Brudne fartuchy

Brudne fartuchy

Dodano:   /  Zmieniono: 
Za "lewe" zwolnienie lekarskie trzeba było zapłacić kilka-set złotych, za rentę dla chorego - ponad 500 zł, za wyłudzenie renty dla osoby zdrowej - od 3 do 4 tys. zł.
Wśród młodzieży największym zainteresowaniem cieszyły się zaświadczenia pozwalające się wywinąć od służby wojskowej - ich cena sięgała niekiedy 5 tys. zł. Wałbrzyska ośmiornica medyczna oferująca pakiet poszukiwanych na lokalnym rynku usług była lepiej zorganizowana niż niejedna prywatna klinika. - Pacjent składał zamówienie, wpłacał ustaloną kwotę i wkrótce odbierał komplet zaświadczeń - mówi oficer dolnośląskiej policji, która rozbiła grupę przestępczą złożoną głównie z lekarzy, pracowników Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i Wojskowej Komendy Uzupełnień. Dotychczas zatrzymano ponad 30 osób, ale policja i prokuratura zapowiadają kolejne aresztowania. Łącznie zarzutami może być objętych nawet sto osób. Szacuje się, że straty ZUS spowodowane działalnością oszustów wynoszą ponad 1,5 mln zł. Dotychczas ustalono, że z ich usług skorzystało co najmniej kilkaset osób.
Kilku członków grupy miało wąskie specjalizacje: był fachowiec od załatwienia rent, specjalista od długoterminowych zwolnień lekarskich i biegły w oszukiwaniu komisji wojskowej badającej poborowych. Dzięki nim zdrowi młodzi ludzie zostawali rencistami. Medyczną ośmiornicą kierowała 43-letnia Anna B., była pracownica jednej z wałbrzyskich przychodni. Gdy policja wyważała drzwi do jej mieszkania, próbowała podpalić fałszywą dokumentację. Policjanci byli szybsi: zabezpieczyli dokumenty, które będą najważniejszym dowodem w śledztwie prowadzonym przez Prokuraturę Okręgową w Świdnicy.
Wśród zatrzymanych są m.in. znani wałbrzyscy lekarze - psychiatra Wiesława K. oraz chirurg Władysław Ż., pracownik przychodni Polikliniki MSWiA w Wałbrzychu - czterdziestoletnia Elżbieta K., która pracowała w wydziale księgowości wałbrzyskiego oddziału ZUS, oraz Elżbieta J. z Wojewódzkiej Komendy Uzupełnień. Zatrzymano też klientów medycznej ośmiornicy. Większość z nich przyznała się do wręczania łapówek. Sąd zastosował wobec nich dozór policyjny lub przyjął poręczenie majątkowe.
Na trop grupy wpadli w ubiegłym roku funkcjonariusze z zespołu do walki z korupcją Wydziału ds. Przestępczości Gospodarczej Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu. - Środowiskiem lekarskim w Wałbrzychu zainteresowaliśmy się po uzyskaniu informacji od kilku byłych górników, którym odebrano renty zawodowe. Gdy ponownie się o niej ubiegali, zasugerowano im, aby wręczali łapówki - mówi jeden z oficerów prowadzących śledztwo. Dochodzenie trwało trzy miesiące. W akcji zatrzymania podejrzanych brało udział 90 policjantów. - Nie przypominam sobie, by w Wałbrzychu, a nawet na całym Dolnym Śląsku przeprowadzono kiedykolwiek akcję na taką skalę - przyznaje oficer operacyjny Komendy Miejskiej Policji w Wałbrzychu. Do przewiezienia zatrzymanych z komendy do prokuratury w Świdnicy użyto ciężarówki więźniarki.
- Wałbrzyska ośmiornica działała do kilku lat i była doskonale zorganizowana. Posiadała swoje archiwum i teczki pacjentów. Lekarze wystawiali zaświadczenia o stanie zdrowia, a na ich podstawie występowano do ZUS o przyznanie lub podwyższenie renty (ze względu na zmianę grupy inwalidzkiej). Podczas przeszukań mieszkań i gabinetów lekarskich zatrzymanych zabezpieczono pieczątki, karty powołań do wojska, zaświadczenia lekarskie i dowody osobiste.
- Ta sprawa to cios dla naszego środowiska – mówi jeden z wałbrzyskich lekarzy. Zadowolenia nie kryją natomiast górnicy, którzy najpierw stracili pracę, a potem renty.
- Obrzydliwe jest w tej sprawie to, że odbierano świadczenia ludziom chorym, a przyznawało zdrowym. Tymczasem dla wielu byłych górników renta była jedynym źródłem utrzymania - mówi Janusz Mazguła, przewodniczący sekcji obrony praw emerytów i rencistów przy związku zawodowym Kontra. Od ponad roku walczy on o przyznanie świadczeń byłym pracownikom wałbrzyskich kopalń. Do stowarzyszenia należy ok. 120 górników chorujących na pylicę i krzemicę.
Jerzy Gajos, dyrektor wałbrzyskiego oddziału ZUS, zapowiedział wstrzymanie wypłacania świadczeń tym osobom, które uzyskały je w wyniku przestępstwa. - Wyegzekwujemy też pieniądze wypłacone fałszywym rencistom. Prokuratura przesłała już do ZUS listę 25 osób bezprawnie pobierających pieniądze - mówi Gajos. - Wszystkim zależy, by ta sprawa już się zakończyła. Byłoby nieszczęściem, gdyby nasi lekarze musieli pracować w atmosferze pomówień.
Ujawnione w Wałbrzychu wypadki fałszowania dokumentacji medycznej i wyłudzania rent oraz łatwość, z jaką można było to robić, dowodzą, że prawdopodobnie podobny proceder uprawiano w innych miastach. Policja i prokuratura liczą, że po zdemaskowaniu wałbrzyskiej grupy oszustów, także w innych regionach Polski do organów ścigania zgłoszą się świadkowie podobnych przestępstw. A ich skala może być wręcz niewyobrażalna.

Więcej możesz przeczytać w 41/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0