Know-how

Know-how

Dodano:   /  Zmieniono: 
Inteligencja matek.
Amerykańscy naukowcy dowodzą, że urodzenie i wychowanie dziecka poprawia sprawność intelektualną matek. Już w czasie ciąży intensywne wydzielanie hormonów wpływa na pracę neuronów, co powoduje uaktywnienie się nowych obszarów mózgu. Craig Kinsley z University of Richmond w Wirginii, chcąc sprawdzić, czy matki łatwiej się uczą i sprawniej zapamiętują, przeprowadził doświadczenie na szczurach. Samice, które dwa razy miały młode, dwukrotnie szybciej niż zwierzęta bez potomstwa wyszukiwały w labiryncie jedzenie. Natomiast szczurzyce "dziewice" odnajdywały je wolniej niż matki, ale szybciej niż samice, które nie miały potomstwa. Stwierdzono, że sam kontakt z potomstwem pobudza mentalnie.


Alkohol regeneruje?
Na spotkaniu amerykańskiego stowarzyszenia badań chorób wątroby w Dallas ogłoszono, że prawdopodobnie spożywanie niewielkiej ilości alkoholu poprawia zdolności regeneracyjne wątroby, natomiast jego nadmiar może spowodować marskość tego organu. Doświadczenie przeprowadzono na trzech grupach szczurów. Przez miesiąc jednej z nich dodawano do karmy dużą dawkę etanolu, drugiej - średnią, trzeciej - niską. Następnie nacięto wątrobę każdego zwierzęcia i przez tydzień obserwowano jej regenerację. Najsłabiej - jak przewidywano - proces ten przebiegał u szczurów, którym dawano duże dawki alkoholu, najszybciej - co zaskoczyło naukowców - u tych, które dostawały go najmniej. Przebadano więc organy poddanych eksperymentowi gryzoni. Tylko w wątrobach zwierząt z trzeciej grupy odnaleziono trzy geny - jeden z nich koduje czynnik wzrostu przyspieszający regenerację tkanki. Alastair Burt, patolog z University of Newcastle upon Tyne, twierdzi, że potrzebne są dalsze badania mające ustalić wpływ przyjmowania małych dawek alkoholu na możliwości regeneracyjne wątroby.

Tajna terapia.
Wyniki badań klinicznych uzyskiwane w terapii genowej budzą sporo kontrowersji, rzadko więc podawane są do wiadomości publicznej. W Stanach Zjednoczonych należy je przekazywać Amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków (FDA), a informacje o ewentualnych zgonach bądź efektach ubocznych powinny być również przedstawiane Narodowym Instytutom Urzędu Zdrowia, by mogły być omawiane przez Komitet Doradczy Rekombinacji DNA (RAC). Część firm domaga się utajnienia danych, inne nie zawiadamiają urzędu o wynikach swoich zabiegów. Dotyczy to próby terapii genowej jednej z chorób serca przeprowadzonej na 64 pacjentach, z których zmarło sześciu. Zgonów nie wiązano z badaniami, uznano więc, że urzędu nie trzeba informować. Później o jednym wypadku śmiertelnym powiadomiono RAC z prośbą, by informację potraktowała jako poufną. FDA musiała otrzymać raport z badań, by przyzwolić na kolejne testy. Zgody nie wyrażono na jedną terapię raka wątroby.

Antyleczenie.
Amerykanie szacują, że prawie połowa infekcji szpitalnych spowodowana jest aplikowaniem leków przez zakażone podajniki. Aż 40 proc. zakażeń prowadzi do ciężkich powikłań lub śmierci. Pacjentom, którzy przez dłuższy czas muszą przyjmować farmaceutyki, podaje się je za pośrednictwem wężyka zakończonego igłą. Początkowo jest on sterylny, ale z czasem ze środowiska szpitalnego mogą przenikać doń bakterie. Te zakażające krew mikroorganizmy mnożą się w niej i są trudne do zwalczenia. Buddy Ratner z University of Washington w Seattle opracował nowy rodzaj podajnika. Najpierw wymieszał poliuretan (wykorzystywany do tej pory w produkcji aplikatorów) z glikolem polietylenowym i antybiotykiem ciprofloxacyną. Później pokrył go ultracienką warstwą butylu metakrylowego. W trakcie podawania krwi bądź leku antybiotyk wydziela się z poliuretanu. Po przetestowaniu podajnika stwierdzono, że zawarty w nim antybiotyk przez pięć dni uwalniał się z równomierną szybkością, a jego stężenie wystarczyło do zabicia bakterii Pseudomonas aeruginosa. Mikroorganizmy przyczepiały się do wężyka czterokrotnie rzadziej niż wówczas, gdy wykorzystywano tradycyjny aplikator.

Biochip.
Ponieważ dwie odmiany raka tak samo jak dwa łańcuchy gruźlicy mogą pod mikroskopem wyglądać bardzo podobnie, naukowcy poszukują nowych metod detekcji chorób. Rozwój technologii umożliwił opracowanie biochipów - układów łączących tradycyjne chipy silikonowe z płytkami do wykrywania DNA. Całość składa się z materiału podzielonego na setki tysięcy komórek pokrytych małymi fragmentami DNA, wyłapującymi DNA cząsteczki infekcyjnej lub nowotworowej. Zatrzymane DNA emituje fluorescencyjne światło, które wychwytywane jest przez skaning optyczny. Dr Sarkis Meterissian z McGill University w Montrealu, przewiduje, że za pięć lat analiza za pomocą biochipów będzie standardową procedurą w gabinetach lekarskich.



Więcej możesz przeczytać w 50/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0