Farmy sukcesu

Farmy sukcesu

Dodano:   /  Zmieniono: 3
Jak zrobić dobry interes na wsi
Producenci tzw. alternatywnych artykułów rolnych stworzyli już, według szacunków resortu, kilkadziesiąt tysięcy miejsc pracy na wsi. To głównie dzięki nim - hodowcom m.in. strusi, szparagów, pieczarek, ślimaków, jagód amerykańskich - Polska zaczyna zyskiwać na zachodzie Europy opinię producenta towarów ekologicznych i znaczącego dostawcy wielu smakołyków.
- Żaden rodzaj działalności rolniczej nie jest tak dochodowy jak hodowla strusi - przekonuje Eugeniusz Tomasik, prezes Polskiego Związku Hodowców Strusi, który prowadzi fermę tych ptaków. Jego zdaniem, zapotrzebowanie na mięso, skóry, jaja, a nawet wydmuszki jest ogromne. Sprzedać z dużym zyskiem można praktycznie wszystko, co wyprodukują fermy: rynek jest nienasycony. W Polsce hodowlą strusi zajmuje się ok. 300 osób. Rocznie ubija się 200 ptaków. Aby sprostać potrzebom klientów, musiałoby ich być przynajmniej kilka tysięcy. Do rozwinięcia hodowli potrzeba niecałe 10 tys. zł (pisklę kosztuje 800-1000 zł). Praktycznie każde gospodarstwo dysponuje budynkami, w których mogłyby nocować ptasie giganty; trzeba tylko zorganizować im wybieg o długości 50-60 m. Inwestycja zwraca się po dwóch, trzech latach.
Do hodowli ślimaków wystarczy 25 m2. W pomieszczeniu musi panować temperatura 18-23°C i wilgotność 85-95 proc. Musi być też oświetlane przez 16 godzin na dobę. Prawidłowa hodowla początkowego (liczącego 500 ślimaków) "stada" przynosi rocznie ok. 500 kg tego specjału, wartego ok. 13 tys. zł. W Polsce przetwórstwem ślimaków zajmują się cztery zakłady - ich produkcja niemal w całości trafia na eksport. Mięczaki oddzielane są od skorupek, a mięso prasowane w bloki. Skorupki i bloki wywożone są osobno. Potem kuchmistrze łączą je, dodając przyprawy, masło itp. - Przez kilkanaście lat nie musimy się obawiać, że spadnie zapotrzebowanie na pieczarki "made in Poland" - mówi Leszek Ejsmont z poznańskiej firmy Holco. Koszt produkcji kilograma tych grzybów jest u nas dwa razy mniejszy niż w Europie Zachodniej. Tymczasem wykorzystujemy zaledwie połowę kontyngentu na eksport do unii. Powód? Zbyt mała produkcja. Uprawą pieczarek zajmuje się ok. 5 tys. firm i gospodarstw. Plantatorzy narzekają na mały zysk z hodowli. Podraża ją fakt, że do produkcji nadal wykorzystywany jest drogi koński nawóz. Postęp technologiczny umożliwia jednak zastąpienie go znacznie tańszym, specjalnie spreparowanym kompostem.
- W ciągu roku zbiór szparagów z hektara może przynieść ok. 20 tys. zł dochodu - mówi Łukasz Horowski, plantator i prezes Związku Producentów Szparaga. - To bardzo dochodowy interes. Barierą są duże nakłady na początku hodowli, przede wszystkim na zakup sadzonek (jedna kosztuje 70-80 gr, a na hektar potrzeba ich ok. 16 tys.). Na efekty czeka się trzy, cztery lata i po tym okresie uzyskuje się pierwsze zarobki. Jedna roślina daje plony przez piętnaście lat, a popyt na szparagi jest stale wysoki. Ponad 80 proc. naszych zbiorów trafia za granicę. Szparagi uprawia ok. 1000 plantatorów, najwięcej w Wielkopolsce.
Do ogrzewania mieszkań, szklarni i budynków inwentarskich coraz częściej wykorzystuje się biomasę, czyli słomę i odpady z gospodarstwa. Suma mocy wszystkich kotłów tego rodzaju zainstalowanych w Polsce wynosi już 700 MW, co wystarczy na pokrycie zapotrzebowania 50-tysięcznego miasteczka w energię elektryczną. Inwestycja sprowadza się na ogół do zakupu kotła. Przy założeniu, że będzie się palić słomą z własnego gospodarstwa, koszty ogrzewania można ograniczyć praktycznie do zera. W Polsce rocznie marnuje się 10-12 mln ton słomy - gnije lub palona jest na polach. Nowe niszowe rynki i proekologiczne technologie nie znalazły się jednak w centrum zainteresowania ani rządu, ani większości placówek badawczych. - Tradycyjne działy rolnictwa przysparzają tyle problemów, że nie starcza sił i pieniędzy na promocję alternatywnych technologii i produktów. To błąd - przyznaje prof. Jerzy Małkowski z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa.
Rolnicy boją się ryzyka inwestycji w nie znane branże i technologie, nie objęte jeszcze szczegółowymi normami katalogowymi Unii Europejskiej, mimo że analizy wskazują, iż zapewnią one lepszy i pewniejszy zysk niż hodowla świń czy uprawa zbóż. Wygrają więc ci, którzy pierwsi wyciągną z tego wnioski.
Więcej możesz przeczytać w 41/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 3