Know-how

Know-how

Dodano:   /  Zmieniono: 

Zaszczepianie cukrzycy?


Sześcioletnie badania australijskich naukowców wykazały, że zakażenie rotawirusami, które są najczęstszą przyczyną zapalenia żołądka i jelit u małych dzieci, może prowadzić do rozwoju tzw. cukrzycy pierwotnej typu I (insulinozależna, powstająca w wyniku uszkodzenia komórek wysp Langerhansa). Wydaje się, że najprostszym sposobem zapobiegania rozwojowi tej choroby mogłoby być podawanie szczepionek przeciw rotawirusom. Dokładniejsze badania wykazują jednak, że już samo podanie szczepionki może być czynnikiem wywołującym chorobę. Cukrzyca pierwotna typu I jest chorobą autoimmunologiczną (układ obronny atakuje tkanki własnego organizmu), rozwijającą się u osób genetycznie predysponowanych. Bezpośrednią przyczyną rozwoju choroby jest zaatakowanie przez układ immunologiczny komórek trzustki, które wytwarzają insulinę. W wyniku uszkodzenia tego narządu organizm przestaje kontrolować poziom cukru we krwi. Dr Margo Honeyman z Melbourne zwróciła uwagę na podobieństwo niektórych fragmentów białek rotawirusów i białek komórek trzustki, które wywołują autodestrukcję. Według niej, rotawirusy w pewien nie wyjaśniony dotychczas sposób wpływają na rozwój cukrzycy. Poddała ona badaniom 54 dzieci w wieku do 6 lat, obciążonych czynnikiem dziedzicznym. Wszystkie zaraziły się rotawirusem. U 24 dzieci, u których wystąpiły wyraźne symptomy cukrzycy, poziom antyciał we krwi wzrastał przy każdym zakażeniu rotawirusem (w okresie między infekcjami poziom antyciał spadał), sygnalizując atakowanie trzustki. Istnieją dwie hipotezy tłumaczące proces wywoływania cukrzycy: wirus niszczy komórki trzustki lub naśladuje te białka trzustki, które powodują atak układu immunologicznego. Jeśli potwierdzi się ta druga wersja, to oznacza, że szczepionki przeciw rotawirusom, rocznie ratujące tysiące dzieci w krajach rozwijających się, mogą również wywoływać u nich cukrzycę.

Metoksalen kontra nikotyna

 Pomocne w zwalczaniu nałogu palenia może się okazać przyjmowanie meto-ksalenu - twierdzą kanadyjscy badacze. Substancja ta znajduje się między innymi w preparacie stosowanym w leczeniu łuszczycy. Naukowcy z uniwersytetu w Toronto zauważyli, że ludzie, których organizmy mają kłopot z rozkładem nikotyny, znacznie rzadziej stają się nałogowymi palaczami. Przeanalizowali różne związki chemiczne, jakie mogły mieć wpływ na przemianę nikotyny. U osób, u których stwierdzono wyższy poziom metoksalenu, dochodzi do zablokowania enzymu odpowiedzialnego za przemianę nikotyny. 17 palaczom z normalnym metabolizmem nikotyny podano metoksalen lub placebo wraz z kapsułką zawierającą 4 mg nikotyny. Następnie przez trzy godziny co 30 minut mierzono im poziom nikotyny we krwi. U tych, którym podano przynajmniej 10 mg metoksalenu, poziom nikotyny we krwi był średnio dwukrotnie wyższy niż u pozostałych. W innym eksperymencie dwunastu palaczy przyjmowało placebo lub 30 mg metoksalenu wraz z nikotyną. Osoby z drugiej grupy paliły średnio o połowę mniej, wydłużały przerwy między kolejnymi papierosami i rzadziej się zaciągały.

Bez odrzutu

 Brytyjscy naukowcy pracują nad nowym sposobem sprawdzenia, czy istnieje zagrożenie odrzucenia przeszczepu serca. Dotychczas do badań kontrolnych co tydzień pobierano próbki z przeszczepionego serca. Jest to jednak metoda bolesna, ryzykowna i kosztowna. Od dawna szukano nieinwazyjnych sposobów sprawdzania reakcji organizmu na przeszczep. Badania biochemiczne wykazały, że u pacjentów, którzy przeszli epizody odrzucenia, następował ponadpięciokrotny wzrost lub spadek poziomu setek różnych białek w krwi. Brytyjczycy chcą wszystkie te białka zidentyfikować, by w przyszłości można było w prosty sposób monitorować zmiany poziomu białek na podstawie analizy krwi pacjentów. Takie monitorowanie pozwoliłoby w razie oznak odrzucenia zwiększyć dawkę leków immunosupresyjnych, by uratować przeszczepione serce, a być może i życie.

Więcej światła

 W wielu pomieszczeniach biurowych światło słoneczne nie dociera do powierzchni oddalonych od okien. Brytyjczycy postanowili znaleźć sposób na bardziej równomierne oświetlenie pokoju poprzez odpowiednie skierowanie wpadającego przez okna światła. W tym celu stworzyli cienką przezroczystą błonę z polimeru o nierównomiernej powierzchni. Zestaw do poprawy oświetlenia pomieszczeń tworzą dwie złożone z sobą błony, które umieszcza się między szybami okna. Przechodząc przez błonę i wykonane w niej niewielkie otwory, promienie światła są kierowane na sufit. Odbijając się od niego, ulegają większemu rozproszeniu i bardziej równomiernie rozświetlają pomieszczenie. Podczas testów udawało się uzyskać nawet dziesięciokrotną poprawę oświetlenia zwykle ciemnych części pokoju.

Więcej możesz przeczytać w 36/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0