Know-how

Know-how

Dodano:   /  Zmieniono: 
Toksyna dla otyłych.
Rzymscy naukowcy odkryli, że toksyna zawarta w jadzie kiełbasianym, powodująca silne zatrucia pokarmowe, po wstrzyknięciu do ściany żołądka otyłych szczurów powoduje szybki spadek ich wagi. Zakłócając przekazywanie sygnałów między nerwami, paraliżuje ona mięśnie. Spożycie jej dużej dawki (wraz z skażoną żywnością) może nawet spowodować śmierć, natomiast podawana w niewielkiej ilości pomaga w leczeniu różnych chorób. Anna Rita Bentivoglio postanowiła sprawdzić, czy toksyna jadu kiełbasianego osłabiłaby również mięśnie żołądka, przemieszczające pokarm do jelita. Po wstrzyknięciu jej szczurom okazało się, że jadły one o wiele mniej od gryzoni z grupy kontrolnej (prawdopodobnie dlatego, że osłabione mięśnie znacznie wolniej opróżniały żołądek). W ciągu trzech tygodni zwierzęta straciły do 14 proc. masy ciała, nie stwierdzono przy tym poważniejszych skutków ubocznych. Po pewnym czasie działanie substancji osłabło i szczury stopniowo odzyskały apetyt i poprzednią wagę. Dlatego ta toksyna może tylko przejściowo pomóc otyłym, co obwieściła Anna Rita Bentivoglio na międzynarodowej konferencji poświęconej podstawowym i terapeutycznym aspektom działania toksyny jadu kiełbasianego i tężca, która odbyła się w listopadzie 1999 r. w Orlando na Florydzie. Gastroenterolodzy są jednak przekonani, że nawet przejściowa utrata wagi może pomóc otyłym, którzy przed operacjami związanymi z leczeniem innych chorób muszą zrzucić kilka kilogramów. Wkrótce mają rozpocząć się próby kliniczne.


Ekologiczne auto.
Na listopadowym spotkaniu Amerykańskiego Towarzystwa Fizycznego w Seattle naukowcy z Massachusetts Institute of Technology przedstawili pomysł na ekologiczne auto napędzane gazem bogatym w wodór, uzyskanym z normalnego paliwa samochodowego. Wodór łącząc się z benzyną lub ropą, spala się bardzo efektywnie - uwalnia się wówczas niewielka ilość tlenku azotu (obok spalin jest to główny składnik smogu). Problemem jest jednak przechowywanie wodoru - ze względu na małą wagę gaz powinien być trzymany pod bardzo wysokim ciśnieniem w ciężkich pojemnikach o grubych ściankach. Byłoby to mało praktyczne w wypadku samochodów, dlatego naukowcy z MIT postanowili go uzyskiwać z zapasów paliwa w pojeździe. Opracowano przyrząd w kształcie butelki, który poprzez wyładowania elektryczne jonizuje mieszaninę powietrza i paliwa węglowodorowego, tworząc gorącą plazmę. Następnie poddaje się ją częściowemu utlenieniu w celu uzyskania tlenku węgla i wodoru. Przyrząd już przetestowano w konwencjonalnym silniku samochodowym - uzyskano dobre wyniki. Gaz bogaty w wodór dociera do silnika, gdzie miesza się z powietrzem i większą ilością paliwa. Dzięki temu paliwo węglowodorowe dokładniej się spala. Naukowcy opracowujący tę metodę mieli na uwadze przede wszystkim zmniejszenie emisji zanieczyszczeń. Katalizatory w samochodach nie działają do momentu rozgrzania, czyli zaraz po uruchomieniu auta nie rozbijają substancji zanieczyszczających zawartych w spalinach. Natomiast nowe paliwo umożliwia zredukowanie emisji węglowodoru o 90 proc. natychmiast po włączeniu pojazdu. Wystarczy kilka minut, by silnik przełączył się na mieszaninę jednej części gazu bogatego w wodór i trzech części paliwa węglowodorowego.

Chód złodzieja.
W Wielkiej Brytanii opracowywany jest nowy system ochrony mienia, który identyfikuje osoby, analizując ich chód. Sposób poruszania się łatwo można rozpoznać (w przeciwieństwie do twarzy) nawet z dużej odległości i wystarczą do tego kamery o niskiej rozdzielczości ustawione pod dowolnym kątem. Złodzieje okradający banki zazwyczaj wkładają maski i przebranie. Natomiast wykonywanie ruchów zmieniających naturalny chód zawsze zwraca uwagę i przeszkadza rabusiowi w ucieczce - twierdzi Mark Nixon z South- ampton University. Do opracowania systemu ochrony mienia zainspirowały go zapisy wideo przestępstw popełnionych w bankach, na których widać było złodziei, ale nie ich twarze. Naukowiec zaczął się zastanawiać, czy znakiem rozpoznawczym mógłby być chód. Według Nixona, na podstawie sekwencji filmowej można sporządzić analizę ruchów wahadłowych stawów danej osoby. Następnie mierzy się odchylenie każdego ruchu stawów (u każdego człowieka są inne) od zwykłego ruchu harmonicznego. Można też badać kształt i prędkość kątową kończyny, co wydaje się bardziej efektywne niż pierwsza metoda (choć nie wymyślono jeszcze sposobu eliminacji zakłóceń spowodowanych falującą odzieżą). Jeśli zespół Nixona będzie dysponował odpowiednimi funduszami, w ciągu sześciu miesięcy zamierza opracować system wykorzystujący zalety obu metod. Przeprowadzono już pierwsze próby. Według Nixona, analizę chodu będzie można również wykorzystać do rozpoznawania "ciężarnych" złodziejek sklepowych, które pod wierzchnim okryciem chowają towary. Projektem zainteresowane są różne sieci sklepów, między innymi Marks&Spencer.

Więcej możesz przeczytać w 51/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

Notował:
 0