co-media

co-media

Kundle odetchnęły

Każdemu człowiekowi przydaje się moment zadumy nad sensem życia. Ostatnio w tej sprawie przyszło obywatelowi z pomocą PZU, rozwieszając w kraju plakaty: "Życie. Jedna chwila", "Dom. Jedna chwila", "Praca. Jedna chwila", "Rodzina. Jedna chwila", "Majątek. Jedna chwila". Ale wynik kampanii reklamowej PZU może przynieść odwrotny skutek i obywatel - uświadomiwszy sobie, że to całe jego życie g... jest warte - zamiast natychmiast się ubezpieczyć, pójdzie na strych i powiesi się nie ubezpieczony. Tak to dobre intencje przynoszą ofiary w ludziach.
Innym szlachetnym odruchem owocującym ofiarami jest miłość do zwierząt. Artykuły o ludziach pogryzionych przez agresywne psy pojawiają się tak często jak prognoza pogody. Ale wstrząsające opisy cierpienia dzieci okaleczonych przez bestie nie wywołują żadnych, dokładnie ż a d n y c h reperkusji. Wprawdzie odpowiednie władze jakiś czas temu sporządziły listę psów groźnych i ustaliły, że za takie mogą być uznane jedynie zwierzęta z rodowodem, czyli rasowe, ale gdyby to orzeczenie zastosować do ludzi, oznaczałoby, iż za przestępcę można uznać jedynie arystokratę. Tymczasem prawda jest taka, że większość osobników agresywnych to kundle, i dotyczy to zarówno psiej, jak i ludzkiej społeczności. Tak więc sporządzenie listy psów groźnych jest szkodliwe społecznie, bo wywołuje beztroskę właścicieli pozostałych czworonogów, rzekomo niegroźnych. Jeśli pies niegroźny pokąsa, to niegroźnie, bo taki jest przepis ustanowiony w majestacie prawa. Pogryzienie może być śmiertelne, ale pies niegroźny.
Jeśli policja dowie się, że ktoś ma w domu stary zardzewiały pistolet sprzed pierwszej wojny, to wpadnie do domu, skonfiskuje broń i jeszcze zafunduje jej właścicielowi bardzo poważne nieprzyjemności. Ale jeśli sąsiad trzyma na podwórku wypasioną 60-kilogramową bestię, która rzuca się na ogrodzenie na widok każdej porcji ludzkiego mięsa idącego chodnikiem do szkoły, policja tam nie wejdzie za żadne skarby. I ja to rozumiem, bo policjant też człowiek i nie lubi być pogryziony. Zresztą sam ma psa (kundelek Rambo, przemiły, uwielbia dzieci).
A gdyby uznać psa za tak samo niebezpieczne narzędzie jak pistolet, to wreszcie właściciel czworonoga odpowiadałby stosownie do wyrządzonej krzywdy. Byłyby więc psy sikające (pistolet na wodę), duże psy łagodne (pistolet straszak), psy śmierdziele (pistolet na gaz) i psy mordercy (broń ostra). I oby się właścicielom nie pomyliły rodzaje.
Na razie beztroska właścicieli psów jest tak bezmierna, że nie radzę zwrócić w parku uwagi, iż zwierzę (co podobno jest obowiązkowe) nie ma kagańca. Nie ryzykujcie, bo właściciel was pogryzie.
Okładka tygodnika WPROST: 36/2000
Więcej możesz przeczytać w 36/2000 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0