Dziecko dwóch ojców

Dziecko dwóch ojców

Dodano:   /  Zmieniono: 
Potomek dwóch mężczyzn mógłby powstać dzięki technice klonowania
Para męskich homoseksualistów będzie się mogła doczekać potomka - ogłosił kilka dni temu szkocki naukowiec Callum MacKellar. Zdaniem MacKellara, wykładowcy biochemii na uniwersytecie w Edynburgu, a także szefa pozarządowej organizacji European Bioethical Research (Europejskie Badania Bioetyczne), dziecko dwóch mężczyzn mogłoby się narodzić dzięki technice klonowania, z takim sukcesem stosowanej do powielania owiec.
Nie byłoby ono jednak klonem żadnego z ojców. Z techniki klonowania rozwiniętej przez dr. Iana Wilmuta, również z Edynburga, wykorzystano by tylko jedno z ogniw, zwane transferem jądra. Materiał genetyczny homoseksualnych mężczyzn pobrano by z dwóch plemników, po jednym od każdego z przyszłych ojców. Ponieważ jednak na razie nikt nie potrafi wyhodować ludzkiego zarodka poza jajem kobiety, użyto by żeńskiej komórki jajowej, usuwając z niej jądro zawierające kobiecy materiał genetyczny. Do "pustego" jaja, w miejsce chromosomów pochodzących od matki, wstawiono by zawartość plemnika, czyli geny od jednego z ojców. Plemnikami drugiego mężczyzny zapłodniono by powstałe w ten sposób jądro męskiej komórki jajowej. Całość należałoby przenieść do macicy zastępczej matki i czekać na narodziny.
Wielu komentatorów uważa, że wątpliwe jest, by ten pomysł udało się zrealizować. BBC zwróciło się o opinię do prof. Azima Surani, specjalisty z Instytutu Badań nad Rakiem i Biologii Rozwoju w Cambridge. Prof. Surani wskazuje na zasadnicze trudności w realizacji takiego projektu. "Normalny rozwój ssaków wymaga zarówno genów pochodzących od matki, jak i od ojca, a jedne i drugie wnoszą informacje, które się uzupełniają. Prowadzone przez nas badania dowodzą, że część genów staje się aktywna w zapłodnionym jaju tylko wtedy, gdy pochodzą od matki".
Natura zadbała w ten sposób o konieczne mieszanie się materiału genetycznego kobiety i mężczyzny. Fenomen ten znany jest od niedawna jako imprinting, czyli naznaczenie lub napiętnowanie genów. Geny matczyne muszą przejść przez kobiecy układ rozrodczy, żeby zostały uaktywnione. Zdolność tę uzyskują podczas wzrostu oocytów- niedojrzałych kobiecych komórek rozrodczych. W dodatku to "włączenie" genów może się dokonać tylko w ściśle określonym czasie.
W Polsce próby hodowania zarodków ssaków z podwojonym genomem - męskim (a więc z genami od dwóch ojców) lub żeńskim (od dwóch matek) prowadził dr hab. Jacek Modliński z Instytutu Genetyki i Hodowli Zwierząt PAN. Było to w latach 70., kiedy nie znano jeszcze zjawiska naznaczania (imprinting). Z badań naukowych zarówno polskich, jak i zagranicznych wynikało, że rozwój zarodków diploidalnych (z podwojonym genomem jednej płci) nie jest możliwy. Również obecnie doc. Modliński uważa, że dziecko dwóch ojców to czysta fantazja, przynajmniej przy obecnym stanie wiedzy, kiedy jeszcze dobrze nie wiadomo, jakie zasady rządzą procesami naznaczania genów. Nie można jednak wykluczyć, że badacze już wpadli na pomysł, jak usunąć skutki naznaczania genów i potrafią sterować ich aktywnością, niezależnie od tego, czy pochodzą one od kobiety, czy od mężczyzny. Metodę, która doprowadziła do wyklonowania owcy Dolly, również utrzymywano przez jakiś czas w tajemnicy, żeby zapewnić sobie prawa patentowe. Znalezienie sposobu uaktywniania genów nie usunęłoby jednak wszystkich trudności. Zarodki ludzkie pochodzące od dwóch ojców trzeba by hodować w macicach kobiet, a więc znaleźć matki zastępcze, którym by się te zarodki przeszczepiało. Część potomstwa rodziłaby się z pewnością z poważnymi defektami. Powstałby problem, kto ma decydować, co robić z "ubocznymi produktami" takiego eksperymentu. W doświadczeniach prowadzonych na zwierzętach stwierdzono, że płód obumiera często w połowie ciąży lub rodzi się zdeformowany. Kto miałby wziąć odpowiedzialność również za narażanie zastępczych matek na niebezpieczne skutki takich zabiegów?
Prof. Zdzisław Smorąg z Instytutu Zootechniki w Krakowie, zajmujący się eksperymentami dotyczącymi hodowli zwierząt transgenicznych, którym wszczepia się ludzkie geny, nie jest zaskoczony pomysłem powołania do życia dziecka dwóch ojców. Jego zdaniem - wobec coraz to nowych możliwości klonowania, a także sterowania rozwojem komórek, które mogą się przekształcić w najróżniejsze organy ludzkiego ciała - to, co do niedawna wydawało się jedynie fantazją, najprawdopodobniej trafi wkrótce do praktyki medycznej. - Być może już znaleziono jakiś "szlak metaboliczny", pozwalający ominąć zjawisko odmiennego napiętnowania genów pochodzących od matki i od ojca. Teoretycznie jest to możliwe - uważa prof. Smorąg.
Rewolucja w dziedzinie sterowania ludzkim rozrodem rozpoczęła się nie tak dawno temu. W 1978 r. w Anglii przyszło na świat pierwsze dziecko z probówki. Od tej pory do laboratorium przenoszono nie tylko sam moment poczęcia, ale i wcześniejsze fazy przygotowawcze. Od pewnego czasu ojcami mogą zostać nawet ci mężczyźni, w których spermie niemal nie występują plemniki. Można także z góry zdecydować o płci noworodka. Wreszcie - być może - dwaj mężczyźni dochowają się wspólnego potomka.

Więcej możesz przeczytać w 41/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0