Nadzieja Serbii

Nadzieja Serbii

Dodano:   /  Zmieniono: 
Uważa się za obrońcę praw człowieka, ale krytykuje akcję NATO w Kosowie.
Chciałby współpracować z Zachodem, nie podoba mu się jednak polityka USA. Przeciwnik wojny w Kosowie z dumą pozował fotografom z kałasznikowem w ręku. Twierdzi, że Milosević to zbrodniarz, ale jest przeciwny postawieniu go przed trybunałem w Hadze. Jakie jest prawdziwe oblicze Vojislava Kostunicy - człowieka, który rzucił wyzwanie wszechmocnemu Slobo?
Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że mało znany kandydat opozycji jest bez szans. Milosević lekceważył swojego rywala jako "niepozornego profesora, który zaplątał się w odmętach polityki". Dzisiaj widać wyraźnie, iż wystawienie Kostunicy przez opozycję było strzałem w dziesiątkę. Dotychczas nikt nie mógł zagrozić pozycji Milosevicia - ani charyzmatyczny Vuk Drasković, ani "europejski" Zoran Dzindzić. Sytuację zmienił dopiero nie zwracający dotychczas większej uwagi 56-letni Kostunica.


Przez kilkanaście lat działał w cieniu innych polityków. Skończył prawo i wykładał na uniwersytecie. W latach siedemdziesiątych został z niego wyrzucony za krytykę władz. W latach dziewięćdziesiątych należał do założycieli Partii Demokratycznej. Wkrótce, zdegustowany oportunizmem kolegów, wystąpił i założył nowe ugrupowanie - Serbską Partię Demokratyczną. Uważany jest za umiarkowanego nacjonalistę. Nigdy nie był w partii komunistycznej. Nie skorumpowany przez władze, w przeciwieństwie do wielu innych opozycjonistów i zachodnich polityków nigdy nie siedział na osławionej złotej sofie Milosevicia.
W przedwyborczych sondażach aż 19 proc. radykalnych nacjonalistów było gotowych oddać na niego swój głos. Zdaniem Ivana Cicaka, eksperta bałkańskiego z Zagrzebia, najważniejszą informacją płynącą dziś z Serbii jest to, że "Milosević jest skończony". Nikt do tej pory tak bardzo nie zagroził jego pozycji. - Kostunica może być albo za współpracą z Europą, albo przeciwko niej. W tym drugim wypadku stanie się wcieleniem Milosevicia - dodaje Cicak.
Według serbskiego opozycjonisty Nenada Canaka, Kostunica nie jest mężem opatrznościowym Serbii, lecz tylko człowiekiem potrzebnym na okres przejściowy, by od władzy odsunąć Milosevicia. Większość Serbów tymczasem znów na myśl przywołuje XIX-wieczne "proroctwa"; według nich zbawcą Serbii będzie "człowiek o nazwisku brzmiącym podobnie jak nazwa miejsca, w którym się urodził". Rodzina Kostuniców pochodzi z miejscowości Kostunici.
Serbowie oszaleli na punkcie Kostunicy. - Wreszcie doczekaliśmy się polityka, któremu nie można nic zarzucić. Ma czyste, nie zbrukane krwią ręce, do których nigdy nic się nie przykleiło - mówi Milan, student medycyny z Belgradu. Ludzie pamiętają też, że podczas nalotów NATO - w przeciwieństwie do wielu innych opozycyjnych polityków - Kostunica nie opuścił Belgradu. Ryzykował życie i znosił trudy jak każdy inny Serb. Dlatego krytykuje dziś i Milosevicia, i Pakt Północnoatlantycki. Jego slogan "Nic razem z Białym Domem w Waszyngtonie ani z Białym Domem w Belgradzie" trafił na podatny grunt. Twierdzi, że interwencja NATO umocniła władzę Milosevicia.
Dotychczas zawsze pozostawał na uboczu. Nie brał nawet udziału w masowych demonstracjach w 1996 r., podczas których Vuk Drasković porywał swoimi wystąpieniami tysiące Serbów. Jak zauważa Tomasz Kowalczewski, dziennikarz Polskiego Radia dobrze znający jugosłowiańskie realia, w Serbii zmienia się mentalność dużej części społeczeństwa. Tysiące ludzi przychodzą teraz na wiece z udziałem Kostunicy, bo mają nadzieję, że ten człowiek umożliwi im powrót do normalności. Nie oczekują już cudów, chcą po prostu żyć jak kiedyś. Kostunica zna codzienne życie przeciętnych Serbów. Mieszka w skromnym mieszkaniu w centrum Belgradu. Gdy oddawał swój głos w wyborach, ludzie śpiewali mu "Sto lat, sąsiedzie!". Warto jednak przypomnieć, że podobny nastrój euforii przed Kostunicą wywoływali już w Belgradzie Vuk Drasković i Zoran Dzindzić. Jak będzie tym razem?

Więcej możesz przeczytać w 41/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0