Medycyna jutra

Medycyna jutra

Dodano:   /  Zmieniono: 
Regeneracja uszkodzonych tkanek, przeszczepy wyhodowanych sztucznie narządów, operacje w ciele pacjenta wykonywane przez mikroskopijne roboty - to będzie codzienność medycyny XXI wieku
Manipulacje genetyczne umożliwią opracowanie leków nawet na nowotwory. Rozwój elektronicznego obiegu informacji sprawi, że wizytę lekarską zastąpi rozmowa z komputerem. Postęp w dziedzinie komputerów, informatyki i telekomunikacji przyniesie rewolucyjne zmiany w medycynie.

Najbardziej poszukiwanym dobrem stanie się informacja. Już teraz medycyna on line jest faktem. Tak zwane expert systems ułatwiają postawienie diagnozy, ocenę wyników tomografii komputerowej, wybranie optymalnej terapii. Są na razie przydatne głównie lekarzom. Wkrótce jednak - zdaniem dr. Richarda Smitha, wydawcy "British Medical Journal" - wizyty u lekarzy zostaną w dużej części zastąpione "wizytami" na stronach www. Już teraz za pośrednictwem Internetu możliwe jest zbadanie słuchu czy zrobienie zakupów w aptece.
Wirtualna rzeczywistość całkowicie zmieni oblicze chirurgii. Możliwe stanie się przeprowadzenie operacji pacjenta znajdującego się setki kilometrów od chirurga. - Sprzęt potrzebny do takich zabiegów opracowano już na Uniwersytecie Karoliny Północnej. Składa się z dwóch minimonitorów przypominających wbudowane w kask chirurga okulary. Emitują one nieco inny obraz do każdego oka, co daje wrażenie oglądania trójwymiarowej przestrzeni. Manipulatory trzymane przez chirurga widoczne są na monitorach w postaci narzędzi. Komputer przekazuje każdy ich ruch pracującemu gdzieś w realnym świecie robotowi. Mimo że ręce chirurga poruszają się w pustej przestrzeni, elektroniczne rękawice odbierają rejestrowaną przez robota naturalną twardość tkanek - wyjaśnia prof. Wojciech Noszczyk, kierownik Kliniki Chirurgii Akademii Medycznej w Warszawie. Operacje tego typu znajdą zastosowanie w astronautyce, podczas klęsk żywiołowych i działań wojennych.
W przyszłości zdalnie sterowane roboty w wielu wypadkach z powodzeniem zastąpią przy stole operacyjnym chirurga. Już dziś podczas mało inwazyjnych operacji coraz częściej wykorzystuje się roboty, które na polecenie lekarza sterują wprowadzoną do organizmu pacjenta mikrokamerą. Postępująca miniaturyzacja robotów za kilkadziesiąt lat umożliwi zbudowanie komputera mniejszego od komórki. Jak donosi "New Scientist", urządzenia te podane doustnie lub wstrzyknięte dożylnie będą mogły wędrować w naszych ciałach i naprawiać "usterki". Ich prototyp już powstał w Computer Science Department w Weizmann Institute of Science w Izraelu. W XXI w. triumfy będzie święcić farmakogenomika, nowy dział medycyny, zajmujący się badaniem genetycznych uwarunkowań metabolizmu leku w organizmie. Wiadomo, że zmiany genetyczne nie tylko mogą wywoływać schorzenia, ale także wpływać na skuteczność farmakoterapii. Różnice w budowie DNA powodują, że dana dawka specyfiku dla jednego pacjenta może być zbyt niska, by wywołać efekt terapeutyczny, a dla innego może się okazać toksyczna. Dzięki coraz lepszemu poznaniu ludzkiego genomu możliwe stanie się określenie sekwencji genetycznych pojedynczych nukleotydów charakterystycznych dla każdego pacjenta (od nich zależy m.in. szybkość metabolizmu leków). Być może wkrótce każdy będzie miał własny mikroprocesor, pozwalający lekarzowi ustalić, na jakie leki zareagujemy najlepiej.

