Solidarność w akcji

Solidarność w akcji

Dodano:   /  Zmieniono: 
W Polsce dominuje układ ze schyłku PRL: najsilniejszymi ugrupowaniami są SLD, który wyrósł z PZPR, i NSZZ "Solidarność", skupiający przeciwników komuny, a obecnie podtrzymujący przy życiu słabe partie prawicy.
'Solidarność' jest niepodważalnym elementem AWS. Działania związane z naprawą akcji nie są skierowane przeciwko związkowi" - zapewniły trzy partie AWS: Stronnictwo Konserwatywno-Ludowe, Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe i Porozumienie Polskich Chrześcijańskich Demokratów. Słowa te padły po tym, jak rozdrażnieni "buntem partyjek" związkowcy tupnęli nogą. - Źródłem AWS są NSZZ "Solidarność" i Ruch Społeczny AWS. Próba zmiany bilansu sił wewnątrz akcji, w której "Solidarność" i RS AWS będą spychane na pobocze, jest uderzeniem w jej podstawy - ostrzegł Krzaklewski. Władze związku oskarżyły SKL, ZChN i PPChD o "zniechęcanie opinii publicznej do AWS, osłabianie pozycji rządu i destabilizację sytuacji politycznej". Partie nie podjęły rękawicy, bo mogą powalczyć z Marianem Krzaklewskim jako przewodniczącym AWS, ale nie jako liderem NSZZ "Solidarność".
W ostatnim dziesięcioleciu PRL władzę sprawowała PZPR, kontrolująca związki zawodowe zgrupowane w OPZZ. Przeciwstawny blok utworzyła "Solidarność", wokół której krążyły później rachityczne antykomunistyczne partie. Dziesięć lat w demokratycznych strukturach państwa to za mało, by zmienić ten układ. "Od dzisiaj żaden rząd nie będzie miał prawa mówić, że jest rządem solidarnościowym" - tymi słowy przed siedmioma laty Alojzy Pietrzyk, poseł NSZZ "Solidarność", rozpoczął składanie wniosku o wotum nieufności dla rządu Hanny Suchockiej. Wniosek przeszedł jednym głosem. Po czterech latach Krzaklewski, zgromadziwszy wokół związku słabe partie, konsumował wyborcze zwycięstwo, tworząc solidarnościowy rząd Jerzego Buzka.
W gruncie rzeczy lata 90. były okresem reform wolnorynkowych, przeprowadzanych przez silnie "uzwiązkowiony" obóz postsolidarnościowy. Można paradoksalnie stwierdzić, że właśnie dlatego udało się zreformować gospodarkę, iż do określania tego, co możliwe, brali się nie tylko liberałowie, ale i związkowcy. Układ z czasów PRL nadal jednak istnieje - w 2000 r. SLD "współpracuje" z OPZZ, a partie prawicowe są zbyt słabe, by myśleć o walce bez pomocy "Solidarności". W rezultacie "Solidarność" nie do końca jest związkiem, a ugrupowania prawicowe nie zawsze są prawicowe.
Sytuacja jest tym bardziej drażniąca, że Marian Krzaklewski nie doprowadził do pełnego zjednoczenia AWS, za to wzbudził poczucie zagrożenia wśród części polityków akcji. Wynika to z faktu, iż w praktyce o wszystkim, co ważne, decydowali Krzaklewski i działacze przez niego namaszczeni. Nie mamy nic do powiedzenia - narzekali członkowie ZChN, PPChD, SKL. Zjednoczenie prawicy więc nastąpiło, ale połowicznie. Zamiast kilkudziesięciu podmiotów w AWS powstały cztery silniejsze ugrupowania i tylko jedno z nich (RS AWS) jest wierne liderowi akcji. Już obniżenie notowań AWS w sondażach rodziło spekulacje, czy nie lepiej pójść do wyborów parlamentarnych oddzielnie lub wspólnie, lecz bez "Mariana". Przegrana Krzaklewskiego w wyborach prezydenckich wydaje się jedynie pretekstem do ataku. Kilka miesięcy wcześniej SKL, ZChN i PPChD sprzeciwiły się budowaniu jednej partii prawicowej, proponując RS AWS utworzenie koalicji wyborczej. Pod warunkiem, że będą miały wpływ na układanie list kandydatów do parlamentu.
Słabość partii prawicy skazuje "Solidarność" na tkwienie w polityce. Ze szkodą dla tej formacji. - Związki zawodowe są słabe, bo zajęły się polityką. To osłabia również system polityczny. Dlatego teraz jest najlepszy moment, by związki wróciły do zakładów pracy - uważa prof. Andrzej Rychard z Instytutu Filozofii i Socjologii PAN. - "Solidarność" powinna się zająć tym, co powinno, a nie jest podstawą jej funkcjonowania, czyli ochroną interesów pracowniczych - ocenia Stefan Bratkowski, publicysta i historyk. - Może też jak szwedzkie związki zawodowe wyznaczyć sobie cele i wspierać partie, które realizują bliski jej program - dodaje. Problem polega na tym, że na razie takich ugrupowań nie ma, bo nawet Ruch Społeczny AWS, wywodzący się bezpośrednio z "Solidarności", bez logo i struktur związku ma niewielkie szanse na dobre miejsce w wyborach parlamentarnych. A jakie szanse mają SKL, ZChN czy PPChD? Ilu wyborców rozszyfruje te skróty i trafnie połączy z nazwiskami Jana Marii Rokity, Stanisława Zająca i Antoniego Tokarczuka? No, ilu?
Więcej możesz przeczytać w 44/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0