Ekonomia XXI wieku

Ekonomia XXI wieku

Dodano:   /  Zmieniono: 
Rynek nie jest służebnym mechanizmem o ograniczonej skali, ale główną formą funkcjonowania współczesnej gospodarki
Przełom wieków, a zwłaszcza tysiącleci, to okres superkoniunktury dla wróżbitów. Niemal na każdym kroku różni przepowiadacze usiłują nas epatować hiobowymi zwykle perspektywami ludzkości. Nasza zagłada jest niemal nieuchronna i zupełnie bliska. Rzecz ciekawa, że ta katastrofa widziana jest nie tyle jako konsekwencja eksplozji jądrowej lub klęski ekologicznej, ile w kategoriach nadprzyrodzonych. Wygląda na to, że Pan Bóg tylko czeka, żeby móc nas srogo pokarać. Treść i styl tego wróżbiarstwa mówi wszystko zarówno o jego autorach, jak i o adresatach. Bóg z nimi.

Tymczasem jednak gwałtowne przyspieszenie przemian i rozwoju ludzkości, jakie nastąpiło w drugiej połowie XX wieku, rzeczywiście skłania do stawiania pytań o przyszłość, o perspektywy XXI wieku. Na naszych oczach skompromitowała się i upadła próba wcielenia w życie zasad tzw. naukowego komunizmu. W gospodarce zrehabilitowana została racjonalność mikroekonomiczna, wolność gospodarcza, rynek i dobry pieniądz jako fundamenty funkcjonowania i rozwoju. Francis Fukuyama obwieścił nawet z tego powodu koniec historii. Trudno bowiem wyobrazić sobie jako lepsze rozwiązanie ustrój ograniczający wolność, lekceważący rynek i pieniądz. W skali sekularnej sąd ten jest niepodważalny. O gospodarce scentralizowanej można jedynie powiedzieć: "to se ne vrati".
Ale dziś ludzkość jest jeszcze daleko od takiego "końca historii". Zróżnicowanie tempa rozwoju zwiększyło dystans między najsilniejszymi i najsłabszymi. Stało się to nową pożywką dla przeciwników i "korektorów" gospodarki rynkowej. Zwolennicy centralizacji zarządzania dostrzegli oczywiście swoją szansę w globalizacji problematyki gospodarczej współczesnego świata. Niemal natychmiast pojawiły się głosy o niezdolności rynku do pełnienia funkcji głównego mechanizmu ekonomicznego, o jego ograniczoności i zawodności, o konieczności zorganizowania czegoś w rodzaju światowej administracji gospodarczej dokonującej gigantycznej re- dystrybucji produktu społecznego, o celowości degradacji zysku jako kryterium oceny efektywności itd. Zdaniem niektórych takich "globalizatorów", rynek to służebny mechanizm o ograniczonej, niemal prowincjonalnej skali, a nie główna forma funkcjonowania współczesnej gospodarki i jej ustrojowa cecha.
Atrakcyjność "ręcznego sterowania" oraz przekonanie administratorów i "zarządzaczy" o jego wyższości nad normalną gospodarką rynkową wymagać będzie w najbliższych latach niemałego wysiłku intelektualnego i dydaktycznego, by przezwyciężyć błędne i wręcz niebezpieczne idee. Nieuchronne przedsięwzięcia redystrybucyjne nie powinny się ograniczać do dawania ryb, do finansowania konsumpcji. Nawet tam, gdzie nędza nie skłania do inwestowania zamiast konsumowania, trzeba przypominać, że przezwyciężenie biedy wymaga inwestycji, że im prędzej uda się przekroczyć próg w kierunku gospodarki rynkowej, tym lepiej. Polska jest w tej mierze chyba nie najgorszym przykładem.
Ekonomia w XXI wieku będzie więc mieć jeszcze sporo do roboty i dotyczy to zarówno mikro-, jak i makroekonomii. Oczywiście, nie jest to zapotrzebowanie na "eleganckie zabawy warsztatowe" bez odniesień do rzeczywistości, do polityki gospodarczej. Potrzebny jest dalszy rozwój teorii gospodarowania i wyboru ekonomicznego z uwzględnieniem nowych determinant podejmowania decyzji. Bez racjonalności mikroekonomicznej, bez osiągania nadwyżek nikt nie ma szans we współczesnym świecie. Ogromne wyzwania stoją przed makroekonomią jako zapleczem polityki gospodarczej. Konieczne są też wielkie zmiany w strukturze dochodów i wydatków budżetowych, w polityce redystrybucyjnej ulegającej ciągle pokusom egalitaryzmu. Głębokich przekształceń wymaga legislacja gospodarcza i polityka regulacyjna. Wyzwaniem będą też konsekwencje odchodzenia od narodowego pieniądza na rzecz wspólnej waluty, choć tutaj rysuje się najwięcej wątpliwości. Pewne jest jednak, że nieopłacalny stanie się izolacjonizm. Nie można pochopnie rezygnować z korzyści skali. Cała więc nadzieja w edukacji, w tym, że świat nie ulegnie pokusom centralizmu i biurokracji pod populistycznymi hasłami.
Więcej możesz przeczytać w 7/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0