Venter Craig, szef spółki Celera Genomics wspieranej przez firmę farmaceutyczną Novartis, ogłosił, że do wiosny 2000 r. rozszyfruje 90 proc. ludzkich genów. Około 2003 r. nauka będzie dysponować mapą wszystkich 100 tys. genów. Poznanie białek kodowanych przez poszczególne geny prawdopodobnie już za dziesięć lat umożliwi określanie osobniczej podatności na choroby. Francis S. Collins i Karin G. Jegalian przewidują na łamach mającego się wkrótce ukazać styczniowego numeru "Świata Nauki", że za dwadzieścia lat na rynek trafią nowe leki, opracowane na podstawie szczegółowej znajomości genetycznych mechanizmów powstawania takich chorób, jak cukrzyca i nadciś-nienie. Do 2050 r. dzięki wczesnej interwencji na poziomie molekularnym możliwe będzie zapobieganie rozwojowi wielu chorób przed wystąpieniem pierwszych objawów. Nawet najwięksi optymiści sądzą jednak, że nie należy się spodziewać, by kiedykolwiek opracowano jeden lek na wszystkie znane rodzaje nowotworów. - Jest ich ponad 200. Zbyt różne ma- ją przyczyny i przebieg. W chemoterapii nowotworów od dwudziestu lat nie nastąpił przełom, ale przeprowadzono już bardzo dużo badań podstawowych. W najbliższej przyszłości należy się więc spodziewać opracowania nowej grupy leków. Dzięki hamowaniu aktywności białek i genów charakterystycznych dla poszczególnych nowotworów będą one niezwykle skuteczne - twierdzi prof. Cezary Szczylik, kierownik Kliniki Onkologii Centralnego Szpitala Klinicznego Wojskowej Akademii Medycznej w Warszawie.
Większość uczonych jest zdania, że po sukcesach genetyki w klonowaniu zwierząt, prędzej czy później dojdzie do sklonowania człowieka. Już dziś pewien amerykański naukowiec chce w Chicago otworzyć taką klinikę. Swych przyszłych klientów widzi nie tylko wśród bezpłodnych małżeństw, ale również wśród homoseksualistów i par lesbijskich. W dalekiej przyszłości, jeśli nie zostaną nałożone żadne sankcje prawne, dzięki modyfikacjom genetycznym rodzice będą mogli zaprojektować na przykład wzrost, kolor włosów czy nawet cechy charakteru dziecka. Przewiduje się, że mniej więcej w połowie przyszłego stulecia co piąta operacja przeprowadzana w krajach bogatych będzie transplantacją narządu. Dr Robert White, neurolog z Case Western Reserve University, twierdzi, że potrafi przeszczepić ludzką głowę. Jego zdaniem, w nadchodzącym stuleciu operacje takie zastąpią przeszczepianie wielonarządowe. Doświadczenia na zwierzętach wykazały, że zabieg może się udać. White opracował urządzenie tłoczące do odciętej od tułowia głowy krew schłodzoną do 10°C. Dzięki niemu możliwe będzie utrzymanie krążenia w odciętej głowie przez prawie godzinę oraz zszycie tętnic i żył z naczyniami nowego ciała. Kręgosłup zostanie zespolony przez wmontowanie weń specjalnych metalowych stabilizatorów. Największym problemem jest połączenie przerwanego rdzenia kręgowego. W kilku ośrodkach na świecie prowadzi się badania nad jego regeneracją.
Do 2027 r. naukowcy opracują metodę wytwarzania replik narządów ludzkich, co rozwiąże problem braku dawców. Już dziś z dojrzałych wyspecjalizowanych komórek pobranych od pacjenta można wyhodować w laboratorium niektóre tkanki (na przykład skórę, kość czy fragment naczynia krwionośnego) i je wszczepić. - Wkrótce dzięki coraz lepszemu poznaniu procesu angiogenezy kardiolog we współpracy z genetykiem, biochemikiem i transplantologiem będzie podawał pacjentowi wyhodowane kardiomiocyty. Zregenerują one uszkodzoną tkankę bez konieczności wykonania zabiegu chirurgicznego - mówi prof. Marian Zembala z Kliniki Kardiochirurgii i Transplantologii w Zabrzu. W ten sposób będzie można naprawiać serce, wątrobę, a nawet rdzeń kręgowy i nerw wzrokowy. Naukowcy mają też nadzieję na opracowanie metody regeneracji odciętych kończyn. Komplikacją jest w tym wypadku czynnik czasu. Żeby noga osiągnęła maksymalne wymiary, musi rosnąć około osiemnastu lat. Tyle samo czasu zajmie jej regeneracja. W takiej sytuacji lepszym rozwiązaniem wydaje się transplantacja kończyny. Udoskonalenie technik operacyjnych i opracowanie skuteczniejszych leków zapobiegających odrzutom przeszczepów sprawi, że w nadchodzącym stuleciu będą to zabiegi rutynowe.
Dzięki nowym technologiom możliwe stanie się wyhodowanie całego organu (na przykład serca, nerki czy wątroby) z jednej ludzkiej komórki. Zdaniem futurologów, w dalekiej przyszłości proces wzrostu organu będzie mógł się odbywać w ciele chorego, by nie zachodziła konieczność przeprowadzenia obciążającej organizm transplantacji. Naukowcy pracujący nad hodowlą organów badają traszki. Płazy te potrafią zregenerować odciętą kończynę lub ogon w ciągu kilku tygodni. Prawdopodobnie ich komórki zachowały zdolność podziału charakterystyczną dla zarodka. Do hodowli ludzkich organów będzie się więc wykorzystywać pierwotne komórki zarodkowe człowieka. Podobnie jak narządy do przeszczepów pobiera się obecnie od zmarłych dawców, tak do produkcji organów wykorzystywane będą komórki poronionych ludzkich zarodków. Usunięcie genów kodujących białka zgodności tkankowej zapobiegnie odrzuceniu przez organizm.
Osobom, które z różnych przyczyn nie będą się mogły poddać operacji przeszczepienia kończyny, medycyna zaoferuje protezy symulujące pracę naturalnych narządów. Już dziś naukowcy z University of Utah i Seattle Orthopedic Group z Poulsbo pracują nad protezą połączoną z mięśniami i nerwami kikuta. Dzięki temu sztuczną kończyną będzie można poruszać jak własną. Specjaliści z firmy Abiomed w Danvers pod Bostonem pracują nad protezą serca. Opracowali już tytanowe urządzenie wielkości grejpfruta z silnikiem napędzanym przez baterię elektryczną. Ma ono kosztować 170 tys. USD. W pierwszej dekadzie XXI w. będzie się pogłębiać przepaść między osiągnięciami medycyny a codzienną praktyką. Nowe terapie będą dostępne tylko w bogatych krajach i to dla niewielkiej grupy pacjentów. Już dziś tysiące osób zbiera pieniądze na drogie, skomplikowane procedury medyczne przeprowadzane tylko w nielicznych ośrodkach na świecie. W trudnej sytuacji znajdą się lekarze, którzy zmuszeni będą informować pacjentów, że sposoby leczenia mogące uratować im życie są dla nich niedostępne z powodu wysokiej ceny.
Więcej możesz przeczytać w 52/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0