Polska mizeria

Polska mizeria

Dodano:   /  Zmieniono: 
Aż trzy miliony dwieście tysięcy Polaków wyjechało już w tym roku na wczasy za granicę
Polska doświadczyła w tym roku klęsk żywiołowych i ataków radykalnych ugrupowań - do takiego wniosku można dojść po zapoznaniu się ze wstępnymi danymi dotyczącymi kondycji rodzimej branży turystycznej A.D. 2000. Spadek liczby przyjazdów do naszego kraju zbliża się bowiem do tego, jaki odnotowała Turcja po trzęsieniu ziemi czy Egipt po wzmożonych atakach fundamentalistów.
Kryzys nie dotyczy wyłącznie przyjazdów zagranicznych, ale także turystyki krajowej. W ciągu pierwszych ośmiu miesięcy 2000 r. niespełna 10 mln Polaków wypoczywało w kraju - o ponad 1,5 mln mniej niż w takim samym okresie ubiegłego roku. Organizatorzy wypoczynku na Pomorzu, Warmii i Mazurach notowali o 25-30 proc. mniejszy popyt na swoje usługi. I trudno winić za to tylko pogodę. W kolejnym sezonie, jednak po raz pierwszy tak silnie, głosowaliśmy paszportami. Zagraniczny wypoczynek kosztował niemal tyle samo co urlop w kraju, a gwarantował słońce. W pierwszych ośmiu miesiącach tego roku aż 3,2 mln rodaków wyjechało na wczasy poza Polskę - o 800 tys. więcej niż w zeszłym roku. Z reguły wybieraliśmy biura podróży, które wysoko plasowały się w rankingu "Wprost" - większość z zagranicznym kapitałem i know-how.
W tym samym czasie drastycznie spadły przyjazdy turystyczne do Polski, a także wydatki obcokrajowców w Polsce. Średnie koszty podróży na świecie wynosiły 712 USD na osobę, w Europie - 607 USD, podczas gdy u nas zaledwie 159 USD. Wydatki cudzoziemców w naszym kraju wciąż spadają - duża część przyjazdów to przecież turystyka handlowa.
Znacząco ubywa zwiedzających Polskę młodych i wykształconych ludzi z Europy Zachodniej czy Ameryki Północnej. Z reguły nie decydują się na ponowne wizyty. Z ekspertyz Instytutu Turystyki wynika, że nasz kraj postrzegany jest jako brudny i... drogi. Największą grupą zagranicznych gości, wyjąwszy podróże handlowe i służbowe, pozostaną wkrótce starsi polonusi.
A może właśnie ten segment rynku uratuje branżę turystyczną w Polsce? W Europie dynamicznie wzrasta dziś liczba udających się na odpoczynek lub wycieczkę osób w wieku powyżej 65 lat (w ubiegłym roku wzrost ten przekroczył 16 proc.). Plusem naszego kraju może być doskonalona turystyka zdrowotna, a szansą - wzbogacenie "turystyki miejskiej": podróże młodych ludzi, którzy korzystając z tanich połączeń lotniczych, zwiedzają kolejne stolice Starego Kontynentu. Być może promując Polskę za granicą, powinniśmy zwracać uwagę także na dyskoteki i młodzieńczą werwę rodaków. A może warto postawić na turystykę rodzinną, opartą na tanich hotelach apartamentowych, studiach, bungalowach, coraz popularniejszych wśród turystów w Europie?
Podróżujemy coraz częściej i dalej. Na szybko rozwijającym się rynku masowej turystyki wyjazdowej jest już jednak coraz mniej miejsca dla touroperatorów z Polski. Postępują procesy koncentracji kapitału. Ekspertyzy wskazują, że już za kilka lat małe i średnie firmy turystyczne zostaną wchłonięte lub zniszczone w cenowej rywalizacji przez kilku potentatów, najczęściej powiązanych kapitałowo z przewoźnikami lotniczymi (loty czarterowe). Błaganie o interwencję państwa na nic się tu nie zda. Organizatorzy turystyki powinni dziś pomyśleć albo o szybkiej sprzedaży swego biura, jeszcze po atrakcyjnej cenie, albo o ustawieniu się na pozycji lokalnego dostawcy usług dla wielkich agencji. Chyba że mają pomysł na przetrwanie.

 
Więcej możesz przeczytać w 43/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0