e-Sztuka

e-Sztuka

Dodano:   /  Zmieniono: 
Grafika komputerowa rewolucjonizuje polski rynek sztuki
Informatyka odsuwa w przeszłość tradycyjne sposoby tworzenia dzieł sztuki i obrotu nimi. Obraz wygenerowany komputerowo można zademonstrować publiczności za pośrednictwem Internetu i w ten sam sposób znaleźć nabywcę. Zdzisław Beksiński zorganizował wystawę swych prac komputerowych równolegle w sześciu polskich miastach. Na ekspozycjach pokazano te same prace, a każdy egzemplarz jest oryginałem - autor sam drukuje limitowane serie.


Beksiński poświęca swym wizjom plastycznym wiele tygodni, a niekiedy nawet miesięcy. Zaczyna od fotografii. - Robię bardzo dużo zdjęć, licząc na to, że kiedyś na coś się przydadzą. Są to najczęściej twarze, dłonie, mury, pola, budynki, chmury, drzwi, śmietniki i place budowy. Kataloguję je, a następnie wykorzystuję w swoich pracach: przetwarzam, wycinam, zmieniam kolor, kontrast, łączę w inną całość - relacjonuje malarz. - Uwielbiam się bawić i improwizować. Malując, rysując czy pracując przy komputerze, nie trzymam się konkretnego pomysłu - dodaje.
Coraz częściej na rynku sztuki pojawiają się prace artystyczne wykonane na komputerze (potocznie nazywane grafikami komputerowymi), co jest nieuchronną konsekwencją zastępowania tradycyjnych metod malarskich elektronicznymi. - Komputer to jedynie narzędzie służące przetwarzaniu idei plastycznej w obraz - mówi Piotr Kan, artysta grafik, wykładowca Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Określenie "grafika komputerowa" wzbudza jednak wiele kontrowersji, ponieważ odnosi się raczej do techniki powstawania dzieła, a nie do efektu pracy artysty. Najczęściej wykorzystywane są dwie metody: przetwarzanie obrazów płaskich (sfotografowanych, narysowanych bądź namalowanych) i tworzenie prac trójwymiarowych.
- Na monitorze buduje się obiekty przestrzenne, a następnie nakłada na nie kolor, fakturę i oświetlenie, by w końcu sfotografować te sztuczne twory tak, jakby były obiektami istniejącymi w realnym świecie - wyjaśnia Piotr Kan. Graficy wybierają technikę, w której czują się najbardziej swobodnie. Jedni (jak Czesław Niemen, od kilku lat zajmujący się tym rodzajem twórczości) "rysują" elektronicznym ołówkiem, inni (jak Zdzisław Beksiński, który swoje prace woli nazywać fotomontażem komputerowym) najpierw fotografują rzeczywistość, później budują obrazy. Spór o to, czy efekt tych działań może być uznany za dzieło sztuki, został już rozstrzygnięty.
- W dzisiejszych czasach odzwierciedlenie rzeczywistości już nie wystarcza. Należy jeszcze umieć wyrazić myśl. I dopiero wtedy mamy do czynienia ze sztuką - twierdzi Aneta Marcinkowska-Muszyńska, dyrektor artystyczny galerii Studio Renes w Warszawie. Najważniejszy jest kontekst powstawania dzieła i zawarty w nim przekaz artystyczny. Technika wykonania ma drugorzędne znaczenie. - To tak, jakby pytać, czy użycie kredek zmienia coś w artyzmie obrazka - wyjaśnia Piotr Kan. - Komputer dla twórcy jest jedynie warsztatem pracy. Daje możliwości eksperymentowania - dodaje. Podobnego zdania jest Tadeusz Stapowicz, właściciel galerii sztuki współczesnej Esta w Gliwicach (w Polsce jest jedną z niewielu specjalizujących się w promocji grafik wykonanych komputerowo).
- Na ostatnim Międzynarodowym Triennale Grafiki w Krakowie w 1997 r. tego typu twórczość potraktowano jako odrębną dziedzinę sztuki graficznej. W ten sposób nadano jej takie samo znaczenie jak innym formom grafiki artystycznej. A zajmują się nią najznakomitsi malarze: Stanisław Fijałkowski, Krzysztof Kiwerski, Jan Pamuła czy Jan Tarasin - przypomina Stapowicz. Charakterystyczne dla komputerowej twórczości artystycznej jest przygotowanie kilku oryginałów, co przeczy powszechnemu przyzwyczajeniu, że oryginał - jak w malarstwie - musi być tylko jeden. Z grafiką jest nieco inaczej - to technika powielana bez względu na to, czy mamy do czynienia z miedziorytem, litografią, akwafortą czy akwatintą. Z jednej matrycy powstaje kilka odbitek. Kiedy jest sporządzona z metalu bądź kamienia, istotny jest numer każdej odbitki. Świadczy on bowiem najczęściej o jej jakości. Matryca wykorzystywana do sporządzania grafiki komputerowej nie niszczy się i nie ma znaczenia, czy dana odbitka jest pierwsza, czy ostatnia. Najważniejsze, by prace były identyczne z wyobrażeniami artysty. Jeśli twórca jest uczciwy, podaje ich liczbę. Dlatego na każdej grafice zamieszczony jest kolejny numer odbitki powstały z danej matrycy i liczba wszystkich odbitek (teoretycznie dowolna). Najczęściej drukuje się ich ok. 25, 50 lub 100. Zdzisław Beksiński przygotowuje 25 odbitek każdego motywu. Czesław Niemen robi ich najwyżej 12 (niegdyś, gdy zaczynał tworzyć - zaledwie dwie).
Ceny grafik komputerowych wynoszą od 300 zł do 3 tys. zł. Montaże fotograficzne Beksińskiego sprzedawane są po 1900 zł. Prace Niemena są droższe o 600 zł. Cena zależy od tego, kto jest autorem, formatu dzieła, czasu poświęconego na przygotowanie i przeznaczonych środków. Klientami gliwickiej galerii Tadeusza Stapowicza są miłośnicy sztuki między trzydziestką a pięćdziesiątką. Grafika komputerowa - tak jak medium, dzięki któremu powstała - fascynuje przede wszystkim ludzi młodych. Do nich adresowane są prace Jana Pamuły, przedstawiające abstrakcje geometryczne w agresywnej kolorystyce. Dla starszych odbiorców grafika ważna jest przede wszystkim ze względu na autora. Fotomontaże komputerowe Beksińskiego porównywane są najczęściej z jego obrazami z lat 70. i 80. Są jednak zdecydowanie tańsze. Wielu chętnie by je nabyło - można je przecież mieć za nieduże pieniądze. O zakupie prac Czesława Niemena, utrzymanych w konwencji surrealistycznej symboliki, decydują emocje - wielu fanów jego muzyki chce mieć również jego grafiki. Tym bardziej że niemal każda praca Niemena jest impresją wywołaną lekturą poezji. Kobietom podoba się twórczość Krzysztofa Kiwerskiego, który na tle futurystycznych pejzaży przedstawia kamienie i katedry. Komputer zrewolucjonizował metody tworzenia grafiki, ale artyści są przekonani, że to dopiero początek ogromnych zmian technologicznych na rynku sztuki. Paradoksalne jest to, że nie nabywcy sterują na razie jej podażą i popytem, ale artyści. Znawcy tego rynku uważają jednak, że to sytuacja przejściowa.

Więcej możesz przeczytać w 50/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0