka miesięcy później minister Kropiwnicki ubolewał, że tegoroczny wzrost PKB wyniesie tylko 3,5 proc., w związku z tym należy oczekiwać poważnych problemów gospodarczych. Teraz pesymistyczne prognozy ekonomiczne ogłoszone przez RCSS spowodowały spadek kursu złotego o 2,6 proc. poniżej parytetu NBP. W ciągu dwóch dni notowania naszej waluty spadły do najniższego od 23 miesięcy poziomu, a za dolara trzeba było zapłacić 4,23 zł. RCSS podważa także - na ogół traf- ne - prognozy ekspertów Narodowego Banku Polskiego.
Według RCSS, tegoroczna inflacja wyniesie co najmniej 9 proc., deficyt w obrotach bieżących przekroczy 7,5 proc., a bezrobocie może być wyższe niż 12,5 proc., co ma być konsekwencją słabej koniunktury w przemyśle, budownictwie i rolnictwie. Tymczasem wzrost liczby osób poszukujących pracy i równoczesny wzrost produkcji (o czym informuje GUS) oznacza, że polska gospodarka jest coraz wydajniejsza, a produkty coraz bardziej konkurencyjne. Minister Kropiwnicki tradycyjnie już winą za fatalny - jego zdaniem - stan gospodarki obarczył "politykę schładzania". Zdaniem ekspertów GUS i pracowników niezależnych instytutów badawczych (na przykład Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych czy Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową) oraz Narodowego Banku Polskiego, tegoroczna inflacja powinna wynieść 8,3-8,7 proc., zaś wzrost gospodarczy może przekroczyć 4 proc. Ze względu na ożywienie gospodarcze na Zachodzie deficyt obrotów bieżących powinien być niższy niż 7 proc. W jakim stopniu realne są te prognozy, przekonamy się w pierwszych dniach listopada, kiedy NBP ogłosi swój raport o deficycie obrotów bieżących. Krajowi i zagraniczni inwestorzy nie ukrywają, że raport NBP jest dla nich bardziej wiarygodny niż analizy RCSS.
Jak podkreśla Bogusław Grabowski, członek Rady Polityki Pieniężnej, prognozy ministra Kropiwnickiego mają jedną cechę: nigdy się nie potwierdzają. - Jeżeli w tym roku zdarzy się coś złego w gospodarce, to winą będzie można obarczyć ministra Kropiwnickiego - uważa Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezes NBP. Nadspodziewanie szybko zareagował premier Jerzy Buzek, wysyłając ministra na przymusowy urlop, co z kolei wywołało oburzenie polityków ZChN. "Jerzy Kropiwnicki to dobry, narodowy ekonomista" - zauważył Michał Kamiński, poseł AWS-ZChN. - Atak na Kropiwnickiego wynika z szaleństw Leszka Balcerowicza, który chce realizować swe utopijne wizje gospodarcze - twierdzi Artur Zawisza, sekretarz generalny ZChN. "Wystąpienie Jerzego Kropiwnickiego powinno być traktowane jako dramatyczny sygnał kierowany do opinii publicznej, oznaczający, że w ramach rządowych procedur nie jest możliwe podjęcie procedur naprawczych, ponieważ rząd nie przyjmuje żadnych uwag krytycznych, nawet od własnych ministrów" - oświadczył Jarosław Kalinowski, prezes PSL. Za to uśmiech nie schodzi z twarzy polityków SLD. Przyjęli już wizytę Henryka Goryszewskiego, który przyszedł uzgodnić z nimi sprawy proceduralne. "Tak właśnie powinna wyglądać współpraca z konstruktywną opozycją" - mówił jeden z posłów sojuszu, choć jego koledzy przypominali, że partia Goryszewskiego optowała za dekomunizacją. Również prezydent Aleksander Kwaśniewski obiecał, że wystarczy mu parę dni zamiast konstytucyjnych dwudziestu jeden na zapoznanie się z ustawami podatkowymi i podpisanie ich, tak by znalazły się w "Dzienniku Ustaw" do 30 listopada. Oczywiście pod warunkiem, że politycy koalicji będą go na bieżąco informować o swojej pracy i zdołają przekonać do swych propozycji. Balcerowicz walczy. Prezydent siedzi i czeka. Bo niczego więcej nie musi robić.
Więcej możesz przeczytać w 45/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0