Państwo pierwszej kategorii

Państwo pierwszej kategorii

Dodano:   /  Zmieniono: 
Internetowe spotkanie z prof. BRONISŁAWEM GEREMKIEM, ministrem spraw zagranicznych RP
"Wprost": - Negocjacje z UE stają się coraz trudniejsze. Czy będziemy musieli wybrać między członkostwem drugiej kategorii a długim oczekiwaniem?
Bronisław Geremek: - Unia Europejska nie wyznacza Polsce zadań, które przekraczają nasze możliwości. Chodzi raczej o stopień zaawansowania naszego kraju na drodze modernizacji. Odstaliśmy o pół wieku. W ciągu ostatnich dziesięciu lat dokonaliśmy postępu, który może być powodem do dumy dla całego społeczeństwa. Ale teraz trzeba zapewnić wysoki poziom wzrostu gospodarczego, by dogonić kraje zachodnie. Jeżeli utrzymamy tempo zmian ostatnich lat, nie będziemy członkiem drugiej kategorii w Unii Europejskiej.
Pauline: - A co z dostosowaniem do standardów unii rolnictwa i prawa?
- Dostosowanie prawa wymaga ogromnego wysiłku parlamentu i rządu. Przygotowujemy teraz swoisty kontrakt między rządem a parlamentem; poseł Czesław Bielecki nazywa go Agendą 2003. Chodzi o to, by do przewidywanego momentu wejścia do unii nadać legislacji związanej z negocjacjami europejskimi charakter nadzwyczajny. Ma to być swoista szybka ścieżka uchwalania ustaw. Jeśli chodzi o rolnictwo, mamy 2 mln gospodarstw chłopskich, z tego tylko 400 tys. związanych jest z rynkiem. Musimy zatem stworzyć warunki modernizacji rolnictwa, uważając przy tym, by nie wyrządzić ludziom krzywdy. Wymaga to rozwoju przetwórstwa rolniczego, usług na wsi i w pierwszej kolejności ogromnych inwestycji w edukację młodzieży wiejskiej. Tak jak inni nowi członkowie UE, Polska powinna uzyskać w tym wypadku pomoc z budżetu unijnego.
Maloo: - Jaka jest najbardziej prawdopodobna data wstąpienia Polski do UE?
- Polska musiała sobie postawić datę graniczną, określającą nasze przygotowanie do wejścia do unii. Tą datą jest 1 stycznia 2003 r. Z punktu widzenia polskich interesów jest oczywiste, że UE powinna się do tego czasu przygotować na przyjęcie Polski.
"Wprost": - Niepokoi niechęć do nowych kandydatów w krajach unii. Czy Europa znalazła się na zakręcie?
- Można się było spodziewać, że te kraje unii, które w największym stopniu korzystają z funduszy unijnych - Hiszpania, Portugalia czy Grecja - będą zaniepokojone jej rozszerzeniem. Ale obawy pojawiły się przede wszystkim w Austrii i Niemczech. Wynikają ze strachu przed napływem taniej siły roboczej z nowych krajów członkowskich, zwłaszcza z Polski. Nie biorą się one z rzeczywistych zagrożeń, ale ze stereotypów myślowych. W 1989 r. obawiano się, że do Europy Zachodniej napłynie 18-20 mln ludzi ze Wschodu. Zupełnie bezpodstawnie. Podobnie jest teraz ze strachem Niemców i Austriaków przed napływem polskiej siły roboczej.
TB: - Jakie jest stanowisko pana ministra w sprawie przyszłej unii Białorusi i Federacji Rosyjskiej? Czy nie stworzy to bezpośredniego zagrożenia dla Polski?
- Projekt tej unii można traktować jako element procesów integracyjnych zachodzących we współczesnym świecie. W takim wypadku niczego groźnego w owym projekcie bym nie dostrzegał. Deklaracje wstępne pozwalają jednak dostrzegać zupełnie inny kierunek zmian, a mianowicie odrodzenie idei imperialnej. Tymczasem Polska chciałaby widzieć Rosję na drodze ewolucji demokratycznej. Obawiam się, że unia z Białorusią jest sprzeczna z takim kierunkiem rozwoju Rosji.
User: - Czy w tej sytuacji możemy liczyć na pomoc NATO?
- Sądzę, że przede wszystkim NATO liczy na pomoc Polski w rozwiązaniu tej sytuacji. To Polska zna dobrze europejski Wschód, jest zainteresowana jego sprawami i może być źródłem dobrej ekspertyzy. Natomiast nie ulega wątpliwości, że wejście nasze do NATO uwalnia nas od poczucia zagrożenia, od obaw przed konfrontacją samotnej Polski z imperialną potęgą Europy Wschodniej. Dodam, że w warunkach współczesnego potencjału militarnego najważniejsze są siły powietrzne. To dobra wiadomość, bo potęga sił powietrznych USA i Europy jest po naszej stronie. Ale to także wyzwanie dla Polski. Zostaliśmy już przyjęci do NATO i to powinno z całą siłą przemawiać za tym, aby mówić o słabości polskich sił powietrznych. Aby inni Polsce pomagali, Polska musi sobie sama pomóc! Nasza armia powinna zostać w rozsądnym czasie wyposażona w samoloty wielofunkcyjne i helikoptery bojowe. 


Więcej możesz przeczytać w 50/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0