Czy Polsce grozi kryzys płatniczy?
KRZYSZTOF RYBIŃSKI
główny ekonomista ING Barings Polska
Jeżeli przez kryzys płatniczy rozumieć groźbę wyczerpania się rezerw dewizowych i proszenie o pomoc MFW, to taka sytuacja nam nie grozi. Polska ma duże rezerwy dewizowe i płynny kurs walutowy, co skutecznie zabezpiecza przed katastrofą, jakiej doświadczyła na przykład Rosja w 1998 r. Jeżeli przez kryzys płatniczy będziemy rozumieli niebezpieczeństwo silnej deprecjacji złotego (np. o 20 proc. miesięcznie), wzrostu inflacji, stóp procentowych i zahamowania tempa wzrostu gospodarczego do 2-3 proc., to odpowiedź brzmi: tak, grozi nam taki kryzys. W Polsce prowadzimy twardą politykę pieniężną, ale mamy słabą kontrolę i politykę fiskalną. To niebezpieczna mieszanka. W rezultacie do Polski napływa mniej inwestycji długoterminowych, więcej lokat spekulacyjnych. Dodatkowo w najbliższym roku w związku z wyborami zdestabilizowane zostanie polityczne otoczenie gospodarki, a to zwiększa zagrożenie wystąpienia kryzysu walutowego. Inwestorzy wiedzą, że w okresie wyborów żaden rząd nie podejmuje niepopularnych działań, a ostatnia decyzja ministrów gospodarki i skarbu w sprawie prolongaty długów PKP potwierdza, że Polska nie będzie wyjątkiem od tej reguły. Wskaźniki ryzyka wystąpienia kryzysu walutowego w Polsce rosną.
ANDRZEJ WOŹNICKI
poseł AWS, członek sejmowej Komisji Finansów Publicznych
W najbliższej przyszłości taki kryzys nam nie grozi. Co prawda deficyt obrotów bieżących osiągnął poziom, który hydrolodzy nazwaliby "stanem alarmowym", ale od takiego stanu do kryzysu finansów publicznych jeszcze daleka droga. W Polsce mamy ciągle spore możliwości prywatyzacyjne. Obcy kapitał jest dzisiaj jednym ze źródeł finansowania deficytu i tak będzie jeszcze przez kilka najbliższych lat. W najbliższym czasie czeka nas przetarg na licencje na telefonię komórkową trzeciej generacji - UMTS. Powinien on znacznie poprawić sytuację Polski. W pierwszym półroczu deficyt na rachunku obrotów bieżących bilansu płatniczego w naszym kraju wyniósł 5,6 mld dolarów. Tymczasem rząd Niemiec zainkasował za licencje na UMTS 46 mld dolarów. My na aż tak wielkie wpływy liczyć nie możemy, z pewnością jednak zyskamy miliardy. Gdy weźmiemy też pod uwagę trwające cały czas negocjacje w sprawie prywatyzacji niektórych polskich przedsiębiorstw, okaże się, że mamy rezerwy pozwalające na zażegnanie ostrego kryzysu płatniczego. Bardziej zatem troszczyłbym się o to, czy pieniądze pochodzące z prywatyzacji wydajemy rozsądnie, czyli tak, by w przyszłości nasza gospodarka była silna i stabilna jak zachodnioeuropejskie. To problem znacznie poważniejszy niż ryzyko ewentualnego kryzysu płatniczego w najbliższej przyszłości.
Więcej możesz przeczytać w 36/2000 wydaniu tygodnika Wprost .
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.