Wszechświatowy bazar

Wszechświatowy bazar

Dodano:   /  Zmieniono: 
Kolekcjonerzy opanowali sieć.
Na setkach stron WWW wymieniają się wszystkim, co człowiek może sobie wyobrazić. - Kolega, który podobnie jak ja zbiera fajki, przekazał mi adres internetowy umożliwiający nawiązanie kontaktu z innymi hobbystami i sklepami - opowiada prof. Bronisław Geremek, właściciel prawie stu fajek. - Możliwe, że w przyszłości kolekcjonerzy nie będą się komunikować w inny sposób - przyznaje Wiesław Uchański, prezes wydawnictwa Iskry. - Gdyby nie Internet, miałbym dziś 100, może 200 podstawek pod kufle. Dzięki niemu mam ich już ponad półtora tysiąca - przyznaje Piotr Saciuk, polski birofil. Jerzy Mako zebrał ponad pięć tysięcy biletów MZK z całej Polski i nadal szuka w sieci chętnych do wymiany. Marek Wąs kolekcjonuje kubki i firmowe długopisy.
- Wystarczy zamieścić ogłoszenie na liście dyskusyjnej, a na pewno znajdzie się ktoś, kto ma podobnego bzika - mówi Wąs.
W Internecie - niczym na wszechświatowym bazarze - można znaleźć praktycznie wszystko: od kolekcji żyletek po ubranka dla psów. - Ktoś chciał sprzedać nawet drut do pakowania chleba. Napisał, że jest używany, pogięty, ale bardzo dobrze się sprawdził. Na razie osiągnął cenę 9 zł - mówi Tomasz Bryłka z firmy QXL, która jest właścicielem aukcji Allegro. O pomoc na grupie dyskusyjnej pl.rec.zbieractwo poprosił Romeo z Wrocławia, kolekcjonujący odlewy grzybów. Ma już ponad 160 okazów, ale - jak napisał - w swojej okolicy znalazł już wszystkie występujące tam gatunki. Na apel odpowiedział m.in. mieszkaniec Lublina. Zdarzają się też ogłoszenia jak to, które zamieścił niejaki Endriu: "Zbieram kapsle (mam ich ponad dwa tysiące), gwoździe, pinezki, igły, łyżki, widelce, stare peruki, drewniane manekiny i kamienie. Ale najbardziej lubię zbierać makulaturę".
Sieć przyciąga osoby gromadzące najdziwniejsze przedmioty. Na stronie www.insectworld.com można na przykład za jedyne półtora dolara kupić motylka Papilio phoracas congoanus. Internauci wymieniają się temperówkami, krawatami i przedmiotami ze stacji benzynowych. Ron Throckmorton z Wilwood w stanie Montana zbiera butelki po oleju, Darryl DeLozier - opakowania żyletek. W Internecie grasują miłośnicy pudełek na lunch, guzików i torebeczek z cukrem. Można obejrzeć nawet część kolekcji prawie trzech tysięcy szmacianych butów. Niektóre wirtualne wystawy w rzeczywistym świecie prawdopodobnie nigdy by nie powstały, na przykład torebek przydatnych w podróży, gdy dopadnie nas choroba lokomocyjna. Zbiór Amerykanina Steve’a jest tak ogromny, że musiał go podzielić na torebki lotnicze, kolejowe, samochodowe i morskie.
Także w Polsce nie brakuje hobbystów, którzy poprzez Internet chcą rozwijać swoje zainteresowania. Najczęściej zaglądają na listy dyskusyjne lub aukcje. Gdyby nie sieć, mało kto wiedziałby, że w co drugi czwartek i niedzielę w stolicy odbywają się giełdy miłośników... kinderniespodzianek. - Na naszej aukcji internetowej pojawiły się wizytówki warszawskich domów publicznych, lawa z Wezuwiusza, bardzo stary znak drogowy, a nawet świeże wiejskie powietrze w słoiku - mówi Tomasz Bryłka. Dział "Kolekcje" zawiera ponad pięć tysięcy przedmiotów, ale kolekcjonerzy sprzedają swoje rzeczy także na przykład w dziale "Rodzina". - W sumie na naszej giełdzie oferowanych jest 10-15 tys. przedmiotów - mówi Bryłka.
Polskie grupy dyskusyjne zdominowali jednak numizmatycy, filateliści i zbieracze kart telefonicznych. - Przez Internet wysłałem kilka tysięcy kart. Dzięki grupie zawiązujemy też nowe przyjaźnie. Moją stronę otwierano prawie szesnaście tysięcy razy. A zbieracze, którzy na nią natrafili, pochodzą z ponad 50 krajów - mówi Krzysztof Ryba "Rybasso" z Krakowa. Jakub Czaplicki założył witrynę numizmatyczną i myśli o stworzeniu tematycznego wortalu. - Zdarza się, że ktoś pozbywa się dużego zbioru monet lub banknotów, na przykład polskich monet z lat 1776-1990. Inni chcą sprzedać złote monety warte kilkaset złotych - mówi Czaplicki.
Z myślą o miłośnikach psów, którzy dbają o to, by ich pupilki nie marzły zimą, powstały sklepy on line z odzieżą dla czworonogów. Na współpracę z kolekcjonerami zdecydowały się też browary. - Większość producentów piwa bezpłatnie wysyła podstawki nawet na drugi koniec świata. Tak robią na przykład fabryki z Samoa Zachodniego, Dominiki, Japonii, Meksyku czy Nikaragui - mówi Piotr Saciuk. Tym, którzy bez reszty oddają się hobby i nie mają czasu na biurokrację, zapewniono możliwość wzięcia rozwodu on line. - Było to szybkie i tanie rozwiązanie, a poza tym nie musiałem się kontaktować z prawnikami - mówi Paul Wilmott, pierwszy Brytyjczyk, który skorzystał z takiej możliwości. Co na to jego żona? - Myślę, że jest szczęśliwa. Już z sobą nie rozmawiamy - stwierdza Paul.

Więcej możesz przeczytać w 44/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0