Replublika XXI wieku q

Replublika XXI wieku q

Dodano:   /  Zmieniono: 
Infocywilizacja narodziła się w kalifornijskiej Krzemowej Dolinie
Krzemowa Dolina (Silicon Valley) to fenomen, który w ciągu ostatnich 30 lat zmienił oblicze Stanów Zjednoczonych oraz metody pracy i porozumiewania się ludzi na całym świecie. Dolina stała się miejscem współpracy naukowców z przemysłowcami i bankierami. Stworzyła nie tylko przemysł komputerowy, ale umożliwiła narodziny nowej dziedziny nauki i techniki - informatycznej technologii (IT), dziś najprężniej rozwijającej się gałęzi amerykańskiej gospodarki. Firmy i instytuty z Krzemowej Doliny walnie przyczyniły się do gwałtownego rozwoju Internetu na świecie, a jej wynalazki umożliwiły narodziny e-commerce, czyli handlu elektronicznego. W 1998 r. wartość obrotu gospodarczego w Internecie wyniosła 301 mld USD, a szacuje się, że w 1999 r. sięgnie co najmniej 507 mld USD. Oznacza to, że Dolina Krzemowa stworzyła bardziej dynamiczny rynek niż największe dotychczas branże gospodarki amerykańskiej, takie jak telekomunikacja i lotnictwo, których przychody roczne wynoszą odpowiednio 300 mld i 355 mld USD. Jeszcze w latach 60. teren dzisiejszej Silicon Valley porośnięty był drzewami owocowymi i winnicami. Wokół Uniwersytetu Stanforda w Palo Alto zaczęły już jednak powstawać eksperymentalne firmy elektroniczne. Prawdziwa rewolucja nastąpiła 25 lat temu, gdy zminiaturyzowano tranzystor i przystąpiono do jego masowej produkcji przy zastosowaniu setek, tysięcy, a nawet milionów układów scalonych. Pierwszy krzemowy mikroprocesor o wielkiej skali integracji stworzyła korporacja Intel i od tego czasu w przedmiotach codziennego użytku na całym świecie zaczęła się pojawiać elektronika.
Za "ojca" Krzemowej Doliny uchodzi prof. Frederick Terman z Uniwersytetu Stanforda. To właśnie on w pierwszej połowie XX wieku zachęcał studentów, aby osiedlali się w okolicy i otwierali dziesiątki małych firm pracujących nad nowymi technologiami. Namowom Termana ulegli także dwaj absolwenci William Hewlett i David Packard, którzy w parku przemysłowym uniwersytetu założyli małą firmę eksperymentalną. Dziś koncern HP jest międzynarodowym technologicznym gigantem obracającym miliardami dolarów. W ten sposób w Palo Alto powstała swoista hodowla geniuszy nowej technologii i wylęgarnia firm. Inwestycja w naukę i wynalazki okazała się jednym z najlepszych amerykańskich pomysłów XX wieku: dziś Towarzystwo Historyczne Krzemowej Doliny twierdzi, że Palo Alto ma najwyższy na świecie współczynnik Nagród Nobla na milę kwadratową.
Silicon Valley zamieniła się w wielkie centrum przemysłowe, w którym zadomowiły się korporacje inwestujące w systemy informatyczne, biogenetykę, technologie Internetu, laboratoria przemysłu obronnego itp. To tutaj narodził się i został ulepszony komputer osobisty PC, tu też opracowano pierwsze połączenia satelitarne. Dziś dla najważniejszych firm IT obecność tu jest nie tylko sprawą mody czy prestiżu, ale wręcz koniecznością: oto ignorujący dotychczas Krzemową Dolinę koncern Microsoft Billa Gatesa poczuł się zobowiązany do otwarcia swego wielkiego campusu w Mountain View. - Takiego skupiska ludzkiego talentu oraz kapitału inwestycyjnego nie ma nigdzie na świecie - twierdzi Paul Griffin, "łowca głów" z Palo Alto. - To jest machina bogactwa.
