Superminister

Superminister

Minister Artur Balazs zna się na rolnictwie, jest fachowcem w tej branży, wie, co trzeba zrobić, żeby rolnikom żyło się lepiej - twierdzi Andrzej Lepper, lider Samoobrony
Dobre zdanie o Balazsu Lepper ma co najmniej od maja 1999 r., kiedy minister rolnictwa zasiadł w pierwszym rzędzie gości krajowego zjazdu Samoobrony. Tuż obok siedzieli Tadeusz Wilecki, Piotr Ikonowicz, Leszek Bubel i Józef Wiaderny. - Bardzo sprawny polityk - ocenia Balazsa Marek Sawicki, wiceprezes PSL. To chyba pierwszy wypadek w historii III RP, by opozycja i rolnicze związki zawodowe zgodnie chwaliły ministra rolnictwa. A mają za co. W III RP żaden szef tego resortu, łącznie z desygnowanymi przez PSL, nie dał chłopom tyle, ile Balazs. Tylko w ciągu ostatnich trzech tygodni zablokował antyinflacyjny pakiet Jarosława Bauca, ministra finansów, a także przeforsował pakt dla rolnictwa. Pakiet Bauca przewidywał czasowe zniesienie ceł na niektóre produkty rolne, co miało zapobiec zwyżce cen, ale uderzało w zbożowe lobby. Pakt dla rolnictwa to obietnica przekazania chłopom 8 mld zł z budżetu.
Pozycja Balazsa w rządzie umocniła się, ponieważ praktycznie umilkły protesty rolników, nie ma blokad dróg, okupacji ministerialnych budynków. Jest on chyba jedynym ministrem w rządzie, którego tak rzadko krytykują SLD i PSL. Poprawne stosunki z SLD oraz z niektórymi politykami z otoczenia prezydenta Balazs ma zresztą co najmniej od połowy lat 90., kiedy zaczął kierować Europejskim Funduszem Rozwoju Wsi Polskiej. Fundusz ten - korzystając z unijnych programów pomocowych - rozdziela pieniądze na restrukturyzację polskiej wsi. Gdy odszedł z tego stanowiska po wyborach w 1997 r., został członkiem kapituły funduszu. Nową szefową EFRWP została Danuta Hübner, która kierowała kancelarią prezydenta Kwaśniewskiego.
Poprawa opinii o ministrze w kręgach ludowców zbiegła się w czasie z zawarciem kilku transakcji przez kojarzone z nimi firmy. Dwa tygodnie temu Fundacja na rzecz Giełdy Zbożowo-Paszowej, powołana przez ARR i zarządzana przez osoby współpracujące z Arturem Balazsem, gdy był prezesem Stronnictwa Chrześcijańsko-Ludowego, sprzedała swoje udziały w Warszawskiej Giełdzie Towarowej dwóm takim przedsiębiorstwom. Również kilka spółek powiązanych z kierownictwami rolniczych związków zawarło w ostatnich miesiącach kontrakty z Agencją Rynku Rolnego - na skup i magazynowanie produktów rolnych. Wspomniana już Fundacja na rzecz Giełdy Zbożowo-Paszowej sfinansowała też w lutym 1998 r. wyjazd kilkunastu członków Samoobrony, w tym Andrzeja Leppera, do Brazylii.
- Na wyjątkowo silną, a przy tym - niestety - destruktywną pozycję ministra rolnictwa w Polsce składa się przede wszystkim krótkowzroczna dbałość o interesy producentów rolnych i mieszkańców wsi. Minister prowadzi politykę blokowania importu, subsydiowania, dopłat itd. W ten sposób nie da się zbudować efektywnego rynku w sektorze rolnym - mówi prof. Tadeusz Hunek, ekonomista z Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa. - Minister rolnictwa w naszym kraju jest silny polską demografią. Przecież prawie 40 proc. obywateli to mieszkańcy wsi. Efekty tego są kuriozalne: mamy chłopskie partie klasowe, a ranga szefa resortu rolnictwa jest nieporównywalna z pozycją ministrów dbających o interesy innych grup zawodowych w Polsce - dodaje Janusz Lewandowski, poseł Unii Wolności, były minister przekształceń własnościowych.
Artur Balazs został ministrem po tym, gdy wskutek kampanii prasowej (wiosną 1998 r.) do dymisji podał się jego partyjny kolega, Jacek Janiszewski, obarczony odpowiedzialnością za nieprawidłowości w działaniach szczecińskiego oddziału Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa. Za szarą eminencję solidarnościowego ruchu ludowego uchodził jednak od początku lat 80. Brał udział w chłopskich strajkach i uczestniczył w obradach "okrągłego stołu". W rządzie Tadeusza Mazowieckiego był ministrem ds. socjalnych wsi, w gabinecie Jana Olszewskiego - ministrem bez teki ds. kontaktów z partiami. W 1993 r. został senatorem. Potem kierował Stronnictwem Ludowo-Chrześcijańskim, które na początku 1997 r. weszło w skład nowej partii - Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego. Obecnie jest wiceprezesem SKL. I "praktykującym" rolnikiem. Balazs posiada około 250 ha ziemi na wyspie Wolin, z czego 107 ha kupił w 1992 r. od Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa, gdy szefem szczecińskiego oddziału agencji był Jacek Janiszewski. Sprawę sprzedaży gruntów Balazsowi - na przetargu, lecz po cenie nominalnej - badała w 1999 r. Najwyższa Izba Kontroli. W raporcie stwierdzono niegospodarność, obwiniając o to jednak Jacka Janiszewskiego. Rolnik Artur Balazs uprawia pszenicę (ma własną suszarnię), ziemniaki i buraki. Kupił holenderskie i francuskie kombajny.
Powołanie Artura Balazsa na stanowisko ministra rolnictwa zirytowało innego wpływowego członka gabinetu Jerzego Buzka, który dobrze znał zarówno Artura Balazsa, jak i Jacka Janiszewskiego. Miał się on nawet podać z tego powodu do dymisji, lecz zmienił decyzję po rozmowie z premierem. Przez następne kilka miesięcy Balazs osiągnął wyjątkowo silną pozycję w rządzie. - Pozycja ta wynika z silnej osobowości Artura Balazsa, który potrafi lawirować w labiryncie polskiej polityki. Potwierdza to zneutralizowanie przez niego największych rolniczych związków zawodowych. Przed nim żadnemu z ministrów to się nie udało - mówi dr hab. Jan Macieja, ekonomista z PAN. - To bardzo dobry lobbysta. Dzięki różnym działaniom kuluarowym udało mu się uspokoić opozycję - dodaje Janusz Lewandowski. Artur Balazs szybko zyskał sympatię chłopów. Realizuje większość ich postulatówi i stawia twarde warunki w negocjacjach z Unią Europejską. Oprócz żądania okresów przejściowych na zakup ziemi w Polsce przez obcokrajowców minister wnioskował o ustalenie dla polskich rolników dopłat do produkcji rzepaku i ziemniaków. Takich przywilejów nie mają rolnicy w żadnym z krajów unii. Przeciwnicy Balazsa twierdzą, że takie żądania mogą opóźnić nasze rokowania z Unią Europejską.
Okładka tygodnika WPROST: 38/2000
Więcej możesz przeczytać w 38/2000 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0