Turyści na próżno szukają Krzemowej Doliny na mapie. Właściwie nie wiadomo, gdzie się owa dolina zaczyna, a gdzie kończy. Rozpościera się na terenie olbrzymich powiatów: Santa Clara, San Mateo oraz San Francisco, ale obejmuje też Alameda i Marin. Przecina miasta San Jose, Palo Alto oraz San Francisco. I chociaż San Jose ogłasza się teraz "stolicą Krzemowej Doliny", to jej kolebką była niewątpliwie siedziba Uniwersytetu Stanforda, czyli właśnie Palo Alto. Niezależnie od rozbieżności dotyczących geograficznego położenia Silicon Valley - jest to w końcu określenie umowne, a nie nazwa geograficzna - "dolinę" tworzy ponad 6 tys. firm spod znaku information technology, których przybywa z każdym dniem. Sam Intel jest dziś więcej warty niż wielka trójka przemysłu samochodowego z Detroit: Ford, DaimlerChrysler oraz GM. Przeciętna roczna pensja w Krzemowej Dolinie sięga 70 tys. USD, czyli jest dwukrotnie wyższa od średniego wynagrodzenia w USA. W samym powiecie Santa Clara mieszka dziś trzynastu miliarderów, paruset milionerów, których fortuny przekraczają 25 mln USD, oraz 65 tys. mieszkańców wycenianych "zaledwie" na milion dolarów (nie wliczając domów, jakie posiadają). Należy przy tym dodać, że przeciętny dom kosztuje tu 700 tys. USD. Krzemowa Dolina stała się ofiarą własnego sukcesu. Niedobór wykwalifikowanej siły roboczej sięga tutaj 40 proc. Konkurujące firmy wykradają sobie nawzajem pracowników. Ponieważ amerykańskie uczelnie nie nadążają z "produkcją" poszukiwanych w Kalifornii absolwentów kierunków ścisłych, koncerny sprowadzają specjalistów z całego świata. Firmy Silicon Valley zmusiły Kongres do zmiany prawa imigracyjnego i podniesienia limitu tzw. wiz pracowniczych dla cudzoziemców do 115 tys. rocznie. Ostatnie badania demograficzne wykazują, że połowa pracowników komputerowej doliny urodziła się w Europie. Legenda Krzemowej Doliny działa na cudzoziemców jak magnes: już po paru latach pracy dobrze zapowiadający się informatyk może liczyć na pensję przekraczającą 100 tys. USD rocznie.
Krzemowa Dolina doprowadziła zasady wolnego rynku do perfekcji i uzdrowiła oblicze amerykańskiego kapitalizmu. Pod wpływem jej dyktatu amerykańskie koncerny zaczęły oferować swym pracownikom tzw. profit sharing, czyli udział w dochodach koncernów. Ta "demokratyzacja" wynagrodzeń nie odbywa się bez wyrzeczeń osobistych - tydzień pracy trwa tu 60 godzin, a przed wypuszczaniem produktu na rynek trzeba pracować nawet 15 godzin na dobę. Dlatego na pracę w Dolinie decydują się przede wszystkim ludzie młodzi, którzy chcą zainwestować w swą przyszłość. - Przez cztery lata nie miałam czasu na przeczytanie gazety. Byłam odpowiedzialna za koordynowanie pracy 150 osób - opowiada Ilene Sandler, menedżer produktów graficznych Internetu w koncernie Macromedia. Teraz kupiła dom w San Francisco za pół miliona dolarów, wyszła za mąż i podróżuje dookoła świata, korzystając z rocznego urlopu zaoferowanego przez macierzystą firmę wraz z wynagrodzeniem w wysokości 75 proc. rocznej pensji. - Myślę, że po powrocie poszukam innej pracy. Pracując tak jak do tej pory, nawet nie mogę myśleć o rodzinie - dodaje Sandler. Silicon Valley zabiega, aby jej historia była otoczona legendą. Działające tam firmy przeznaczyły ok. 100 mln USD na otwarcie wirtualnego muzeum w centrum San Jose. Fundatorami The Tech Museum of Innovation były m.in. Intel, Hewlett-Packard, AT&T, Lockheed Martin i Silicon Graphics. Znalazły się tu pierwsze komputery ze słynnym logo Apple oraz wszelkie urządzenia wykorzystujące mikroprocesory - od zegarka na rękę po rower, łódź podwodną czy pojazd jeżdżący po Marsie. The Tech Museum of Innovation pokazuje, jak kiedyś będzie wyglądał cyfrowy, bezprzewodowy, pozbawiony granic świat XXI wieku. Przewodnicy po wystawie przekonują, że fenomen Krzemowej Doliny to po prostu nowa epoka renesansu w dziejach ludzkości. Sceptycy zaś uważają, że tego typu oceny pozostawić należy historykom, albowiem twórcom i bohaterom fenomenów zmieniających świat brakuje dystansu i perspektywy wobec własnych osiągnięć.

Jan Palarczyk
San Francisco
Więcej możesz przeczytać w 52/1999 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0